Od piątku na ekranach kin możemy już oglądać "Hamneta" - najnowszy film Chloe Zhao z gwiazdorską obsadą. Wszyscy słusznie zachwycają się rolą Jessie Buckley, natomiast moje emocje nie pozwalają zapomnieć o aktorstwie, które zaprezentował Paul Mescal.

Chloe Zhao to reżyserka, która od dawna liczy się w świecie kina. Osłabił to jednak jej ostatni film, osadzony w świecie Marvela "Eternals". Produkcja ta spotkała się ze sporą krytyką, która wielu wymazała świadomość o wielkim talencie Chinki, zaprezentowanym przez nią chociażby w oscarowym "Nomadland". W "Hamnecie" twórczyni zmierzyła się z bardzo ciężkim tematem i doskonale poprowadziła swoich aktorów, by ci mogli nam go przekazać z autentyzmem.
Jessie Buckley miażdży w Hamnecie. Moim MVP jest Paul Mescal
Agnes (Jessie Buckley) jest najstarszą córką w rodzinie, młodą kobietą, która dużo czasu spędza w lesie, mając bliski kontakt z naturą. Chociażby przez to lokalna społeczność przypisuje jej miano wiedźmy, od której dobrze jest trzymać się z daleka. W takim przeświadczeniu żyje chociażby rodzina Szekspirów. Noszący to nazwisko najstarszy syn, William (Paul Mescal) spłaca długi okrutnie traktującego go ojca, pracując jako nauczyciel łaciny. Wkrótce drogi obojga się przecinają, czego efektem jest płomienne uczucie, ciąża i ślub. Podczas gdy dzieci dorastają, życie zawodowe i pragnienie samorealizacji wymuszają na mężczyźnie podróże do Londynu, a tym samym rozłąkę z rodziną. Osamotniona Agnes zmaga się z trudami oraz tragediami, które przynosi jej życie.
Nie zrozumcie mnie źle: Jessie Buckley jest w "Hamnecie" absolutnie zniewalająca. Oprócz pełnego szacunku i zainteresowania jej postacią scenariusza, aktorka prezentuje nieprawdopodobne pokłady mocnych emocji i umiejętności przekazania ich widzowi. Niezależnie, czy Buckley rozdziera serce swoim bolesnym krzykiem, czy buduje więzi z naturą, widzimy w niej pełnokrwistą bohaterkę, za którą chce się podążać.
Dla mnie to spora radość, zwłaszcza, że osobiście zachwycałem się tą aktorką już przy okazji świetnego horroru "Men". Choć nie mam wątpliwości, że Buckley powinna zgarnąć Oscara za swoją rolę w "Hamnecie", moja uwaga i zachwyt były równie mocno skierowana na postacie drugoplanowe - zwłaszcza na wcielającego się w Willa, Paula Mescala. Oczywiście, znajdą się komentatorzy twierdzący, że aktor znów gra smutnego faceta i nie wychyla się praktycznie poza ten schemat. Ja odpowiadam: jasne, pewnie tak jest, ale nie przeszkadza mi to, gdy robi to dobrze.
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
Szekspir w "Hamnecie" to jedna z najlepszych ról Paula Mescala w karierze.
Zhao świadomie usuwa jego postać na drugi plan - Will w wizji reżyserki jest bowiem coraz bardziej człowiekiem-duchem, początkowo nieobecny duchem, później zaś ciałem. Choć nie ma wątpliwości, że kocha swoje dzieci i łączy go z Agnes wyjątkowe, pełne miłości uczucie, widać w nim początkowe artystyczne zagubienie, a potrzeba samorealizacji z czasem okazuje się być okupiona rodzinnymi poświęceniami i decyzjami, które zranią.
Will w "Hamnecie" jest trochę jak ten ojciec, który wyjeżdża daleko w delegację, wraca z fajnymi prezentami dla dzieci i nieco naiwnie liczy, że zrekompensują one jego fizyczny brak. W interpretacji Mescala jest to wrażliwiec, który z czasem oddala się również od żony, a jego "uniwersalna" nieobecność ma znaczenie - Agnes w dużej mierze sama dźwiga trudy i tragedie, które przynosi życie. Will też je przeżywa, ale ucieka ze swoją żałobą do artystycznego świata - dialogi sztuki "Tragedia Hamleta" stanowią jego wyznanie, jak bardzo cierpi.
Mescal, choć posługuje się dość oszczędnymi środkami, absolutnie zniewala, unosi emocjonalne momenty, a gdy sam mówi językiem Szekspira, czuć, że słowa te płyną z jego popękanej duszy, złamanego przez żałobę serca. To wielka, niestety niedoceniona nawet nominacją do Oscara, rola. Od dawna czuję się sympatykiem jego aktorstwa i uważam, że póki co nie spudłował. "Normal People", "Aftersun", "Dobrzy nieznajomi", "Gladiator II", teraz "Hamnet" - w każdym z tych tytułów pokazał się ze świetnej strony. Wkrótce zobaczymy go w wielkim projekcie czterech filmów Sama Mendesa o Beatlesach - Mescal wcieli się wówczas w Paula McCartneya.
Jeśli chcecie przeczytać naszą recenzję "Hamneta", znajdziecie ją tutaj.
Więcej o filmach przeczytacie na Spider's Web:
- Zwiastun ujawnił, że znany raper zagra w Odysei. Myślałem, że to żart
- Wielka gwiazda powróciła do 28 lat później. Omawiamy jej rolę
- Tom Cruise wraca na wielki ekran. Przejdzie potężną transformację
- Kolory zła: Czerń leci na Netfliksa. Kiedy premiera?
- Nominowany do Oscara film Netfliksa jest mocny. Trudno uwierzyć w tę historię







































