Już dziś polska premiera nowego serialu fantasy. Czy warto "Wojnę królestw" obejrzeć? Jeszcze jak! Po pierwszych dwóch odcinkach fani gatunku z niecierpliwością będą wyczekiwać kolejnych.

Robienie jednocześnie filmu i serialu fantasy może się w Polsce źle kojarzyć. Choć "Wojna królestw" powstawała razem z pełnometrażowym "Hagen - Im Tal der Nibelungen", nie spodziewajcie się jakości rodem z rodzimego "Wiedźmina". W niemieckim serialu nie ma gumowych smoków, efektów specjalnych jak z chińskiego bazaru (dzisiaj z Temu) i plastikowych scenografii. To dopracowana w każdym calu europejska superprodukcja - zrealizowana nie tylko z dbałością o szczegóły, ale też z pomysłem.
W "Wojnie królestw" Cyrill Boss i Philip Stennert zabierają nas na dwór Burgundii. Za jej murami szaleją wojny. Świeżo ukoronowany król chce więc wzmocnić pozycję królestwa politycznym małżeństwem. Jego wybranką ma zostać Brunhilda – słynna królowa Walkirii obdarzona magicznymi mocami. W zdobyciu jej serca ma mu pomóc przede wszystkim wierny Naczelny Dowódca Hagen. Przyda mu się jednak też miecz legendarnego wojownika Zygfryda, który zyskał nieśmiertelność po zabiciu i wykąpaniu się w krwi smoka. Brzmi znajomo? Powinno.
Wojna królestw - recenzja nowego serialu fantasy
"Wojna królestw" to nowe spojrzenie na legendę o Nibelungach. Średniowieczny epos bohaterski, który przetrwał stulecia w tradycjach germańskich i skandynawskich, doczekał się już paru adaptacji. I oczywiście wersja Bossa i Stennerta pod żadnym względem nie może się równać z epickimi "Nibelungami" Fritza Langa z 1924 roku (szczerze mówiąc, nic nie może), ale wygrywa świeżym spojrzeniem na dobrze nam znaną historię. Twórcy serialu na mały ekran przenoszą bowiem powieść "Hagen von Tronje" autorstwa Wolfganga Hohlbeina.
Posiłkowanie się prozą Hohlbeina przekłada się na kilka znaczących przesunięć fabularnych. W końcu Hagen von Tronje to w legendzie o Nibelungach antagonista, który w serialu zostaje wybielony. Natomiast Zygfryd z olśniewającego i nieskazitelnego herosa zmienia się w narwanego próżniaka, często zaglądającego do kieliszka. W pierwszych dwóch odcinkach ich rywalizacja dopiero nabiera kształtów, bo twórcy mają nam jeszcze do przedstawienia mnóstwo innych bohaterów (w tym magicznych stworzeń) i ich zależności.
Nie bójcie się. Boss i Stennert wiedzą, jak rozkładać pionki na swej planszy, żeby widzów nie zanudzić. Nie przechwalają się ogromnym jak na europejskie warunki budżetem przekraczającym 50 mln dol. To nie "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy", żebyśmy mieli zadowalać się przepięknymi pocztówkami z fantastycznego świata. Od razu wchodzimy w sam środek akcji. Bezpieczeństwo Burgundii stoi pod znakiem zapytania, przez co na królewskim dworze nie brakuje intryg i manipulacji rodem z "Gry o tron". To im w pierwszych dwóch odcinkach twórcy poświęcają najwięcej uwagi, nie stroniąc przy tym od złowróżebnych omenów. Sny księżniczki i wizje Hagena, w których pojawia się pokryty smoczą krwią Zygfryd, nasączają opowieść surrealistyczną grozą.
W pierwszych dwóch odcinkach scen batalistycznych nie ma co prawda wiele. Pojawia się ich garstka i są całkiem krótkie, ale wystarczająco wysmakowane, żeby nas zachwycić. Rozbudzają wręcz apetyt na więcej, bo zdają się jedynie przedsmakiem czekających nas atrakcji. Boss i Stennert znajdują więc zgrabny sposób, żeby od początku przykuć widzów do ekranu. Stopniowo rozwijają swoją opowieść, mnożąc kolejne wątki, które cały czas się przecinają i zagęszczają. Już ogląda się to z fascynacją, a przecież swoje najlepsze karty twórcy dopiero przed nami odkryją. Nie mogę się doczekać.
Dwuodcinkowa premiera "Wojny królestw" dzisiaj, 7 stycznia na antenie SCI FI o 21:00. Kolejne epizody będą emitowane w nadchodzące środy o tej samej porze.
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
Więcej o fantasy poczytasz na Spider's Web:
- Porywające fantasy wreszcie w Polsce. Smoki nie oderwą was od ekranu
- Rick Riordan o serialu Percy Jackson i bogowie olimpijscy: ogromne ryzyko, ale było warto
- Tak wygląda Odyseja. Monumentalne fantasy Nolana dostało pełny zwiastun
- Netflix wreszcie zlitował się nad fanami swojego najdziwniejszego serialu
- Prime Video ma dobrą wiadomość dla fanów najdroższego serialu wszech czasów
- Tytuł serialu: Wojna królestw
- Lata emisji: 2025
- Liczba sezonów: 1
- Twórcy: Cyrill Boss, Philipp Stennert
- Aktorzy: Gijs Naber, Jannis Niewohner, Bela Gabor Lenz
- Nasza ocena: 7/10
- Ocena IMDB: 6,2/10






































