Nowy odcinek "Stamtąd" rozwija wątki, będące najważniejszymi elementami sezonu. Wiemy od początku, że Człowiek w Żółci przyjął postać Sophii i zamierza zamieszać w głowach mieszkańców miasteczka. Wygląda na to, że spośród wielu postaci, ma swojego faworyta.

"Stamtąd" można uznać za "dwustronny mózgotrzep". Jedną jego stroną są bohaterowie, którzy z trudem usiłują rozgryźć tajemnice, na których zbudowane jest miasteczko oraz swoją rolę w nim, a drugą stroną -widzowie, regularnie prześcigający się w kolejnych, odjechanych, a niekiedy też sensownych teoriach, co do rozwoju fabuły. Głównym złoczyńcą 4. sezonu jest Człowiek w Żółci, ukryty pod "przykrywką". Jego wpływy stają się coraz bardziej widoczne.
Henry na celowniku Człowieka w Żółci. Złoczyńca wciela w życie swój plan
Henry Kavanaugh przybył do miasteczka niespodziewanie - niedługo po tym, gdy odwiedziła go Tabitha, której jakimś cudem udało się wydostać. Ostatecznie wspólnie, próbując rozgryźć, co się stało i jaki ma z tym miejscem związek jego rodzina (żona Miranda i syn Victor), zobaczyli na swojej drodze powalone drzewo, co stało się jasnym sygnałem, że trafią do miasteczka. Dla Henry'ego to był przełomowy moment - był przekonany, że jego rodzina zginęła, a tymczasem mógł zobaczyć swojego syna po blisko 30 latach rozłąki.
Od momentu przybycia do miasta Henry próbuje nadrobić stracony czas z Victorem, dawać mu ojcowskie wsparcie, na które ten bohater nie miał szans liczyć, biorąc pod uwagę osamotnienie w miasteczku i traumę, jakiej doznał. Henry jest postacią często bezradną, do której stopniowo dochodzi mroczna prawda o mieście - w tym wreszcie ta najtrudniejsza, gdy poznaje brutalne okoliczności śmierci Mirandy. Wówczas zapada się psychicznie, pogrąża w alkoholu, znów staje się wrakiem. To dla Człowieka w Żółci doskonałe pole do popisu.
W 6. odcinku widzimy, jak Sophia dostrzega Henry'ego patrzącego na żółty garnitur, bada, co wie, na temat jego właściciela. Człowiek w Żółci, który przyjął tożsamość dziewczyny, postanawia zbliżyć się do pana Kavanaugh. Oboje rozmawiają razem w barze, piją, a mężczyzna mówi jej, że wie, ze Człowiek w Żółci zrobił coś złego jego rodzinie, gdy ta przyjechała do miasta 40 lat temu. Sophia nie daje po sobie tego poznać, natomiast z pewnością widzi, że jej rozmówca ma pewną wiedzę, a ona nie chciałaby, by ją poszerzył. Jesteśmy świadkami sceny, w której Sophia "przypadkowo" kaleczy się w dłoń, po czym, gdy Henry nie patrzy, dolewa do jego szklanki nieznaczną ilość swojej krwi. A raczej: krwi Człowieka w Żółci.
Henry niczego nie zauważa i wypija zawartość szklanki. Sophia w ramach dalszych rozmów wysuwa tezę, jakoby wszystko to, co się wydarzyło dotychczas, było tylko snem. Do końca odcinka nie otrzymujemy kontynuacji tej rozmowy, natomiast cały ten wątek wysyła nam sygnały. Dolanie krwi Człowieka w Żółci do drinka Henry'ego nie ma prawa skończyć się dobrze - albo naruszy jego zdrowie, albo pogorszy jego stan psychiczny, możliwe, że zacznie doświadczać jakichś zjawisk czy halucynacji.
Sytuacja, w której się znajduje Henry, to niestety wielki potencjał dla Człowieka w Żółci. Ktoś z tak połamanymi emocjami siłą rzeczy jest dużo łatwiejszy do manipulacji, a hipotetyczna śmierć tego bohatera nie pozostałaby bez wpływu na Victora, któremu wówczas miasteczko zabrałoby oboje rodziców. Czy do tego dojdzie? Oby nie, jednak to, co się wydarzyło w 6. odcinku 4. sezonu "Stamtąd", nie wróży dobrze.
Więcej o "Stamtąd" przeczytacie na Spider's Web:
- Kim jest Martin ze Stamtąd? To kluczowa postać
- Gdzie oglądać serial "Stamtąd"? Odpowiedź nie jest taka prosta
- Ile jeszcze sezonów dostanie Stamtąd? Jest dobra i zła wiadomość
- To najwyżej oceniany odcinek w historii Stamtąd. Tak się robi horror
- Nowy odcinek Stamtąd dał nam najmocniejszą scenę w historii serialu



















