Formuła wciskania losowych ludzi do jednego domu i patrzenia, co będzie dalej, zdaje się już dość przegrzana. "Projektowi Fighter", jakimś cudem, udaje się tę formułę trochę odświeżyć.

Nie nazwałbym się fanatykiem świata walk, a już tym bardziej reality show. Obie sfery w ostatnich latach częściej słyną z promowania ludzi, którzy na to niespecjalnie zasługują, a czasami nawet przeplatają się, gdy osoby z popularnych programów trafiają np. do freak fightów. Uczciwie muszę więc przyznać, że "Projekt Fighter" na pierwszy rzut oka jawił się w moich oczach jako reprezentant właśnie tego gatunku. Całe szczęście rzeczywistość okazała się łaskawsza, a sam program - ciekawszy, niż się spodziewałem.
Projekt: Fighter to walka o sukces. Dosłownie i w przenośni
W programie bierze udział 10 uczestników: 5 kobiet i 5 mężczyzn. Każde z nich na równi bierze udział w wytrzymałościowych i sportowych zmaganiach, połączonych z formatem reality show. Stawka jest nie byle jaka - osoba, która wygra, otrzyma nagrodę pieniężną w wysokości 100 tys. zł oraz kontrakt z KSW, który umożliwi występ na gali tej organizacji jeszcze w 2026 roku.
Pierwszymi uczestnikami programu (potem dochodzą kolejni) są: Zofia Rybicka, Karolina Gackowska, Natalia Pałat, Karolina Dziak, Jessica Kusz, Dominik Wydra, Kornel "Koro" Regel, Paweł "Trybson" Trybała, Artur Sargsyan oraz Cyprian Wieczorek. Powyższa dziesiątka to mieszanka ludzi mniej lub bardziej znanych z innych programów (w tym też reality show), których łączą zdolności w dziedzinie sztuk walki. Canal+ udało się skompletować grono osób, które z jednej strony nie są na pierwszym czy drugim froncie show-biznesu, z drugiej zaś uznano, że zupełnych anonimów też lepiej nie brać.
"Projekt Fighter" ma przewagę nad innymi reality show - zdaje się nie być nastawiony na sztuczną sensację.
Niewątpliwie największą siłą programu jest to, że ma stawkę. Gdy ogląda się "Love Island" czy "Hotel Paradise" widzimy ludzi, którzy głównie odpoczywają w wielkiej willi i robią zadania na poziomie przedszkola. Tutaj od początku widać, że w "Projekcie Fighter" są ludzie z jasno określonymi ambicjami i celem, który chcą zrealizować i za jego sprawą się rozwinąć. Co oczywiste, każde z uczestników ma swoją przeszłość, ale każdy koncentruje się przede wszystkim na tym, co tu i teraz. O ile dobrze zrozumiałem, część bohaterów jest w związkach, co (na szczęście!) ogranicza potencjał plotkarski.
Clue rywalizacji uczestników programu są wyzwania weryfikujące zarówno ich siłę fizyczną, jak i mental, opanowanie, umiejętność zmierzenia się ze swoimi słabościami. Już w pierwszym odcinku każdy dostaje spory wycisk pod czujnym okiem specjalistów w postaci trenerów sportów walki - Piotra Jeleniewskiego i Arbiego Shamaeva. Panowie tworzą duet nieco zróżnicowany, acz porównywalnie fachowy - nie ma dla nich znaczenia nic poza tym, co kto prezentuje sobą na treningu.
To całkiem uczciwe postawienie sprawy tym bardziej, że nie każdy radzi sobie tak, jak można na pierwszy rzut oka pomyśleć - mowa tu m.in. o Arturze Sargsyanie, który pod kątem postury zdecydowanie jest na czele, ale widać było trudność, z jaką w pewnym momencie wykonywał ćwiczenia. Uczestników możemy zobaczyć w akcji na wielu płaszczyznach - zwyczajnego zachowania wobec innych, ale przede wszystkim rywalizacji - w 3. odcinku miały miejsce chociażby sparingi
Oczywiście, format reality show wymaga pewnego skomplikowania - tu oprócz, nietypowych dla rywalizacji sportowej, konkurencji (matematyka, dyktando) pojawiają się głosowania, odpadnięcia, a także nawiązywanie sojuszy, by ich uniknąć, czyli słynne dogadywanie się, kto z kim i przeciwko komu. To znamy dobrze i w przypadku "Projektu Fighter" nie nosi to (przynajmniej na razie) znamion toksycznej nawalanki po trupach. Rywalizacja, choć intensywna, wygląda dość zdrowo.
"Projekt Fighter" to produkcja, która może nie jest idealna, natomiast oglądając jej odcinki, miałem poczucie, że jestem świadkiem czegoś ciekawszego, bardziej angażującego uwagę niż zwykle i mającego uczciwie wykrzesaną dramaturgię. Biorąc pod uwagę stan dzisiejszej telewizji, to naprawdę niemały plus.
Pierwsze trzy odcinki "Projektu Fighter" dostępne do obejrzenia w Canal+.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- CANAL+ przeniósł futbol na inny poziom. Takie transmisje oglądałabym codziennie
- Sprzedała Matthew Perry'emu śmiertelną dawkę ketaminy. BBC nakręciło o niej film
- Kontynuacja Czarownic Mayfair już w CANAL+. Im głębiej w las, tym lepiej
- Tak wygląda Ekspedycja XD. Jest zwiastun
- Ten film to złoto Nicolasa Cage'a. Nakręcił go twórca Dramy


















