REKLAMA

Zaskoczył was Ślub od pierwszego wejrzenia? To pikuś przy tym nowym programie

TVN rozpoczął emisję programu "Skok na głęboką wodę", który jest bardziej ekstremalną wersją "Ślubu od pierwszego wejrzenia". Z ciekawości zerknęłam na tę nowość i jak na razie jest dziwnie.

skok na gleboka wode program tvn opinia reality show
REKLAMA

"Skok na głęboką wodę" reklamowany jest jako międzynarodowy eksperyment twórców "Ślubu od pierwszego wejrzenia". To dosyć stare reality show (pierwsza odsłona zadebiutowała w 2016 roku), które polega na tym, że pary dobierane są przez ekspertów na podstawie testów psychologicznych i poznają się dopiero przed ślubem. Potem przez miesiąc testują swoje małżeństwo i po upływie tych kilku tygodni podejmują decyzję, czy pozostają w związku, czy się rozwodzą.

Niektórzy pewnie pukają się w głowę, bo jednak branie ślubu z obcą osobą wydaje się być odważną decyzją. Biorąc jednak pod uwagę, że główne koszty ślubu i wesela, w tym ceremonię, salę, obrączki, suknię ślubną oraz garnitur pana młodego, pokrywa produkcja, można zacząć się zastanawiać, czy by w ten sposób nie przyoszczędzić - a nuż się trafi fajny kawaler albo panna. A jeśli ktoś jest jeszcze zaskoczony tym, jak funkcjonuje "Ślub od pierwszego wejrzenia", to "Skok na głęboką wodę" może wywołać w nim palpitacje serca.

REKLAMA

Skok na głęboką wodę - opinia o programie twórców Ślubu od pierwszego wejrzenia

Uczestnikami programu "Skok na głęboką wodę" jest dziesięcioro singli, który na początku biorą udział w szybkich randkach. Każda rozmowa, która trwa kilka minut, jest obserwowana przez ekspertów ds. relacji. Na tej podstawie wyciągają oni wnioski i wyłaniają pięć par, które po raz pierwszy spotykają się podczas ślubnej ceremonii w Tajlandii. Od tej pory każda para spędzi w całkowitej izolacji na bezludnej plaży trzy tygodnie - bez telefonów, bez mediów społecznościowych i bez wsparcia bliskich.

W opisie czytam, że program jest "eksperymentem społecznym, który zadaje pytanie: czy w świecie pełnym bodźców i rozpraszaczy możliwe jest prawdziwe spotkanie dwojga ludzi - bez filtrów, bez presji i bez scenariusza?". A ja się pytam: po co?

Wiadomo, że tego rodzaju reality show są tworzone w celach rozrywkowych, jeśli chodzi o widzów. Kiedy mówimy o uczestnikach, to w najgorszym wypadku spędzą przyjemne wakacje w egzotycznej Tajlandii, a w najlepszym - znajdą swoją drugą połówkę. Ale choćby nie wiem, jak dobrze dogadywali się przez te trzy tygodnie, to w końcu wrócą do normalnego świata, gdzie przecież nie będą już odizolowani. Co, jeśli wtedy okaże się, że nie jest już tak kolorowo? Na rajskiej wyspie może zagrażać im brak drogi ucieczki, ale nigdy nie zetkną się tam z problemami życia codziennego.

Premierowy odcinek nie zwiastuje ponadto niczego dobrego. Przykro słucha się ludzi, którzy desperacko pragną odnaleźć swoją drugą połówkę i w niektórych przypadkach widać, że uczestnicy próbują się w tych relacjach odnaleźć na siłę. Wcale się nie dziwię - to musi być ogromny dysonans poznawczy, kiedy widzi się kogoś pierwszy raz w ślubnym rynsztunku, ze świadomością, że przez trzy tygodnie będzie się próbowało na siłę udowodnić ekspertom, że mieli rację w tym dopasowaniu. Na razie to dopiero pierwszy etap programu i być może z czasem się to wszystko rozkręci. Ja jednak jestem sceptycznie nastawiona.

"Skok na głęboką wodę" emitowany jest w każdy wtorek od 3 marca o godzinie 21:30 na kanale TVN.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-05T18:33:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-05T16:40:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-05T12:58:10+01:00
Aktualizacja: 2026-03-05T12:03:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-05T10:26:05+01:00
Aktualizacja: 2026-03-04T18:47:55+01:00
Aktualizacja: 2026-03-04T13:59:17+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA