REKLAMA

Internet wylewa szambo na Grzeszników. Przegraliście z rozumem

Nominacje do nadchodzących Oscarów odbiły się w sieci bardzo szerokim echem. Najbogatszym w szanse na statuetkę filmem są "Grzesznicy" Ryana Cooglera. Taki stan rzeczy wzburzył bardzo wielu internautów. Jedni próbowali merytorycznie krytykować, ale wielu wybrało opcję rasistowskiego, pełnego uprzedzeń - nazwijmy to wprost - ścieku.

grzesznicy krytyka film rasizm
REKLAMA

"Grzesznicy" to jeden z najważniejszych tytułów ubiegłego roku, powszechnie uznawanych za znakomity film. Akcja rozgrywa się w Clarksdale, Missisipi, w 1932 roku. To właśnie tam po latach nieobecności wracają bracia Smoke i Stack (Michael B. Jordan w podwójnej roli). Mężczyźni mają za sobą wątpliwe moralnie biznesy w Chicago, jednak postanowili wrócić w rodzinne strony, żeby stworzyć coś własnego. Nie wszyscy radośnie reagują na ich powrót, poza kuzynem Sammiem (Miles Caton), utalentowanym muzykiem znanym też jako Preacher Boy. W noc otwarcia, klub należący do braci stanie się centrum obrony przed demonicznym, kusicielskim złem.

REKLAMA

Grzesznicy pod rasistowskim ostrzałem. Uprzedzenia wygrywają z rzeczową krytyką

W dniu ogłoszenia oscarowych nominacji "Grzesznicy" niewątpliwie napisali historię kina - ich liczba wyniosła 16, co okazało się najwyższym wynikiem w historii. Dotychczasowy rekord należał bowiem do "Wszystkiego o Ewie", "Titanica" i "La La Landu" - wszystkie trzy filmy, powstałe w różnych epokach, nominowano aż 14 razy. Było jasne, że o "Grzesznikach" znów będzie głośno. Tak to już jest, że niektóre grupy usilnie przekonują, że Oscary ich nie obchodzą, że to i tak tylko ustawka. Gdy jednak przychodzi co do czego, są pierwsi w - mało merytorycznym - komentowaniu werdyktu.

Choć od dawien dawna żyjemy w świecie, w którym gorące emocje wypierają rzeczywistość, dyskusja wokół kina jest kolejnym dowodem, że wchodzimy w tym aspekcie na nowy poziom. Przez długie dekady spora część oglądających, zwłaszcza europejska widownia, była przyzwyczajona do "białego kina", w którym osoby o innym kolorze skóry były albo drugoplanowymi postaciami, albo pozycjonowane jako te o gorszej pozycji lub charakterze. Zwrócenie większej uwagi na problem systemowego rasizmu i walka z tworzonymi przez niego barierami rzeczywiście sprawiły, że ostatnimi czasy obserwujemy nieco zwiększoną liczbę niebiałych aktorów występujących w filmach i serialach.

W przypadku oscarowego sukcesu "Grzeszników" nie obyło się bez promowanej w internecie, typowej narracji stosowanej, gdy w jakimś filmie główną rolę odgrywają czarnoskóre postacie. "Poprawność polityczna i woke w pełnej krasie", "musieli wybrać czarną produkcję, żeby nie było, że dyskryminują" - to są naprawdę najlżejsze komentarze, jakie znajdziecie pod internetowymi postami na temat filmu Ryana Cooglera. Oczywiście, były też uwagi nieco bliższe normalnej debacie - znalazły się głosy sugerujące, że odkąd fabuła skręca w wampirystyczne wątki, jakość całości spadła. Choć nie zgadzam się z tym zdaniem, nie zamierzam zabierać autorom tych tez możliwości ich wyrażenia. Problem pojawia się jednak, gdy film ocenia się przez pryzmat osobistych uprzedzeń.

