O filmie "Melania" na ten moment mówi się jedynie, że był horrendalnie drogi i że nikt nie chce go oglądać. Mimo że sale kinowe świecą pustkami, to najdroższy w historii dokument od Amazon MGM jakimś cudem ma szansę pobić rekord, zaliczając najlepsze otwarcie dla filmu dokumentalnego od dekady.

Dokument o pierwszej damie Stanów Zjednoczonych jest wyjątkowym przypadkiem. Choć platformy streamingowe zabijały się o prawa do produkcji, to ostatecznie walkę wygrał Amazon MGM Studios. Firma produkcyjna musiała bardzo wierzyć w sukces tego filmu, bo za licencję zaproponowała rekordową kwotę 40 mln dol. Do tej pory jeszcze nikt nie zapłacił tyle za dokument, który nie skupia się na tematyce muzycznej. Amazon był wyjątkowo hojny, bo do tej kwoty dorzucił jeszcze 35 mln dol. na promocję i marketing (warto odnotować, że budżet na kampanie reklamowe wynosi zwykle 5-7 mln dol.). Oznacza to, że cała transakcja kosztowała go 75 mln dol.
Można by pomyśleć, że był to strzał w stopę, bo na "Melanię" w reżyserii Bretta Ratnera do kina nikt nie chce chodzić. Widać to na przykładzie trendu, który rozpoczęli Amerykanie, a następnie trafił on do Polski. W ramach niego użytkownicy zaczęli publikować zdjęcia sal kinowych, na których niedługo przed premierą dokumentu były one właściwie puste. Zajętych miejsc było jak na lekarstwo. Tym bardziej zadziwia fakt, że produkcja ma szansę pobić rekord box office dla filmu dokumentalnego.
Film o pierwszej damie USA pobił rekord. Melania z najlepszym wynikiem otwarcia od dekady
"Melania" zmierza po 8 mln dol. przychodu z weekendu otwarcia - podaje The Hollywood Reporter. Jest to najlepszy wynik od dekady dla filmu dokumentalnego. Jeśli ta prognoza się sprawdzi, produkcja o pierwszej damie USA zajmie ostatnie miejsce na podium, tuż za "Pomocy" i "Iron Lung", wyprzedzając tym samym "Samotnika", czyli nowy film akcji z Jasonem Stathamem. Jest to informacja o tyle zaskakująca, że według wcześniejszych prognoz "Melania" miała zarobić około 5 mln dol., a niektóre kina obniżyły je nawet do 2-4 mln dol. Do piątkowego popołudnia prawie każde hollywoodzkie studio przewidywało jednak, że dokument zarobi aż 8-9 mln dol. Jak to się stało?
Na pójście do kina widzów najpewniej zmotywowała kampania skierowana do starszych konserwatystów. Została ona zwieńczona czwartkową premierą w Waszyngtonie, w której uczestniczył Donald Trump. Na 8 mln dol. może się jednak nie skończyć. Na sukces filmu pracują szczególnie starsze konserwatywne kobiety powyżej 55. roku życia, które stanowiły 72 proc. widowni w dniu premiery. The Hollywood Reporter donosi, że "aż 78 procent wszystkich kupujących bilety miało 55 lat i więcej".
Na ten moment najbardziej dochodowym filmem dokumentalnym po ponad dwóch dekadach pozostaje "Fahrenheit 9.11". w reżyserii Michaela Moore'a, które ukazuje kontrowersyjne fakty i teorie dotyczące rządu USA i organizacji terrorystycznych. Produkcja zadebiutowała w Stanach Zjednoczonych z kwotą 23,9 mln dol., zarabiając na całym świecie 222 mln dol.
"Melania" jest obrazem 20 dni poprzedzających inaugurację prezydencką w Stanach Zjednoczonych z 2025 roku, ukazanym z perspektywy pierwszej damy USA. Produkcja odsłania kulisy codziennych działań Melanii Trump, dzieląc się z widzami materiałami z kluczowych spotkań czy prywatnych rozmów, gdzie do tej pory kamery nie miały wstępu.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Kiedy premiera serialu Harry Potter? W końcu jakieś konkrety
- Ten serial bywa dołujący, ale szukaliśmy w nim radości - mówią nam gwiazdy Klangora
- Przeczytałam ten kryminał po latach. Wciąż jest piekielnie dobry
- Widzowie zmiażdżyli tę adaptację przed laty. Nareszcie ją docenili
- Netflix wykręca niezłą akcję. Nie zaśniecie, póki nie odkryjecie, jak się kończy






































