HBO Max zaskoczyło internautów - i nie chodzi wyłącznie o fakt, że do sieci trafił już pełnoprawny zwiastun, nie zaś jedynie powściągliwy teaser serialowego „Harry’ego Pottera”. Prawdziwą niespodzianką okazało się przyśpieszenie premiery, zapowiedzianej pierwotnie na 2027 r. W sieci zawrzało, choć, rzecz jasna, nie tylko od ekscytacji. Jak można było przypuszczać, materiał podzielił odbiorców. Dość skrajnie.

W środę 25 marca HBO udostępniło pierwszy, dwuminutowy materiał promujący serial „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, uchylając rąbka tajemnicy względem artystycznego kierunku oraz nowych interpretacji kultowych postaci. Trailer przedstawił nam właściwie wszystkich głównych bohaterów, wliczając Harry’ego (Dominic McLaughlin), Hermionę Granger (Arabella Stanton), Rona Weasleya (Alastair Stout), Albusa Dumbledore’a (John Lithgow), Severusa Snape’a (Paapa Essiedu) czy Minervę McGonagall (Janet McTeer).
Nie ma wątpliwości: nowa adaptacja prozy J.K. Rowling to ogromnie ważny, a zarazem ryzykowny projekt dla HBO, więc nawet wstępne reakcje fanów mają spore znaczenie. Przed premierą trailera fandom wydawał się podzielony: jedni byli bardzo podekscytowani pomysłem HBO na głębsze zanurzenie się w świat czarodziejów, które mogłoby rozwinąć historię w sposób, w jaki filmy Warner Bros. nie potrafiły (albo nie mogły z racji ograniczeń czasowych). Inni podkreślali, że pewnie obejrzą produkcję z ciekawości, ale realizowanie nowej wersji po upływie tak niedługiego czasu od premiery ostatniego filmu to absurd - niepotrzebny pomysł i przejaw skrajnej pazerności. Kolejni z tego samego powodu nawoływali do bojkotu, dodając, że kochają filmy i uznają je za jedyną słuszną ekranizację. O ostrej krytyce związanej z poglądami pisarki czy angażem czarnoskorego aktora do roli Snape’a nie wspominam. Tak czy inaczej: zdania były bardzo podzielone.
Równie skrajnie różne opinie spłynęły do sieci po publikacji trailera. Co ciekawe, choć wśród komentarzy pojawiły się też nowe wątki, wszystko wskazuje na to, że naprawdę wielu fanów odebrało materiał pozytywnie. Fakt faktem: ten zwiastun jest naprawdę przyzwoity.
Harry Potter - reakcje fanów są zaskakująco ciepłe, ale krytyki nie brakuje
Wśród reakcji przewija się nostalgiczna radość, połączona z ogromnym podekscytowaniem fanów drobnymi detalami z „Kamienia Filozoficznego”, które nie pojawiły się w pierwszym filmie Warner Bros. Wielu użytkowników X, Reddita czy YouTube’a pisało, że trailer wywołał u nich ciarki, a nawet łzy. Twórcy wykazali się pewnego rodzaju przebiegłością - z jednej strony zaprezentowali sporo książkowych elementów, z drugiej zaś postawili na estetyczną zachowawczość. Warstwa wizualna jest przecież dość zbliżona do tej z filmów (włącznie z przygaszoną paletą kolorów charakterystyczną dla serii po „Komnacie Tajemnic”) - żadnych eksperymentów, poszukiwania nowej, niezależnej tożsamości, ciekawych zabiegów. Wszystko to prezentuje się raczej przewidywalnie (czyli tak, jak lubi szeroka publiczność - niestety).
Zdecydowana większość obsady - w tym wspomniane Złote Trio, czyli nowi odtwórcy ról Harry’ego, Rona i Hermiony - spotkała się z entuzjastycznym odbiorem. Chwali się też wierne oddanie realiów 1991-1998 (zamiast 2001-2008, jak w filmach).
Uwielbiam ujęcie, w którym Harry patrzy, jak Molly przytula Rona na pożegnanie, czego sam nigdy nie doświadczył. Po 25 latach magia nadal działa.
