Kilka lat temu pandemia pokrzyżowała plany wielu studiów: kina co i rusz zamykano i z powrotem otwierano, ludzie niechętnie przebywali w większych skupiskach, a w efekcie wiele obrazów, które miały trafić na wielki ekran, od razu wylądowało na platformach streamingowych. Jednym z nich było to pokraczne science fiction, które ostatnio dostał drugie życie w sieci.

Mowa o „Infinite”, czyli „W nieskończoność”. Ten thriller akcji i sci fi w jednym to bodaj najsłabsza, najniżej oceniana produkcja w portfolio Antoine’a Fuqua, twórcy serii „Bez litości”. 17 proc. pozytywnych recenzji, 34 proc. dobrych not od publiczności w serwisie Rotten Tomatoes oraz równie mizerne wyniki w innych serwisach mówią same za siebie. A jednak - choć obraz zdążył owiać się złą sławą - teraz, pięć lat po premierze, cieszy się zaskakującym wzrostem popularności. I to nie tylko w streamingu w USA, ale również w Polsce.
W nieskończoność - reinkarnacja sci-fi z Wahlbergiem
Fuqua obsadził Marka Wahlberga w roli mężczyzny nawiedzanego przez wspomnienia miejsc, w których nigdy nie był. W miarę rozwoju fabuły odkrywa on, że należy do tajnej grupy reinkarnujących się jednostek zwanych „Nieskończonymi”. Szczerze mówiąc, to brzmi jak całkiem ciekawy punkt wyjścia. Niestety, jak to często bywa - dobry koncept to jeszcze za mało. Sposób ogrania tego motywu pozostawił wiele do życzenia, na tyle, że jeden z widzów określił obraz mianem „Matrixa z Temu”, a inni mu przyklasnęli.
„Infinite” okazało się rzadkim przypadkiem produkcji z Markiem Wahlbergiem, która była na tyle źle przyjęta, że otrzymała aż trzy nominacje do Złotych Malin: za Najgorszy Film, Najgorszego Aktora (Wahlberg) oraz Najgorszą Aktorkę Drugoplanową (Sophie Cookson). Ostatecznie nie dostała ani jednego „wyróżnienia”.
Ciekawe, że akurat w ostatnim czasie ten bezwzględnie miażdżony paździerz cieszy się wzrostem popularności. W USA jest hitem w Pluto TV, a w Polsce trafił na listę TOP 10 najpopularniejszych, najchętniej oglądanych filmów w SkyShowtime. Z jakiegoś powodu przyciąga widownię, choć nie wydaje się, by w jakikolwiek sposób zyskał w jej oczach po latach.
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wyglądałby budżetowy „Matrix”, gdyby główną rolę zagrał w nim pięćdziesięciolatek przypominający trochę Jasona Bourne’a - oto wasza odpowiedź - napisał Anthony Morris ze ScreenHub. Z kolei Richard Trenholm z CNET dodał:
Antagoniści w filmie akcji Marka Wahlberga o reinkarnacji chcą zniszczyć świat, żeby nigdy więcej nie musieć go przeżywać. Po seansie doskonale rozumiem to uczucie.
To sci fi pierwotnie miało trafić do kin 7 sierpnia 2020 r., jednak premiera została przesunięta z powodu pandemii. Datę zmieniano jeszcze kilkukrotnie, aż w końcu Paramount postanowił ograniczyć straty i wypuścić film bezpośrednio do streamingu.
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
Czytaj więcej:
- To nie koniec Opowieści podręcznej. Nowy serial ma już datę premiery
- Agata Turkot doceniona za Dom dobry. Ta rola mnie rozerwała
- Sydney Sweeney może mieć problemy z prawem. Powód? Bielizna
- Stranger Things ma problem. Nowy serial zmieni stary serial
- Użytkownicy Netfliksa zarywają nocki dla tego sci-fi. Jest genialne







































