W piątek na HBO Max wjechał film akcji, który w weekend rozłożył użytkowników na łopatki. "G20" z miejsca stało się hitem. Można było się tego spodziewać, bo to przecież sprawdzona rozrywka. Z tym że wcześniej stała się przebojem na innej platformie.

"G20" zabiera nas na tytułowe spotkanie głów 20 największych globalnych mocarstw. Pech jednak chce, że w miejscu szczytu pojawiają się również terroryści. Bezwzględny Rutledge wraz ze swoimi ludźmi bierze prezydentów i premierów za zakładników. I tylko stojąca na czele USA Danielle Sutton może go powstrzymać. Nie to zadanie łatwe. W miarę rozwoju fabuły mnóstwo komplikacji, zwrotów akcji i strzelanin dostarcza widzom pożądanych atrakcji.
Stojąca za kamerą Patricia Riggen nigdy nie ukrywała swoich inspiracji. Od początku otwarcie mówiła, że wzorowała się na oldschoolowym kinie akcji ze "Szklaną pułapką" na czele. Rzeczywiście nie da się odgonić od skojarzeń z kultowym już filmem z Bruce'em Willisem. Główna bohaterka utyka w jednej lokalizacji i szuka sposobu, aby rozprawić się z terrorystami. Wybija ich jednego po drugim. Ale to nie ona gra pierwsze skrzypce. Jest ktoś, kto kradnie jej show.
G20 - film akcji hitem HBO Max
Trudno znaleźć drugi tak charyzmatyczny czarny charakter jak w "G20". W Rutledge'a wciela się bowiem znany z roli Homelandera w "The Boys" Antony Starr. Nawet jeśli jest tym złym, to jemu się kibicuje. Grając go aktor wyzbywa się wszelkich hamulców. Jest demoniczny i przerysowany, przez co szybko potrafi zachwycić. Bo z takim też kinem mamy do czynienia. Może i dramaturgicznie kuleje, może zwroty akcji bywają naiwne, może i w intrydze idzie się pogubić. Ale przez swój najntisowy sznyt produkcja okazuje się na tyle przesadzona, że pomimo niedociągnięć wciąż zapewnia mnóstwo rozrywki.
"G20" to po prostu film skrojony pod weekendowy seans. Właśnie przekonali się o tym użytkownicy HBO Max. Nie oni pierwsi. Może i na platformę produkcja wpadła przed chwilą, 10 kwietnia, ale już od dawna jest przecież dostępna na Prime Video. To jego original. Wpadł do serwisu Amazona dokładnie rok temu. I po swojej premierze przez jakiś czas królował w topce najpopularniejszych tytułów dostępnych w usłudze w naszym kraju.
Teraz sytuacja się powtarza. Prime Video od dłuższego czasu użycza swoich filmów HBO Max. Użytkownicy tej drugiej platformy są nimi żywo zainteresowani. Nawet przed chwilą w topce najpopularniejszych pełnych metraży dostępnych w serwisie królowało "Holland". Z czasem produkcja musiała jednak ustąpić kolejnym nowościom. A te z kolei w miniony weekend uznały wyższość "G20".
Zaraz po swojej premierze na HBO Max "G20" wdrapało się na szczyt topki najpopularniejszych tytułów dostępnych na platformie w naszym kraju. Wciąż zajmuje najwyższy stopień podium i na razie nie zapowiada się, żeby miało się to w najbliższym czasie zmienić.
Więcej o kinie akcji poczytasz na Spider's Web:
- Nowy film akcji Prime Video ogląda się jak w latach 90. Dobrze nie jest, ale zabawnie... owszem
- W nowym hicie Prime Video liczy się tylko akcja. Reżyserka tłumaczy, jak wbić widzów w fotel
- Użytkownicy HBO Max zachwyceni najlepszym serialem akcji. Czemu dopiero teraz?
- W 2026 roku Netflix nie miał lepszego filmu akcji. Wpadł po cichu, a robi głośną rozpierduchę
- Nowy akcyjniak od scenarzysty Johna Wicka już w SkyShowtime. Tego mi było trzeba



















