REKLAMA

Wrestling droższy niż Stranger Things. Dlaczego Netflix tak go pokochał?

Wrestling zaatakował Netfliksa. Od początku 2025 roku użytkownicy platformy mogą oglądać programy i gale WWE. Od tamtej pory zdarzało się, że treści największej federacji wrestlingu na świecie trafiały do topek najpopularniejszych tytułów dostępnych na platformie w naszym kraju. Pełne przemocy show wzbudza więc jakieś zainteresowanie polskich subskrybentów, ale pozostaje ono znikome. Czas to zmienić.

wwe-wrestling-netflix
REKLAMA

Damian Priest zawsze wychodzi na ring w akompaniamencie mrocznego doom metalu. Jakby samą muzyką próbował zgnieść przeciwnika. Ale tego dnia nie ma zaplanowanej żadnej walki. Przechadza się gdzieś po korytarzach areny w Cincinnati. Wykorzystując wolną chwilę zawodnika, dziennikarka postanawia przeprowadzić z nim wywiad. Opowiada on jej, jak to bezlitośnie zdominuje następnego rywala.

Jego słowa teatralnymi, powolnymi oklaskami przerywa Kit Wilson.

W tym momencie nawet gdyby chciał, nie mógłby stawić czoła Damianowi Priestowi. Ba! Nikomu nie mógłby stawić czoła, wychodząc na ring w rytm zachęcającego do tańca disco. Porusza się bowiem na wózku inwalidzkim. Przyjechał tylko po to, aby wygłosić tyradę o toksycznej męskości. Obiecuje przy tym pokazać znacznie lepszą alternatywę. Priest patrzy na niego z niedowierzaniem. Chwyta za wózek i wysyła "pozytywnie męskiego" wrestlera na spotkanie ze ścianą. Bo w WWE (World Wrestling Entertainment) każdy konflikt, każdą kłótnię rozwiązać może tylko... PRZEMOC!

To właśnie za nią Netflix zapłacił 5 mld dol.? Tak, ta skrajnie lewicowa i progresywna platforma, którą internauci o prawicowych poglądach oskarżają o bycie nachalnie woke, wydała na nią kwotę tak grubą, że budżet wszystkich sezonów "Stranger Things" to przy niej drobne na kawę. Wszystko po to, żeby od stycznia 2025 roku na 10 lat zyskać prawa do transmisji na żywo i na żądanie flagowych programów WWE ("Monday Night Raw", "SmackDown", "NXT"), dużych gal PLE (Premium Live Events) oraz szerokiej biblioteki dokumentów i treści archiwalnych.

Zarówno dla Netfliksa jak i WWE był to z pewnością przełomowy deal. Od dłuższego czasu platforma interesuje się przecież transmisjami na żywo. Wcześniej była w zasadzie serwisem stricte VOD i tylko nieśmiało transmitowała wybrane mecze czy programy. WWE jako pierwsze weszło do niej z tak szeroką ofertą eventów na żywo i to przez cały rok. Oczywiście, w Stanach Zjednoczonych tyczy się to tylko "WWE Raw", bo prawa do pozostałych tygodniówek i gal PLE posiadają już inni nadawcy. Jednakże w pozostałych krajach wszystko to jest teraz transmitowane właśnie na Netfliksie. Dzięki temu federacja nie musi już negocjować oddzielnych umów z pojedynczymi państwami. Po prostu ujednolicił się rynek międzynarodowy, co dla widzów jest sporym udogodnieniem.

- mówi Piotr Gilewski, komentator WWE na Netfliksie w Polsce.

REKLAMA

WWE, czyli po co Netfliksowi wrestling

Jak podkreśla Gilewski, dzięki umowie Netfliksa z WWE polscy widzowie na bieżąco mogą teraz śledzić wszystkie programy i gale PLE federacji. Nie muszą już korzystać z pirackich streamów albo czekać na emisję na Extreme Sports Channel. Polski komentarz zostaje dodany do 48 godzin po zakończeniu emisji, a docelowo ma być dostępny już podczas wydarzeń na żywo. "Razem z Niko Włodkiem i tak nagrywamy go w trakcie transmisji w Stanach Zjednoczonych. Pojawia się na platformie z pewnym opóźnieniem z uwagi na obecne możliwości techniczne. Trwają prace, żeby to zmienić, ale w tym momencie trudno powiedzieć, kiedy to się uda" - mówi komentator.

W swoich komentarzach Gilewski wraz z Włodkiem stawiają na autentyczność i naturalne reakcje. Nie narzucają sobie sztywnych ram i lubią pożartować, podkręcić emocje czy nawet wymieniać przekorne i kąśliwe uwagi. Komentują jednak trzy albo cztery gale tygodniowo. Nie chcą zamęczyć ani siebie ani widzów, dlatego zachowują znacznie większą powściągliwość niż komentatorzy ze Stanów Zjednoczonych. Tam do każdego programu przypisany jest inny zespół, których członkowie znacznie bardziej podgrzewają atmosferę. Kibicują danym zawodnikom, w głębokim poważaniu mając bezstronność. Dzięki temu często się kłócą, dogryzają sobie i prowokują się nawzajem. To jest element show. Kolejny sposób, żeby podkreślić, że wrestling sprowadza się do konfliktu.

W WWE Wielcy mężczyźni i dorosłe kobiety wyzywają się jak na szkolnym boisku.

Choć najbardziej zażarcie kłócą się o mistrzowskie pasy, to potrafią spierać się tak naprawdę o wszystko. Zawsze znajdzie się jakiś powód do osobistych zatargów - może on być błahy jak otrzymana od żony bransoletka, albo dotyczyć istotnego, choćby opieki nad dzieckiem (serio, to się zdarzyło!). Te wydumane, nieraz absurdalne konflikty rozsadzają ramy sportowej rywalizacji. Zmieniają się w paliwo dla widowiska, bo upraszczają emocje do czystej konfrontacji. Dlatego zawodnicy dbają, aby ich walki były jak najbardziej spektakularne. Odpalają swoje combosy, wykonują signature move'y, a na koniec korzystają z finisherów, jakby akurat załadowały się na pasku energii. Bo zderzają się w kontrolowanym chaosie, który bardziej przypomina choreografię walki z gry wideo niż spontaniczne pojedynki.

WWE na Netfliksie - wrestling vs. Polacy

Jako Polacy nie możemy znieść tego odrealnienia, przesady i umowności. "To ustawione", "kolorowy teatrzyk dla dzieci", "sport dla idiotów" - tak piszą w sieci rodacy, którzy gardzą wrestlingiem. Nie znoszą, jak zawodnikom zdarza się czekać na cios, a potem go "sprzedawać" (aktorskie odgrywanie skutków akcji przeciwnika), bo z uporem maniaka podchodzą do tych starć, jak do MMA. A przecież są one środkiem narracyjnym. Wrestling to opowiadanie historii poprzez walki. Dlatego nie nazywa się go nawet sportem. To sportowa rozrywka.

Wrestling to tak naprawdę rozrywka w czystej formie. Nie przemyca jakichś ideologii, jak niestety większość rzeczy w obecnym świecie. Programy i gale WWE nastawione są na jeden tylko cel: żebyś usiadł na dwie, trzy, czasami więcej godzin i zapomniał o troskach dnia codziennego. Po prostu masz się zrelaksować i dobrze się bawić. Nic więcej

- mówi Gilewski.

Komentator podkreśla również, że wrestling jako forma rozrywki ma swoją specyfikę, która na pewno nie jest dla wszystkich. Ale warto przynajmniej spróbować, bo fanom dostarcza czystej frajdy. W końcu to dla niej zawodnicy narażają swoje zdrowie wykonując kolejne widowiskowe akrobacje, skacząc z drabin, rzucając się na stoły czy uderzając metalowymi krzesłami. "Nie ma miłego sposobu, żeby uderzyć kogoś krzesłem" - powiedział kiedyś CM Punk, gwiazdor WWE, w materiale dla GQ. Chciał zamknąć w ten sposób usta wszystkim niedowiarkom, dla których "to nie jest naprawdę". Bo może i walki są ustawiane, a reakcje na ciosy przesadzone, ale ból jest prawdziwy. Ryzyko jest prawdziwe. Kontuzje są prawdziwe.

A przynajmniej wszystko to bywa prawdziwe. Kontuzje nie są we wrestlingu rzadkim zjawiskiem, ale zdarzają się również narracyjne złamania, skręcenia i nadwyrężenia części ciała zawodników. W zeszłym roku po jednej z walk Seth Rollins pokazywał się publicznie wyłącznie o kulach. Potem pojawił się niespodziewanie na gali SummerSlam, aby kule odrzucić i odebrać pas świeżo upieczonemu mistrzowi świata wagi ciężkiej. Trzeba więc uważać, bo w WWE wszystko może być workiem (to, co zaplanowane i zainscenizowane).

Hollywood lubi wrestlerów

Kontuzje narracyjne zdarzają się nie tylko po to, żeby podgrzać emocje i zaskoczyć fanów. Ich powody bywają znacznie bardziej prozaiczne. Roman Reigns został w zeszłym roku wyłączony z rywalizacji, aby mógł zagrać w nadchodzącym "Street Fighterze". Bo na ringu wrestlerzy odgrywają role, na przykład babyface'ów (pozytywni bohaterowie) lub heelów (czarne charaktery), szlifując aktorski warsztat. Nawet jeśli ich postacie są bardzo przerysowane, to Hollywood coraz częściej i pewniej korzysta z ich talentów, zapraszając do udziału w filmach czy serialach.

Wrestling już od dawna łokciami rozpycha się w popkulturze. Dlatego dla starszych Polaków może pozostawać tym absurdalnym mordobiciem, w którym brał udział ten typ z dziwnym wąsem z "Gromu w raju" i VHS-owych akcyjniaków. Bo w czasach hulkomanii (przełom lat 80. i 90.) Hulk Hogan walczył w ringu WWE (wtedy jeszcze WWF) z kreskówkowymi wrogami USA pokroju aroganckiego i brutalnego antyamerykańskiego Iron Sheika. Hulkster stał się przez to bohaterem narodowym. Każdy dzieciak chciał mieć jego figurkę, mężczyźni napinali mięśnie w charakterystycznych pozach, a modlitwa i łykanie reklamowanych przez niego witaminek stało się wyrazem patriotyzmu. Hollywood postanowiło sobie coś uszczknąć z jego popularności. Nie miał predyspozycji do bycia wielką gwiazdą, dlatego został zepchnięty do B-klasy. Właściwie był tak słabym aktorem, że Fabryka Snów bardzo długo bała się zatrudniać innych wrestlerów.

Aż do czasu Dwayne'a "The Rocka" Johnsona.

"Skała" ze swoją charyzmą przetarł szlaki Dave'owi Bautiście i Johnowi Cenie. Wspólnie wyważyli oni drzwi do Hollywood dla swoich kolegów i koleżanek z WWE. Dzięki temu w najlepszym żarcie w "Nagiej broni" możemy zobaczyć niekwestionowanego mistrza federacji Cody'ego Rhodesa. W emitowanym jakiś czas temu na SCI-FI serialu "Revival" pojawia się mistrz świata wagi ciężkiej CM Punk. A pod koniec "Farciarza Gilmore'a 2" (jednego z największych zeszłorocznych hitów Netfliksa) piłkę do dołka próbuje wbić niedawna interkontynentalna mistrzyni Becky Lynch - najlepsza wrestlerka wszech czasów (nie ona tak twierdzi. "Sports Illustrated" tak napisało).

Innymi słowy: WWE stało się wylęgarnią hollywoodzkich gwiazd. Coraz trudniej od wrestlingu uciec, bo przedarł się nie tylko do popkultury. Zaatakował również życie społeczno-polityczne. Amerykanie tak go pokochali, że po raz drugi wybrali na prezydenta Donalda Trumpa, który w 2013 roku został wprowadzony do Hali Sław WWE. Od końca lat 80. jeszcze do 2007 roku biznesmen-celebryta chętnie brał bowiem udział w widowiskach federacji. Według komentatorów ich styl - przesadzony i opierający się na teatralności - przeszczepił na grunt polityczny. Tym bardziej oznacza to że możesz nie interesować się wrestlingiem, ale wrestling interesuje się tobą.

WWE - jak oglądać wrestling na Netfliksie?

Nie znaczy to, że teraz powinniście rzucić się na Netfliksa i nadrabiać programy WWE, jak ten serial, o którym wszyscy mówią, bo zbliża się jego finałowy sezon. Biblioteka materiałów federacji na platformie jest przecież większa niż muskuły The Rocka. Jak zwraca uwagę Gilewski, organizacja od dawien dawna działa przez cały rok - nie uznaje przerw sezonowych ani świąt. Nawet w pandemii, gdy wszystko stanęło, dalej funkcjonowała, serwując fanom widowiska w nieco zmienionej formie. Nie sposób więc obejrzeć wszystkich dostępnych w serwisie odcinków "Raw", "SmackDown" czy gal PLE. Ale spokojnie! Nawet jak zaczniecie teraz oglądać transmisje na żywo, szybko połapiecie się, kto jest kim i o co mu chodzi.

Programy WWE są o tyle przyjazne, że mają wiele udogodnień dla nowych widzów. Pozwalają szybko zorientować się w opowiadanych historiach, które - umówmy się - nie są specjalnie skomplikowane. Bardzo łatwo je przyswoić tym bardziej, że przed walkami w segmentach mówionych ukazują się skrótowe przypomnienia czy nawiązania do tego, co działo się w ostatnich tygodniach. Dodatkowo jako komentatorzy zawsze staramy się powiedzieć coś o tle danej narracji. Bez problemu można się w tym odnaleźć a po paru programach wszystko staje się płynne i w pełni zrozumiałe

- mówi Gilewski.

Warto dodać, że okazuje się przy tym wciągające jak telenowela. W końcu narracje mają nas przyciągać do kolejnych programów i gal federacji. Dlatego nie brakuje w nich rodzinnych sprzeczek, niespodziewanych zdrad, kruchych sojuszy, a nawet zaskakujących powrotów zza zawodowego grobu. Ta sfera narracyjna zapewnia całą gamę emocji, które zostają przefiltrowane przez zapierające dech w piersiach walki. Nie tak dawno młody zawodnik Je'Von Evans skoczył z narożnika, żeby w powietrzu chwycić przeciwnika za kark. A gdy już mu się to udało, uderzył jego głową o matę. Właśnie takie akcje pozwalają przymknąć oko na brak realizmu. Sprawiają po prostu, że dostajemy rozrywkę, która rozkłada na łopatki.

REKLAMA

Więcej o wrestlingu poczytasz na Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-06T10:06:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-06T09:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-06T07:33:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T16:33:33+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T15:52:09+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T13:41:18+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T13:11:24+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T11:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T10:03:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA