REKLAMA

Oceniamy wszystkie sezony Bridgertonów. Który był najlepszy?

Na Netfliksie od kilku dni można już oglądać drugą część najnowszej odsłony "Bridgertonów". Z tej okazji postanowiłem przyjrzeć się wszystkim dotychczasowym sezonom serialu i uszeregować je od najgorszego do najlepszego.

bridgertonowie serial ranking sezony
REKLAMA

"Bridgertonowie" goszczą na małych ekranach od 2020 roku. Dla wielu możliwość zapoznania się ze światem przedstawionym przez Chrisa van Dusena, Shondę Rhimes i autorkę źródłowego materiału w postaci książek, Julię Quinn, była swego rodzaju podróżą do krainy fantazji z udziałem pięknych ludzi, pięknych kostiumów i płomiennych uczuć. Była, ale zdecydowanie się nie kończy - od dawna wiadomo, że jeszcze wrócimy do tego świata i to prawdopodobnie nieraz. Póki mamy do "dyspozycji" obecne odsłony serialu, można je uszeregować - od tej, która wywołała najmniej emocji, do tej, w której płonęliśmy wraz z bohaterami. Oto ranking wszystkich dotychczasowych sezonów serialu.

REKLAMA

Ranking sezonów Bridgertonów. Najnowszy nie oznacza najlepszy

REKLAMA

4. Sezon 1 - Daphne i Simon

Zwykło się mówić, że pierwsze odsłony, czy to filmowych serii, czy seriali, są najlepsze, bo jeszcze świadczą o oryginalności. Często tak jest, ale w przypadku "Bridgertonów" moim zdaniem zaczęliśmy z nie za wysokiego C, by potem "awansować" poziomem". W premierowym sezonie poznajemy Daphne (Phoebe Dynevor), która zyskuje przychylne oko królowej (Golda Rosheuvel) i staje się nową gwiazdą socjety. Gdy poznaje księcia Simona (Regé-Jean Page), który ze względu na swój powrót również znajduje się na językach, zawiązuje z nim układ, który - jak wiadomo - napotka wiele komplikacji. O ile twórcy bezproblemowo pokazali widzowi świat pełen przepychu, dziwnych konwenansów i plotek, o tyle moim zdaniem nie dowieźli, jeśli chodzi o romantyczną chemię obojga głównych bohaterów. Aktorsko ciężko coś zarzucić Phoebe Dynevor oraz Rege-Jean Page'owi, ale po prostu nie dopasowali się tak, by wykrzesać z siebie intensywność emocji.

3. Sezon 4 - Benedict i Sophie

Na podium postanowiłem umieścić najnowszy, czwarty sezon. Pomimo swojej fabularnej wtórności (to dosłownie historia o Kopciuszku, przefiltrowana przez rzeczywistość ze świata "Bridgertonów"), twórcom udało się parę rzeczy, z których za najbardziej udane uważam oddanie większego pola służbie, pokojówkom i innym postaciom z "zaplecza", oraz rozwinięcie postaci Franceski (Hannah Dodd w tym sezonie jest świetna) Lubienie się i czubienie między Benedictem i Sophie zdaje się być zwłaszcza w 2. części sezonu przeciągnięte do granic możliwości, a postępowanie bohaterki nieraz rodzi pytania natury logicznej i niezrozumienie. Mimo tego nadrabiają aktorzy - Luke Thompson i Yerin Ha tworzą bardzo dobrą, zgraną parę, która oprócz kiełkującego, wzajemnego ekranowego pożądania, sprawia wrażenie silnej więzi, zrozumienia, chęci poznania siebie nawzajem.

2. Sezon 3 - Colin i Penelope

Ich relacja od początku miała potencjał, dotychczas kryjący się w pobocznych wątkach oraz w fakcie, że przez długi czas łączyła przyjaźń. W 3. sezonie dostała szansę na rozegranie głównych skrzypiec i jest to ruch udany, bowiem losy tej dwójki to najciekawszy element sezonu - a nowości nie brakuje, m.in. w postaci pojawienia się lorda Andersona (świetny debiut) oraz (niestety bezbarwnej) Franceski. Dynamika pomiędzy Colinem i Pen działa znakomicie, a wpływa na nią również fakt, że Colin od początku wykazywał nienawiść do Lady Whistledown. Świetny character development otrzymuje Penelope, która jest rozchwiana między uczuciem do Colina, swoją sekretną i przynoszącą jej pewne zawodowe oraz osobiste spełnienie, tożsamością. Gdy do tego dodać trudną relację z matką, która nie dostrzega wartości swojej córki, mamy tego sporo. Wcielający się w główne role Nicole Coughlan i Luke Newton grają tak, jakby naprawdę przeszli z przyjaźni w miłość, a sceny ich bliskości są chyba jednymi z najbardziej roztapiających moje serce. "Polin" ze srebrnym medalem.

1. Sezon 2 - Anthony i Kate

Największym i póki co niemożliwym do pobicia złotem "Bridgertonów" są "Kanthony", czyli oczywiście Anthony Bridgerton i Kate Sharma. Ona pełni funkcję strażniczki swojej młodszej siostry, chce dla niej jak najlepiej za wszelką cenę, poczuwa się w obowiązku do zapewnienia jej najlepszego możliwego życia. On zaczyna coraz mocniej odczuwać brzemię bycia głową rodziny, ciążące na nim oczekiwania, wymagające od niego zablokowania w sobie uczuć, kierowania się dobrem rodziny oraz honorem. Twórcy nie rozgrzeszają go z dotychczasowej postawy upartego dupka, ale nakreślają jego origin story na tyle wiarygodnie, że łatwiej jest pojąć, skąd ona się wzięła. Nie wiem jak udało się wytworzyć tak doskonałą, elektryzującą, pełną romantyczno-seksualnego napięcia chemię między bohaterami, ale chcę poznać odpowiedź. Sporą część sezonu Anthony (niezwykły, buzujący od wewnętrznych uczuć, mający każdą emocję wypisaną na twarzy Jonathan Bailey) i Kate (znakomita, magnetyczna Simone Ashley) poświęcają na wzajemne docinki przerywane przez wymienianie intensywnych spojrzeń, gdy nikt inny nie patrzy. Oczywiście każdy wie, że gdy się przestaną czubić, zaczną się kochać, ale obserwowanie tego procesu jest pasjonujące.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-02T14:14:14+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T13:48:42+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T12:24:19+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T12:17:28+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T08:52:01+01:00
Aktualizacja: 2026-03-01T14:07:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-01T13:13:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-01T11:26:29+01:00
Aktualizacja: 2026-03-01T11:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-01T10:13:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA