Orange Warsaw Festival rozpoczął festiwalowe lato z przytupem. Tych koncertów nie zapomnę
Do biegu! Gotowi? Start! Sezon festiwalowy właśnie rusza z kopyta. Orange Warsaw Festival już go rozpoczął, dostarczając uczestnikom całej gamy muzycznych emocji.

Wraz z grupą nieznanych mi osób zmierzam do boksów startowych. Ustawiamy się w kolejkach, żeby wolontariusze mogli założyć nam kolorowe opaski. Stąd już spacerem pokonujemy ostatnią prostą do bramek. Gdy przez nie przeszliśmy, byliśmy już gotowi do biegu. Ale szliśmy marszem, bo czekał nas nie sprint, a maraton. W końcu 29 i 30 maja na Torze Wyścigów Konnych Służewiec rozgościł się Orange Warsaw Festival, symbolicznie rozpoczynając sezon letnich festiwali.
Co prawda na Orange Warsaw Festival najważniejsza jest muzyka, ale zmierzając pod scenę nozdrza festiwalowiczów kusi zapach grillowanej kiełbasy, churrosów i kebabów z porozstawianych wszędzie food trucków. Obok stoisk gastronomicznych stoją strefy partnerów imprezy. W jednej można zrobić sobie autorską biżuterię i się pomalować, a w innej - potańczyć przy granych przez DJ-a przebojach. Koncerty za chwilę się rozpoczną, a ludzie coraz tłumniej się schodzą i korzystają z dostępnych na terenie festiwalu atrakcji. Słychać już gwar rozmów i śmiechów, którym towarzyszy stukot plastikowych pojemników z napojami mniej lub bardziej wyskokowymi.

Fot.: Orange Warsaw Festival 2026
Orange Warsaw Festival 2026 - relacja z pierwszego dnia festiwalu
Na dwa dni Orange Warsaw Festival znikają wszelkie troski. Festiwalowicze nie muszą się nawet martwić, na które z koncertów się wybrać. W końcu wypełniony gwiazdami lineup został podzielony na dwie sceny, na których występy odbywają się na zakładką. Gdy jeden artysta schodzi z większej Orange Stage, za chwilę na mniejszą Warsaw Stage wchodzi kolejny. Nie jest to więc niemożliwe, ale trzeba mieć dużo siły, żeby rzeczywiście obejrzeć każdego z zaproszonych na imprezę muzyków. W końcu wydarzenie rozpoczyna się po południu i trwa do późnych godzin nocnych. Czyste szaleństwo.
Balansując między większą a mniejszą sceną wchodzimy do zupełnie różnych muzycznych światów. Pierwszego dnia Orange Warsaw Festival bardziej interesują mnie koncerty z namiotowej Warsaw Stage. Bo na Orange Stage występują akurat dobrze znani szerokiej publiczności artyści. Tamtejszy lineup otwiera przecież zdobywca tegorocznego Fryderyka za hip-hopowy album roku.

Fot.: Pezet na Orange Warsaw Festival
Pezet wychodzi na Orange Stage jako pierwszy i od razu rozpala publiczność do czerwoności. Na scenie rozpala taki ogień, że pirotechniczne atrakcje wydają się zbędne. Serwując mieszankę swoich starszych hitów i nowych piosenek, raper na chwilę rozgania nawet deszczowe chmury zbierające się nad terenem festiwalu. Jest ostro, jest mocno, jest głośno. Dzięki temu na koniec występu Gdyby miało nie być jutra rozbrzmiewa, jakby rzeczywiście jutra miało nie być. Ale było!
Po Pezecie na Orange Stage robi się znaczniej spokojniej, bo wchodzą chłopaki z TV Girl. Swoim indie popem pieszczą uszy słuchaczy przed szaleństwem, jakie po nich rozpętuje Dominic Fike. Amerykański piosenkarz bucha energią niczym wulkan. Tłum ludzi pod sceną wariuje, żeby potem w jeszcze większym gronie bawić się przy występie Lewisa Capaldiego. To wszystko są nazwiska, które zawieść nie mogą. Każda z tych gwiazd daje solidny koncert, oferując fanom dokładnie to, po co przyszli. Zaskoczeń ani wtop nie ma, bo nie miało prawa ich być.
Dlatego właśnie pierwszego dnia Orange Warsaw Festival ciekawiej robi się na Warsaw Stage, gdzie publiczność rozgrzewa Sarah Julia. Wychodząca po niej Alessi Rose serwuje wpadający w ucho pop na tle wysmakowanych witraży. Dopiero jednak w następnej kolejności pojawia się największe objawienie pierwszego dnia Orange Warsaw Festival. Livka nie potrzebuje już wyszukanej oprawy wizualnej, bo gdy tylko zaczyna śpiewać, od razu wiadomo, czemu Taco Hemingway zakochał się w niej pod apteką.
Namiot niemal wybucha, gdy piosenkarka prosi o hałas dla wody. Wszyscy w mgnieniu oka łapią odniesienie do głośnej afery na koncercie Taco w Warszawie. Sam Hemingway co prawda się nie pojawia, ale młodą artystkę na Warsaw Stage wspiera FukaJ, a Pezet odwdzięcza się za featuring sprzed paru godzin. Piosenkarka nie ma bowiem jeszcze pokaźnej dyskografii. Najbardziej znana jest z licznych współprac, ale właśnie dobitnie udowodnia, że najwyższy czas to zmienić. Na Orange Warsaw Festival prezentuje się niczym gwiazda wielkiego formatu, a nawet przyszła headlinerka. Wykonując utwory z debiutanckiego albumu "z papieru" nieraz ucieka w bardziej rockowe aranżacje i nie boi się rapować. Bywa smutno i refleksyjnie, a także bardziej skocznie i tanecznie. Tak czy siak, przez niemal godzinę słucham lekkich, popowych brzmień, które z gracją podbiją moje serce.

Fot.: Livka na Orange Warsaw Festival
Nawet jeśli po Livce występują jeszcze Kasia Lins i Kaz Bałagane, koncert młodej artystki nie udaje się przebić. Dzięki niemu pierwszy dzień festiwalu nabrał rumieńców i nazajutrz pozwolił zjawić się na Torze Wyścigów Konnych Służewiec z nadzieją na jeszcze większą porcję muzycznych emocji.
Orange Warsaw Festival - relacja z drugiego dnia festiwalu
Drugiego dnia Orange Warsaw Festival jest już na odwrót. Tym razem to koncerty na Orange Stage wydają się ciekawsze. Nie chodzi o to, że na występach Ganny, Daniela Godsona czy Sokoła na Warsaw Stage nie ma nic ciekawego. Ba! bbno$ rozkręca taką imprezę, że cały Tor Wyścigów Konnych Służewiec chybocze się od basów. Ludzie skaczą, krzyczą i tańczą niczym w klubie. Dzieje się to nie tylko w środku, ale też dookoła namiotu. Festiwalowicze na nic nie zwracają uwagi. Po prostu dobrze się bawią, pokazując ciszy nocnej kto tu rządzi.
Tuż przed bbno$ na dużej scenie uczestnicy Orange Warsaw Festival są świadkami najbardziej rozbuchanego koncertu całej imprezy. Tak, wcześniej Jan-Rapowanie i Blood Orange dają świetne koncerty, a potem do pieca dorzuca jeszcze Olivia Dean. Ale to jednak FKA Twigs wymiata na Orange Stage. Gdy tylko pojawia się na scenie, słyszę ją jak anioła głos.

Fot.: FKA Twigs na Orange Warsaw Festival 2026
Wybaczcie ten suchy żart, ale sam ciśnie się na usta, gdy artystka wychodzi cała na biało, aby zaśpiewać meta angel. Wije się przy tym na łóżku w białej pościeli, szykując się do rozpętania prawdziwej burzy. Metaforycznej oczywiście. Rozpoczyna się ona, kiedy do FKA Twigs dołączają tancerze. Skaczą, tańczą, ocierają się o siebie, z uśmiechami na ustach zachęcają publiczność do wspólnej zabawy i celebracji. Dostajemy show bardzo erotyczne, cielesne, sensualne. Piosenkarka chętnie bierze w nim udział, śpiewając zarówno nowsze, jak i starsze kawałki. Pomiędzy nimi snuje narracje o ciele, rodzinie i byciu superbohaterem. Wychodzi z tego trochę science fiction, trochę akcja i trochę "Paryż płonie". W każdym razie jest to festiwalowa superprodukcja, przy której szczęki głośno opadają na podłogę.
FKA Twigs tak wysoko ustawia poprzeczkę, że aż trudno oczekiwać, żeby największa gwiazda wieczoru mogła ją przebić. Na szczęście Olivia Dean nawet nie próbuje. Podąża własną, zupełnie oddzielną ścieżką. Na Orange Stage pojawia się na tle kwietnej muszli rodem z telewizyjnych recitali. Po paru utworach artystka zauważa transparent z napisem: "czekaliśmy na ciebie". "Ja też na was czekałam" - odpowiada. Choć to dopiero jej pierwszy koncert w Polsce, wzajemna miłość unosi się w powietrzu. Wszyscy są Nice To Each Other, gdy soul stopniowo przechodzi w coraz bardziej funkowe rytmy. Z wykonywanych utworów ani na sekundę nie uchodzi jednak dusza, bo piosenkarka lubi między kolejnymi kawałkami opowiadać o babci i platonicznych uczuciach do drugiej osoby. Swą dziewczyńską energią porywa zgromadzoną na Służewcu publiczność. Gdzieś tam dalej część osób siedzi na kocach, ale przed nimi niemal wszyscy tańczą. Solo, w duecie bądź w tercecie. Nieważne. Każdy daje się ponieść muzyce. O to przecież w całej tej zabawie chodzi.
Powiedzmy to wprost: po FKA Twigs zarówno Olivia Dean, jak i występujący po niej na Warsaw Stage Loyle Carner zeszli z tonu. Niemniej to oni byli tym wystrzałem z pistoletu. Hukiem. Znakiem sygnałem do startu. Bo o to letni sezon festiwalowy rozpoczął się z przytupem. Oby jego reszta była tak dobra jak otwarcie.
Więcej o muzyce poczytasz na Spider's Web:
- Na Orange Warsaw Festival widziałem koncert w 8K. W VR-ze bawiłem się znakomicie
- Koncerty w 2026 roku. Najciekawsze muzyczne wydarzenia
- Koncert Taco Hemingwaya był widowiskowy. Zawalił Stadion Narodowy
- Mata zagrał dwa koncerty. Jednym pozamiatał, drugim rozczarował
- Bambi ogłasza B-Day Festival. To będą jej huczne urodziny
*Zdj. główne: Artur Kraszewski. Pozostałe fotograife: archiwum własne.



















