REKLAMA

Kasztanowy ludzik solidnie się trzyma. Netflix dowiózł zaskakujący 2. sezon

"Kasztanowy ludzik" po latach doczekał się 2. sezonu o podtytule "Zabawa w chowanego", na który czekało pół Polski. W duńskiej produkcji kryminalnej twórcy wzięli na tapet zupełnie inną sprawę kryminalną, w którą ponownie zaangażowali się Naia Thulin i Mark Hess. Jest jeszcze bardziej mrocznie, przygnębiająco i intensywnie, a w przypadku kryminału to akurat spory komplement.

OCENA :
7/10
kasztanowy ludzik zabawa w chowanego recenzja serial netflix
REKLAMA

Prawie 5 lat - tyle czasu minęło od premiery 1. sezonu "Kasztanowego ludzika". W innych okolicznościach premiera nowej odsłony po tak długim czasie zapewne mało kogo by obeszła, ale to jest "Kasztanowy ludzik" - produkcja odcinkowa, która podbiła serca subskrybentów Netfliksa. W okolicach premiery bardzo głośno się o niej mówiło i odnoszę wrażenie, że do tej pory jest ona jednym z najbardziej interesujących seriali kryminalnych streamingowego giganta. Niektórzy pewnie zaprzeczą, twierdząc, że to po prostu poprawnie zrealizowany kryminał, ale ja odbiję piłeczkę i powiem, że to jest właśnie siła tego serialu. W gąszczu miernych tytułów, które szybko tracą zainteresowanie widzów, ten z jakiegoś powodu ma szczególne miejsce w ich sercu.

Teraz subskrybenci Netfliksa w końcu dostali to, na co tyle lat czekali - 2. sezon "Kasztanowego ludzika" o podtytule "Zabawa w chowanego". Nowa odsłona, stworzona przez Dorte Warnoe Hogh i Davida Sandreutera oparta jest o powieść Sorena Sveistrupa o tym samym tytule. Mogę już utwierdzić się w przekonaniu, że warto było czekać.

REKLAMA

Kasztanowy ludzik: Zabawa w chowanego - recenzja

W 1992 roku w miejscowości Hornsherred wycieczka klasowa przypadkiem trafia na ciało małego Daniela, które zostało ułożone w zbudowanym z gałęzi gnieździe. Ponad trzy dekady później duńska policja prowadzi śledztwo w sprawie śmierci 17-letniej Emmy Holst, która po szkolnej zabawie nie wróciła do domu, a niedługo później jej ciało znaleziono porzucone w ten sam sposób, co przed laty. Z braku dowodów władze zamykają jednak śledztwo, z czym nie może pogodzić się matka dziewczyny, Marie (Sofie Grabol). Zrozpaczona kobieta uczęszcza na grupową terapię, jednak wciąż obsesyjnie stara się dowiedzieć, kto stał za morderstwem jej córki.

Niedługo później pojawia się nowy trop, który sprawia, że sprawa Emmy znów zaczyna być aktualna. Kiedy ginie 41-letnia Zara Solak, a jej ciało zostaje odnalezione w tej samej pozycji, co zwłoki nastolatki, w sprawę angażuje się detektywka Naia Thulin (Danica Ćurcić). Prędko okazuje się, że zarówno Zara, jak i Emma miały cyberprześladowcę. Gdy śledztwo zaczyna nabierać rozpędu, staje się jasne, że potrzebna jest pomoc Europolu. Na miejscu pojawia się Mark Hess (Mikkel Boe Folsgaard), który współpracuje z lokalnymi śledczymi, by wytropić mordercę. Niedługo później Thulin i Hess orientują się, że sprawca, który prowadzi ze swoimi ofiarami morderczą grę w chowanego, mógł działać według konkretnego schematu.

"Zabawa w chowanego", podobnie jak "Kasztanowy ludzik", nie jest czymś świeżym. Podejrzewam, że widzowie tak bardzo pokochali tę produkcję, ponieważ jest ona zrobiona na wzór klasycznych skandynawskich kryminałów. Króluje tu mrok i naturalizm - już na samym początku uderza w nas obrazek zmarłego ptaka, na widok którego można się skrzywić, i podobnie jest ze zwłokami. To jest serial dla widzów o mocnych nerwach i zdecydowanie nie należy do tych, które można oglądać do obiadu. Jest w tych scenach coś mistycznego i przyciągającego, a jednocześnie obrzydliwego.

Kontynuacja skupia się jednak nie tylko na samym śledztwie w sprawie, ale również na relacjach. Mowa tu o Nai i Marku, którzy spotykają się po długim czasie, czując, że wciąż tli się w nim uczucie, ale nie do końca mogą się w tym odnaleźć. Sprawę dodatkowo komplikuje obecność Le, córki Nai, która chciałaby, aby Mark był blisko, ale on wydaje się nie być gotowy na związek. Dodatkowo obserwujemy również Marie, która cierpi po stracie swojej córki i stara się funkcjonować w nowej rzeczywistości. Niedomknięta sprawa jej jednak na to nie pozwala.

"Zabawa w chowanego" to poprawnie zrealizowany kryminał, który przypomina inne skandynawskie produkcje. I to właśnie stanowi jego sukces. Jest wciągający i mroczny, a zarysowana w nim intryga i tajemnica nie pozwalają odejść od ekranu, dopóki nie pojawi się rozwiązanie tego śledztwa. Drugi sezon jest też bardzo smutny i być może uderzy w najczulsze struny widzów jeszcze mocniej. Wniosek mam jeden: na kontynuację po prostu warto było czekać.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-08T19:13:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T15:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T12:12:04+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T08:35:52+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T17:29:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA