"Daredevil: Odrodzenie" zbliża się do finału - wczoraj na Disney+ trafił przedostatni odcinek. Nie brakowało w nim akcji i ważnych wydarzeń. Niestety, musieliśmy się pożegnać z kolejną bardzo ważną postacią serialu. Będzie jej bardzo brakowało.

Szybko ten czas zleciał - jeszcze niedawno 2. sezon "Daredevil: Odrodzenie" wracał do streamingu po przerwie, a teraz jesteśmy o krok od finałowego epizodu. Coraz więcej wiemy o rozwoju konkretnych bohaterów, coraz więcej teorii układa się w logiczną całość. Podobnie jak w pierwszej odsłonie serialu, twórcy pokazali, że jeśli chcą kogoś uśmiercić, podbudowa pod to musi być naprawdę mocna. I tak się stało.
Daredevil: Odrodzenie - 2. sezon żegna uwielbianą postać. Szkoda
W 2. sezonie jesteśmy świadkami "wojny podjazdowej" między głównymi bohaterami. Wilson Fisk (Vincent D'Onofrio), niezmiennie burmistrz Nowego Jorku, wykorzystuje swoje kompetencje i wpływy, by uformować specjalny oddział do walki z mścicielami i rozszerzać swoją władzę nad miastem. W tym samym czasie Matt (Charlie Cox) i Karen (Deborah Ann Woll), zmuszeni do ukrywania się, prowadzą "partyzancką" kampanię przeciw Fiskowi, krzyżując jego plany i próbując kształtować narrację w mediach. W rozgrywce pojawiają się jednak kolejni gracze: wciąż groźny i pamiętliwy Bullseye (Wilson Bethel), tajemniczy pan Charles (Matthew Lillard), czy powracająca do akcji Jessica Jones (Krysten Ritter).
Dwa odcinki temu doszło do niewątpliwie tragicznego i mocnego emocjonalnie wydarzenia - śmierć poniosła Vanessa Fisk (Ayelet Zurer), żona Kingpina. Przewidywano wówczas, że złoczyńca straci tym samym jakiekolwiek hamulce i będzie chciał rozprawić się ze swoimi wrogami za wszelką cenę i nieważne, jakim kosztem. O ile wyraźnie widać zmianę w zachowaniach Fiska, o tyle nazwanie tego "wielkim wybuchem" byłoby pewną przesadą. Jest jednak pewna ważna stała - śmierć. Dosięga ona każdego, kto wykaże się nielojalnością wobec burmistrza, niezależnie od jego osobistych sympatii.
W najnowszym odcinku dosięgła ona kolejną osobę, która długo była przy Kingpinie. Mowa o Danielu Blake'u (Michael Gandolfini), młodym zastępcy burmistrza ds. komunikacji, który w 1. sezonie dał się poznać jako ambitny i zaangażowany w politykę Fiska młody mężczyzna, dostrzegający w nim swego rodzaju autorytet. Początkowo był on portretowany w dużej mierze jako śliski gość, który zrobi wiele, by dojść na szczyt. 2. sezon utrzymał ten ton, ale wprowadził do jego życia wiele komplikacji i poczucie zaciskającej się pętli na szyi.
Powodem tego stanu była przede wszystkim relacja Daniela z BB Urich - młodą dziennikarką, będącą medialnym głosem buntu wobec Kingpina. O ile początkowo ich znajomość w naturalny sposób zdawała się być dla BB traktowaniem go jako źródło informacji, o tyle z czasem oboje zaczynali dostrzegać w sobie coraz większą wartość, jednocześnie nie zaprowadzając relacji na bardzo romantyczne rejony. W przedostatnim odcinku sezonu Daniel skonfrontował się z BB, mówiąc jej, że Buck, "minister spraw wewnętrznych" u Kingpina, ma na nich oboje oko i podejrzewa, że są odpowiedzialni za wycieki z ratusza. Początkowo wydawało się, że Daniel z bólem serca i wyjątkowo mocnym kacem moralnym wyda Buckowi przyjaciółkę, ale w ostatniej chwili decyduje się dać dziewczynie szansę na ucieczkę.
Kara za to jest surowa i ostateczna - Buck, wyjątkowo niechętnie, torturuje Daniela, by ostatecznie zakończyć jego żywot kulką w głowę.
To tragiczny los tej postaci, ale umówmy się - niestety spodziewany. Choć Daniel Blake od początku pozycjonował się jako wierny przyboczny Wilsona Fiska, czuć było, że mimo rosnącej bezwzględności, nie jest on aż tak zepsuty od mroku, jak jego mocodawcy - generalnie rzecz ujmując, uwierzył człowiekowi, któremu nie powinien, dostrzegł w nim wręcz figurę ojca, autorytetu, który za dobre uczynki nagradza, a za złe karze.
Blake od samego początku był pod tym względem niezwykle ciekawie skonstruowaną postacią. W 2. sezonie poznaliśmy go z nieco innej strony - choć nie zwątpił w swojego szefa i nieraz przerażał, ostatecznie chyba zdał sobie sprawę, że zapłaci za swoją nielojalność, a zanim to się wydarzy, chce ocalić osobę, na której mu szczerze zależy. Nie udałoby się złapać tych niuansów i niejednoznaczności, gdyby nie aktorski talent Michaela Gandolfiniego (więcej o jego życiorysie napisaliśmy tutaj). To kolejny młody chłopak, który udowodnił, że oprócz znanego nazwiska, ma własne umiejętności, które mogą go doprowadzić na szczyt. "Daredevil: Odrodzenie" jest dowodem, że nawet mając za głównych bohaterów dwie bardzo silne i złożone jednostki, da się zbudować intrygujący drugi plan.
Więcej o Marvelu przeczytacie na Spider's Web:
- Czy Doktor Doom zdejmie maskę w Doomsday? Marvel ma problem
- Nie liczcie na TEN wątek w Spider-Manie 4. Marvel się go boi
- O czym opowie nowy film o X-Menach? Zabraknie wielkiej gwiazdy
- Gdzie jest Punisher? Zniknął z Daredevil: Odrodzenie
- Nie chodzi o tego diabła, o którym myślisz. Daredevil: Odrodzenia 2 - recenzja


















