REKLAMA

Polacy chcieli Disney+ i HBO Max, a dostali Viaplay. Czy nowy serwis VOD ma jakieś szanse na sukces?

Polacy dostali dziś od losu podarunek w postaci zupełnie nowego serwisu VOD. Nie chodzi jednak o wyczekiwane od lat HBO Max czy Disney+, lecz skandynawską platformę Viaplay. Czy firma ma jakiekolwiek szanse w rywalizacji z HBO GO, Netfliksem czy Playerem?

viaplay serwisy vod w polsce porównanie
REKLAMA

Rynek VOD w Polsce przeżywa od początku tygodnia spore turbulencje. W poniedziałek swoją współpracę ogłosiły serwisy Netflix i Canal+ online, a dzień później oficjalnie wystartował Viaplay. Należąca do Nordic Entertainment Group platforma streamingowa jest dostępna na terenie Szwecji, Norwegii, Finlandii, Danii, Islandii i krajów nadbałtyckich, a dalsza ekspansja po Polsce obejmie Niderlandy oraz Stany Zjednoczone. Widać wyraźnie, że mamy do czynienia z rozwijającą się marką, której szefostwo od razu chciało zrobić spore wrażenie na Polakach. Do czego posłużyła zapowiedź aż trzech oryginalnych polskich seriali.

W tej strategii absolutnie nie ma przypadku, bo działalność na rynku VOD oznacza konieczność pływania z grubymi rybami. Ani dziennikarze, ani sami założyciele Viaplay nie mogą mieć stuprocentowej pewności, że okaże się to dobrym pomysłem. Pobicie międzynarodowych gigantów pokroju Netfliksa czy HBO GO nie jest możliwe, ale nawet zmierzenie się z lokalnymi potęgami takimi jak Player czy VOD.pl to nie lada wyzwanie. Pomysł nowej platformy jest natomiast całkiem logiczny, bo od razu próbuje pokazać swoją lokalność. Serwisy takie jak Amazon Prime Video czy Apple TV+ nie wyszły ze swojej niszy, bo myślą cały czas z perspektywy USA. W taki sposób nie da się rozwijać globalnego zasięgu streamingu.

REKLAMA

Ostatnie opóźnienia HBO Max i Disney+ pokazują podobnie błędną mentalność. Viaplay jako europejska firma ma tu przewagę.

Większa bliskość z polskim klientem bardzo się serwisowi przyda, bo na innych polach sytuacja jest daleka od idealnej. To takie marki jak HBO Max czy Disney+ mają po swojej stronie rozpoznawalność, większe pieniądze i bardziej imponujące biblioteki nowości. O platformie Netflix nawet nie wspominam, bo to zupełnie inna półka. Nie ma jednak wątpliwości, że gdyby zapytać przeciętnego Polaka o wymarzone nowe VOD, to raczej nie odpowiedziałby: „Viaplay”. Chcemy Disney+ i HBO Max, choć obie firmy raz za razem nas zawodzą.

Skandynawska platforma ma oczywiście swojego asa w rękawie, którym są transmisje sportowe na żywo. Do tej pory w Polsce mieliśmy bardzo niewiele legalnego streamingu piłki nożnej czy sportów zimowych. Swoje aplikacje mają kanały takie jak Eurosport i TVP Sport, mecze dało się też znaleźć na Vectra TV Online, a ostatnio mocniej na sport postawił Player (dzięki powiązanej z Igrzyskami Olimpijskimi specjalnej ofercie na Eurosport). Natomiast w większości przypadków chodziło o możliwość oglądania transmisji telewizyjnej LIVE na innym urządzeniu. To wygodna alternatywa, ale nic wyjątkowo niezwykłego czy oszałamiającego.

Viaplay już ma na wyłączność rozgrywki Ligi Europy, Ligi Konferencji Europy i Bundesligi.

Oznacza to, że dwóch z trzech europejskich pucharów nie będzie można nad Wisłą obejrzeć legalnie w innym miejscu niż Viaplay (nie licząc meczów polskich drużyn, bo one zgodnie z prawem mają obowiązek trafić do publicznej telewizji). Duże wrażenie robi też przejęcie na wyłączność najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech, przede wszystkim z uwagi na osobę Roberta Lewandowskiego. To nie koniec zakupów, bo NENT Group od następnego sezonu przejmie też Premier League, a spekuluje się o nabyciu przez firmę Pucharu Świata w skokach narciarskich również w Polsce. Rzecz w tym, że to, co na papierze świadczy o wielkiej sile Viaplay może się okazać równie dobrze powodem klęski serwisu.

REKLAMA

Wszystko dlatego, że Polacy bardzo nie lubią zmieniać przyzwyczajeń dotyczących transmisji sportowych. Pierwsze reakcje na konieczność zakupienia subskrypcji w kolejnym miejscu były więc skrajnie negatywne. Rodzimi klienci są przyzwyczajeni do wysokiego standardu transmisji i bogatej otoczki, zwłaszcza w kontekście meczów piłki nożnej. Viaplay jawi się zaś jako niepewny i niesprawdzony gracz. Firma obiecuje złote góry i pokazywanie futbolu w najwyższym możliwym standardzie, ale zaufanie do nowego VOD jest w Polakach wciąż bardzo małe.

Dużo na ten temat dowiemy się 13 sierpnia, gdy pierwszy mecz nowego sezonu zagra Bundesliga. Wystąpi w nim najprawdopodobniej Robert Lewandowski, więc sporo osób potraktuje to jako doskonałą okazję do wypróbowania Viaplay (zwłaszcza, że pierwsze 30 dni firma oferuje za darmo). Jak wiadomo dobre wrażenie można zrobić tylko raz, więc od tamtej transmisji zależy bardzo wiele. Będzie wielki triumf czy kompromitująca porażka? Sam nie mogę się już doczekać finału tej historii.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA