Jednym z najważniejszych polskich wyróżnień filmowych jest Nagroda im. Zbyszka Cybulskiego. W tym roku powędrowała ona do Agaty Turkot, aktorki wcielającą się w główną rolę w "Domu Dobrym" Wojciecha Smarzowskiego. Choć konkurencja była mocna, cieszę się, że to właśnie Turkot wróciła do domu ze statuetką.

Nagroda im. Zbyszka Cybulskiego to jedno z kluczowych wyróżnień w polskiej branży filmowej. Przyznaje się ją młodym aktorom wyróżniającym się wybitną indywidualnością. W latach 1969-95 przyznawało ją czasopismo filmowe "Ekran", zaś od 2005 roku zaszczyt ten czyni miesięcznik "Kino". Wśród laureatów nagrody znajdziemy znakomite nazwiska: Olbrychski, Opania, Łukaszewicz, Janda, Kondrat, Zamachowski, Żmijewski, Dorociński, Lubos, Głowacki, Ogrodnik. Ostatnim zdobywcą Nagrody im. Cybulskiego był Julian Świeżewski, który zasłużył na nią znakomitą rolą w "Białej odwadze" Marcina Koszałki.
Agata Turkot z nagrodą za rolę w Domu dobrym. Zasłużoną
W tym roku do Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego nominowano Bartłomieja Deklewę, Izabellę Dudziak, Karolinę Rzepę (wszyscy za "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej"), Sebastiana Delę ("Błazny") oraz Agatę Turkot ("Dom dobry"). Choć pierwszy raz w historii w gronie kandydatów znalazła się trójka aktorów z tego samego filmu w reżyserii Emi Buchwald, nagroda ostatecznie nie trafiła do żadnego z nich. Wyróżnienie odebrała Agata Turkot za udział w produkcji reżyserowanej przez Wojciecha Smarzowskiego.
Prawdę powiedziawszy, ta decyzja nie jest i nie powinna być wielkim zaskoczeniem. Choć konkurencji niczego nie brakowało (zwłaszcza cieszy mnie obecność Deklewy i Deli, to piekielnie zdolni aktorzy), to jednak Agata Turkot wywalczyła sobie to wyróżnienie z wielkim impetem. Połączyła zagranie w głośnym filmie ze świetnym warsztatem aktorskim, który w "Domu dobrym" zdecydowanie mogliśmy obserwować. Turkot wcieliła się w Gosię - dziewczynę, której plany na życie trafiły do piachu, musiała bowiem wrócić do Polski i zaopiekować się coraz bardziej popadającą w alkoholizm matką (Agata Kulesza). Choć relacja z nowo poznanym Grześkiem (Tomasz Schuchardt) wydawała się drogą ku wolności, okazało się, że stanowi ona autostradę do piekła, przemocy i życia w strachu.
Turkot fantastycznie odnalazła się w tej ciężkiej psychologicznie kreacji. Od początku wiemy, kto w tej relacji jest ofiarą, a kto katem. W Gosi widzimy kobietę, która zasługuje na szczęście, która tak w nie wierzy, że mimochodem nie dostrzega "czerwonych flag" w zachowaniu swojego ukochanego. A gdy to się dzieje, jest już za późno. Agata Turkot doskonale złapała balans pomiędzy dwoma "ja" bohaterki - silną, pragnącą ucieczki i bezpieczeństwa kobietą, a tą złamaną fizycznie i psychicznie, niemającej pewności co do tego, co się dzieje naprawdę, a co jest jej projekcją. To rola, która rozrywa widza na strzępy i jest zagrana z wielkim autentyzmem. Nic dziwnego, że postanowiono ją docenić.
Więcej o "Domu dobrym" przeczytacie na Spider's Web:
- Nowy Smarzowski już w Prime Video. To najmocniejszy polski film 2025 roku
- Dom dobry pokazuje brutalne oblicze przemocy domowej. Jak na nią reagować?
- Domu dobrego Smarzowskiego nie da się oglądać. Ledwo wysiedziałem
- Dom dobry ma zaskakujący finał. Wyjaśniamy zakończenie
- Dom dobry idzie po złoto. Zdeklasował konkurencję
główne zdjęcie: materiały prasowe Warner Bros.







































