Jake Gyllenhaal będzie miał w tym roku ręce pełne roboty, ponieważ po dłuższej przerwie aktor pojawi się w kilku ekscytujących produkcjach. Zanim jednak zadebiutują one na wielkich ekranach, warto przypomnieć sobie świetny thriller z aktorem w roli głównej, który jest dostępny w serwisie Netflix. Po latach to wciąż jedna z bardziej oryginalnych i wciągających produkcji streamingowego giganta.

Dla Jake'a Gyllenhaala i całej ekipy filmowej kręcenie "Winnych" było z pewnością jednym z najbardziej szalonych doświadczeń. Wystarczy wziąć pod uwagę fakt, że zdjęcia do remake'u duńskiego thrillera z 2018 roku rozpoczęły się podczas pandemii COVID-19. W międzyczasie Antoine Fuqua, reżyser produkcji, dowiedział się, że zaraził się wirusem i cały film reżyserował z furgonetki wyposażonej w ekrany i dostęp do kamer, dzięki czemu miał stały kontakt ze scenarzystą Nicem Pizzolatto, obsadą i pozostałymi członkami ekipy.
Zdjęcia do produkcji trwały w sumie 11 dni, w związku z czym jest to zapewne jeden z najkrócej kręconych filmów w historii. Tak krótki okres wystarczył jednak, aby stworzyć wciągający i trzymający w napięciu thriller, na który w ten weekend warto rzucić okiem.
Winni to thriller na Netflix, który warto obejrzeć. Opinia
Bohaterem thrillera jest Joe Baylor (w tek roli Gyllenhaal), pracownik centrum dyspozytorskiego 911, który pracuje na nocnej zmianie. Podczas gdy na na ekranach w pomieszczeniu widać płonące Los Angeles, można wywnioskować, że Joe nieprzypadkowo znalazł się w dyspozytorni - po rozmowie telefonicznej z reporterką oraz ze swoim szefem wychodzi na jaw, że przez pewną sytuację został on zdegradowany ze stanowiska funkcjonariusza LAPD. Przeżywa on również kryzys w małżeństwie. W pracy Joe odsuwa jednak emocje na bok i stara się jak najlepiej pomagać ludziom po drugiej stronie słuchawki. Wszystko zmienia się po jednym telefonie.
Z Joe łączy się Emily (Riley Keough wyłącznie w roli głosowej), która wzbudza w dyspozytorze niepokój. Początkowo bełkocze bez ładu i składu i wydaje się, że kobieta po prostu robi sobie żarty. W pewnym momencie, kiedy Joe chce już się rozłączyć, orientuje się, że naprawdę jest coś nie tak. Dzięki temu, że wypytuje Emily, która odpowiada na pytania twierdząco lub przecząco, dowiaduje się, że została ona porwana. Joe jeszcze wtedy próbuje okiełznać swoje emocje, jednak po telefonie od kilkuletniej córeczki Emily nie może zostawić tej sprawy. Emocje biorą nad nim górę i to największy błąd, jaki popełni podczas swojej nocnej zmiany.
Film został nakręcony w zasadzie w jednym pomieszczeniu, ale ani przez chwilę nie odczułam monotonii. Wszystko za sprawą Gyllenhaala, który doskonale sportretował swojego bohatera. Tą rolą aktor udowodnił, że czasem wystarczy po prostu dobrze operować swoimi emocjami, aby zaintrygować widza i sprawić, by siedział przed ekranem jak na szpilkach. Świetnie pokazał wewnętrzne rozdarcie. Z jednej strony wie, że w tej pracy nie może pozwolić na to, by emocje wzięły nad nim górę, a z drugiej - jego osobiste doświadczenia i sytuacja prywatna nie pozwalają mu na bierne przyglądanie się ludzkiemu cierpieniu.
"Winni" to dowód na to, że czasem najprostsze rozwiązania dają najlepszy efekt. W takich sytuacjach trzeba jednak zainwestować w aktorów, którzy udźwigną ciężar danej produkcji. Gyllenhaal był w tym przypadku strzałem w dziesiątkę i rozbudził mój apetyt na więcej produkcji z jego udziałem. W tym roku z pewnością zwrócę na nie uwagę.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Netflix pokazał zwiastun nowego kryminału. Na nic nie czekam bardziej
- Czy Sophie i Benedict wzięli ślub? Odpowiedź jest w scenie po napisach
- TOP 5 nowości Netfliksa na weekend. Kultowy serial to jeszcze nic
- Nowe odcinki Bridgertonów mnie zirytowały. A już polubiłam 4. sezon
- Wzorcowe kino wojenne znika z Netfliksa. Strzela realizmem



















