Do niedawna miałem na koncie jeden z największych grzechów współczesnego kinomana: nie widziałem w całości "Nieoszlifowanych diamentów", chóralnie uznawanych za jeden z najważniejszych i jeden z najlepszych filmów naszych czasów. Jeśli ktoś jeszcze go nie widział, to zdecydowanie zalecam naprawić ten błąd i udać się na Netfliksa.

Bracia Benny i Josh Safdie to jedni z najbardziej rozpoznawalnych reżyserów współczesnego kina. Choć obecnie pracują osobno - Benny zrobił "Smashing Machine", zaś (obecnie nominowany do Oscara) Josh -"Wielkiego Marty'ego". Obaj mają swój styl i reżyserską rękę, która zachwyca jakością i skłania wielkich aktorów do pracy z nimi. Zanim doszło do rozstania zawodowego, obaj nakręcili "Good Time" z Robertem Pattinsonem, ale również, a może przede wszystkim, "Nieoszlifowane diamenty". Tym samym ponownie pokazali światu, jak znakomitym aktorem jest Adam Sandler.
Nieoszlifowane diamenty znajdziecie na Netfliksie. To prawdziwy filmowy skarb
Sandler wciela się tu w Howarda Ratnera - nowojorskiego jubilera, który prowadzi swój sklep i na co dzień gromadzi tam klientów z wysokiej półki. Jest urodzonym sprzedawcą, ma mentalność kanciarza, jest też uzależniony od hazardu. Jakby to ująć językiem potocznym, "niezłe combo". Ratner dodatkowo wisi spore pieniądze lichwiarzowi Arno (Eric Bogosian), zdradza żonę (Idina Menzel) i utrzymuje kochankę (Julia Fox). W międzyczasie sprowadza z Etiopii cenny opal, który staje się najważniejszym, co dotychczas wpadło w jego ręce. Zrobi wszystko, by dobrze na nim zarobić, wyplątać się z pętli, która coraz mocniej zaciska się na jego szyi.
"Nieoszlifowane diamenty" to odurzająca, dająca niewiele miejsca na oddech podróż do kolejnych kręgów piekła. Fabuła ma bardzo intensywne tempo, po jednej rzeczy nagle dzieje się druga, zaraz później kolejne - i taki stan rozedrgania towarzyszy często. Reżyserzy w tylko sobie znany sposób trzymają to wszystko w scenariuszowych ryzach. Losy głównego bohatera to festiwal sojuszy z innymi diabłami, jedna zła decyzja za drugą. Cena? Nakarmienie własnej, nieskończonej ambicji bycia pośród wielkich, dzikiej żądzy bogactwa, splendoru, ale również zwykłego docenienia.
Safdie bezbłędnie i z niesamowitym nerwem przeprowadzają widza przez postępujący upadek Howarda Ratnera, który jest tutaj odrażającą, żałosną, przeżartą przez uzależnienie od hazardu, krzyżówką Barry'ego Egana z "Lewego sercowego" i Marty'ego Mausera z "Wielkiego Marty'ego". Łatwo go nienawidzić, obarczać winą za zło, które mu się przydarza i życzyć zguby. Jest w nim też coś takiego zwyczajnego, schowanego w środku, co sprawia, że może widz nie współczuje tej postaci, ale czuje, że wie, jakimi motywacjami się kierowała. Adam Sandler po raz kolejny udowodnił, że poza bogatym komediowym dorobkiem potrafi zagrać wspaniale w dramatycznym kinie. W "Nieoszlifowanych diamentach" jest absolutnie wybitny - to niewątpliwie jedna z najlepszych ról w jego karierze.
"Nieoszlifowane diamenty" to moim zdaniem kompletne kino. Intensywne, niedające wytchnienia, wciągające w zepsuty świat głównego bohatera i nienarzucające widzowi tego, co ma o nim myśleć. Safdie to nazwisko, które we współczesnym kinie wiele znaczy i przez kolejne lata z pewnością będzie wyznaczało ważny, potrzebny artystycznie, kinematograficzny kierunek.
Film dostępny do obejrzenia na Netfliksie.
Czytaj więcej o ofercie Netfliksa w Spider's Web:
- Netflix zrobił najbardziej irytujący dreszczowiec dekady. Czemu jest hitem?
- Netflix pokazał pośmiertną rozmowę z Ericem Dane'em. Zalewałem się łzami
- Netflix łamie etykietę, żeby ten serial był hitem. Nie obejrzycie nic innego
- Marian Dziędziel to legenda. Jest świetny w Ołowianych dzieciach
- Kultowy film i uwielbiany thriller. Netflix ma genialne nowości na weekend



