Zaskoczenie, że "Grzesznicy" to film z czarnoskórą obsadą świadczy o sporej ignorancji i nieznajomości tematu. Stojący za tym tytułem reżyser, Ryan Coogler, odpowiada za takie filmy jak "Fruitvale", "Creed", czy seria o Czarnej Panterze. Nie trzeba sobie zadawać wiele trudu, żeby zobaczyć, z kim Coogler najczęściej pracuje, jakie tematy go ciekawią jako twórcę i wyciągnąć z tego jakieś wnioski. To jednak wymaga minimum rzeczywistego zainteresowania tematem. Ocena czyjegoś aktorstwa, wizualnych aspektów czy logiki scenariusza to jedno, ale oburzenie, że główny bohater filmu Cooglera to czarnoskóra postać? Czy ktokolwiek słyszał o oburzeniu, że biały reżyser zatrudnił do swojego filmu obsadę składającą się z aktorów o białym kolorze skóry? Ktoś, coś?

Michael B. Jordan - kadr z filmu "Grzesznicy"

Analizując sam film, trudno dopatrzyć się przesiąknięcia tzw. "woke", w myśl której "Grzesznicy" to wytwór poprawności politycznej, według której czarnoskórzy bohaterowie są super, biali zaś źli. Główni bohaterowie, Smoke i Stack są zdecydowanie dalecy od ideałów - mają za sobą gangsterską przeszłość, a zanim wyjechali z rodzinnego miasta, zdążyli zranić bliskie sobie osoby. Choć im akurat udało się podnieść na społecznej drabince, jest wiele osób z ich społeczności, którzy żyją przede wszystkim ciężką, fizyczną pracą, m.in. na polach jako niewolnicy. Społeczność, którą Coogler portretuje, jest oczywiście złożona przede wszystkim z reprezentantów tzw. czarnej kultury, ale są oni dokładnie tacy sami, jak ludzie tworzący inne społeczności - wewnętrznie różnorodni, oferujący rytualne, duchowe doświadczenia, ale co równie istotne: zamknięci na innych, nieufni, na swój sposób również uprzedzeni do nowych, białych przybyszy. To jest ta "idealizacja czarnoskórych"?

Abstrahując już od przestrzelonych, umotywowanych irracjonalną nienawiścią uwag, "Grzesznicy" to kawał świadomego społecznie, ale przede wszystkim znakomicie napisanego kina. Ryan Coogler za sprawą "Grzeszników" przypomina odbiorcom, że Ameryka już w latach 30., czyli momencie rozgrywania się akcji filmu, była krajem, który skupiał w sobie przedstawicieli różnych ras oraz kultur. Jak wiemy z kart historii, wizja pokojowej, opartej na szacunku koegzystencji została jednak uznana za zbyt utopijną, wyparta i zastąpiona przez niechęć, zamknięcie się w uprzedzeniach, które przekładały się na systemowe, zapisane w prawie i mentalności, prześladowania. Coogler nie "emanuje" wątkiem rasizmu - "Grzesznicy" to ubrana w szaty horroru historia o nieidealnych ludziach, ich grzechach i słabościach, pragnieniu wolności, muzyce, wspólnocie i kolektywnych doświadczeniach, jakie przynosi uczestnictwo w niej. Kwestia rasowa jest ważnym, ale nie jedynym elementem tej opowieści.

Żeby jednak dojść do tego rodzaju wniosków, trzeba chociaż spróbować rozumieć to, co się ogląda, a nie uderzać w panic button na widok każdego czarnoskórego aktora lub twórcy. Wszystko wskazuje jednak na to, że na obecny stan nie ma lekarstwa, a tego typu komentarze wokół filmów nie ustaną. Jeśli nagrodę za najlepszy film zgarną "Grzesznicy", będzie narracja w stylu "wygrał woke film o czarnoskórych". "Jedna bitwa po drugiej" - "lewacki" film chwalący rewolucje. "Wielki Marty"? Film o Żydzie, no bo wiadomo, Hollywood ich wspiera. I tak w kółko.

"Grzesznicy" są dostępni do obejrzenia na HBO Max.

REKLAMA

Więcej informacji o filmach przeczytacie na Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-27T10:02:08+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T09:57:05+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T08:29:28+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T11:02:15+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T08:52:21+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T14:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T13:29:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T12:08:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T11:02:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T10:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-24T17:58:46+01:00
Aktualizacja: 2026-01-24T14:29:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-24T13:19:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-24T11:49:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-24T10:14:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T19:34:29+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T16:15:01+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA