"Chętni na seks" to serial, do którego początkowo nie byłem zupełnie przekonany. Tempo i ton tej historii początkowo powodowały u mnie więcej znużenia niż zaciekawienia. Na szczęście doszło do przełamania, wciągnąłem się i dotrwałem z radością do ostatniego odcinka, który można już obejrzeć w HBO Max. Co się wydarzyło w finale?

Muszę przyznać, że HBO Max w ostatnich tygodniach naprawdę robi(ło) wiele, by zatrzymać mnie przy sobie. Zwłaszcza dzięki dwóm produkcjom: pierwszą z nich jest "Rooster", w komediowy sposób ujmujący kryzys emocjonalny pisarza w średnim wieku, próbującego przepracować rozwód i wyjść na nową ścieżkę. Druga z produkcji, będąca bohaterem tego tekstu, to oczywiście "Chętni na seks" - intrygujące formalnie, ale przede wszystkim wyjątkowe w pokazywaniu swoich bohaterów dzieło, przyglądające się temu, jak oni sami postrzegają własne życia. Na platformie można już obejrzeć finałowy odcinek ostatniego z wymienionych seriali, a my wyjaśniamy, co się w nim wydarzyło.
Uwaga, w tekście pojawiają się spoilery.
Finał Chętnych na seks rozdziera serce. Jak zginął Floyd?
Pogodynek Clark Forrest (Jason Bateman) i tłumacz języka migowego Floyd Smernitch (David Harbour) poznają się w trakcie - dosłownie - burzliwej transmisji telewizyjnej. Zaprzyjaźniają się, zaczynają spędzać razem wolny czas, a w rozmowach otwierają się przed sobą, m.in. na temat swoich sytuacji w małżeństwach. Clark wkrótce zapoznaje Floyda z aplikacją "DTF St. Louis". Gdy ten drugi ginie w niespodziewanych okolicznościach, pierwszy zostaje oskarżony o zamordowanie przyjaciela. Badający sprawę detektywi Homer (Richard Jenkins) i Plumb (Joy Sunday) z czasem przekonują się, że nic w tej sprawie nie jest takie, jak się wydaje.
Przed ostatnim odcinkiem pojawiało się sporo teorii dotyczących śmierci Floyda Smernitcha. Sposób, w jaki twórcy budowali napięcie co do losów wszystkich bohaterów, pozwalał na uruchomienie wyobraźni i dedukcji. Dwoma najbardziej dominującymi koncepcjami były samobójstwo Floyda oraz popełnienie zbrodni przez Carol (Linda Cardellini). Co naprawdę wydarzyło się nad ranem w lokalnych basenach i jak zginął Floyd?
W poprzednim odcinku byliśmy świadkami rozczarowania Floyda, kiedy okazało się, że spotkanie z "Tygrysem Tygrysem" został ukartowany przez Clarka, by w ten sposób pomóc swojemu przyjacielowi - do niczego jednak nie doszło, bowiem wynajęty przez Forresta mężczyzna ostatecznie się rozmyślił. Bohater Harboura, mimo zranienia, jest wyrozumiały wobec kumpla i wybacza mu to, jednak targają nim wciąż pewne uczucia, których nie rozumie, ale przede wszystkim - chęć pomocy swojemu przyjacielowi. Spotkanie z "Tygrysem Tygrysem" miało bowiem wzmocnić poczucie własnej wartości u Floyda, zobaczyć, że wciąż potrafi być dla kogoś podniecający.
Clark decyduje się spróbować sam "wystąpić w tej roli", jednak jest potem zdezorientowany i wyjawia Floydowi, że czuje się samotny i wyzwolił w sobie pragnienia, których nie pojmuje. Dzieje się to chwilę po scenie, w której Clark i Floyd radośnie tańczą w samej bieliźnie, celebrując swoją przyjaźń i radość z niej. Tego samego dnia ostatecznie dowiadujemy się, skąd u Floyda poruszany nieraz w rozmowach uraz przyrodzenia - jego "autorem" jest Richard, syn Carol, który zdzielił go kijem bejsbolowym. Chłopak jest ważną postacią także w historii śmierci Floyda. Okazuje się, że włamał się do komputera swojego ojczyma i odkrył istnienie aplikacji "DTF St. Louis", a także wiadomości wysyłane między Floydem a "Tygrysem Tygrysem".
Gdy przyjechał na miejsce, przyłapuje Floyda w bieliźnie, myśląc, że ten zdradza jego matkę. Nie zna pełnej prawdy, ale Floyd wie, jak to wygląda. Mężczyzna, przytłoczony wszystkim, co go dotychczas spotkało oraz tą sytuacją mówi do swojego przybranego syna w języku migowym "kocham cię" (co Richard odbiera jako rockowe pozdrowienie) i chwilę później wypija śmiertelną dawkę zawierającej mieszankę lekarstw Krwawej Mary.
To ostateczny dowód na to, że nikt "z zewnątrz" nie zabił Floyda Smernitcha - popełnił on samobójstwo.
Jest to niezwykle smutny i wzruszający moment, tym bardziej, że dotyczy on naprawdę dobrego człowieka, który z różnych przyczyn, nie zawsze zależnych od siebie, nie był w stanie dać innym tego, czego pragnęli, ani sam "dostać" tego, czego pragnął. Czuł się nieatrakcyjny, pełen wstydu wobec siebie, wobec tego jak trudno jest mu w kwestiach bliskości z Carol, ale także sytuacji finansowej, w której oboje żyli. Mimo posiadania przyjaciela, z którym łączyła go wyjątkowa więź, smutek drzemiący w sercu Floyda był zbyt wielki. Świadomy śmiertelnej dawki leków zmieszanych z napojem, wypił ją, czego skutkiem była niemal natychmiastowa śmierć.
Z przebitek dowiadujemy się również, co się stało z Clarkiem - śledztwo wobec niego zostaje zamknięte, a pogodynek wychodzi na wolność. Koniec końców płaci jednak mocną cenę za wszystko, co się wydarzyło - musi żyć ze śmiercią jedynego prawdziwego przyjaciela, żona i dzieci od niego odeszły (o czym świadczy puste mieszkanie), a biorąc pod uwagę widok billboardu, który dotychczas witał miasto wizerunkiem Clarka, jego reputacja zawodowa zapewne też uległa upadkowi.
Historia opowiedziana w "Chętnych na seks" zdaje się być zamkniętą. O ile teoretycznie byłoby możliwe stworzenie jakiejś antologii wokół tytułowej aplikacji, o tyle jestem przekonany, że ona sama w sobie nie była takim elementem historii, który by na to zasługiwał. Niespecjalnie widzę jednak realną szansę na jakąkolwiek kontynuację i prawdę powiedziawszy, nie chcę jej: Steven Conrad zaprezentował nam spójną, mającą mocne zakończenie historię. Myślę, że dalsze losy Clarka i Carol powinny zostać dopowiedziane w widzowskiej głowie, a dalsza eksploatacja tej marki byłaby zupełnie niepotrzebna.
Czytaj więcej w Spider's Web:



