To jest to, czego zawsze chciałem. Książki rozwinięte w serialu telewizyjnym. Żaden film nie pokaże tyle, ile jest w książkach.
Tyle ikonicznych momentów z pierwszej książki w samym teaserze! Pukanie do drzwi! Strzyżenie włosów! Klimat lat 90.! Dudley lądujący na dachu! Ahhh, świetne.
Wielu internautów podkreśla też dziwaczne uczucie „znajomego, ale nieznanego” - chodzi klimat zwiastuna, który jest „podobny, ale jednak inny” względem tego z oryginalnych adaptacji. Co ciekawe, wielu widzów wyraża również obawy względem zdrowia psychicznego obsady. Nic dziwnego.
Jestem przytłoczony. Ostrożny optymizm, strach przed porażką, ekscytacja powrotem do dzieciństwa, obawy o ogromną presję wywieraną na młodych aktorów, rozczarowanie obsadą Snape’a i informacja, że między sezonami miną lata. Wszystko naraz.
Kilku komentatorów - w tym najwyżej oceniony komentarz pod postem o trailerze na Reddit - zwróciło też uwagę na brak kultowej muzyki Johna Williamsa (szczególnie „Hedwig’s Theme”). Dziwię się, że oczekiwano powrotu tych samych „szlagierów” - nowy serial oznacza nowy podkład muzyczny. Faktem jest natomiast, że utwór ze zwiastuna jest bardzo generyczny, by nie rzec: nijaki. Za serialowy soundtrack odpowiada Hans Zimmer, a ja uspokajam: w materiale użyto tymczasowej ścieżki.
Jeszcze inni twierdzą, że serial wygląda zbyt podobnie do filmów (i jest to grono, któremu osobiście przyznaję rację - szkoda!).
Wygląda to dobrze... Ale też właściwie tak, jak filmy. Niesamowicie podobnie, niektóre ujęcia są wręcz identyczne. A to sprawia, że zastanawiam się... jaki w tym sens?
Mówi się też, że całość mimo wszystko odstaje wizualną jakością od skali kinowych blockbusterów. Znaczy się: jest bardzo „telewizyjna”.
To niesamowite, jak daleko zaszły seriale pod względem poziomu produkcji, ale wciąż brakuje im filmowej „magii” (gra słów zamierzona). To wygląda jak bardziej mdła wersja filmów, a użycie tej samej ikonografii co w filmach sprawia, że wszystko wydaje się bardziej sterylne. Wygląda po prostu tanio, jak zwykły serial fantasy - i pokazuje, jak wielkim osiągnięciem było ożywienie oryginału przez Chrisa Columbusa.
Niektórzy podzielają też moje zdanie względem palety kolorów - punktują, że trailer wydaje się bardzo szary i ponury względem pierwszych filmów. Są też tacy, którzy przypominają fanom o poglądach Rowling w sprawach praw osób trans, które dla nich czynią serial niemożliwym do zaakceptowania. Ponadto ci, którzy krytykowali obsadę Essidu, po obejrzeniu zwiastuna i zdjęć wciąż nie są przekonani.
Żaden zwiastun nie wywołał we mnie tylu mieszanych uczuć
- czytamy w bodaj najbardziej trafnym komentarzu na YouTube.
Mimo wszystko: jest szum, jest optymizm, pojawia się też ekscytacja. Ostateczny efekt poznamy jeszcze w tym roku - premiera „Pottera” w HBO Max odbędzie się w te święta.
Czytaj więcej:
- Netflix w kwietniu 2026 nie bierze jeńców. Wraca najlepszy serial serwisu
- Gdzie obejrzeć mecz Polska-Albania? Spotkanie już dzisiaj
- Dlaczego nowy Harry Potter jest wyprany z kolorów? Jest mroczniej, niż było
- Wszystko, co przegapiłeś w nowym odcinku Daredevila. Będzie ostro
- Mocny kwiecień 2026 w SkyShowtime. Na te nowości warto czekać



















