REKLAMA

Kinowy hit wreszcie w HBO Max. Słodko-gorzka historia, w której się przejrzysz

Na HBO Max nareszcie trafił gwiazdorsko obsadzony film Celine Song, który może i nie jest tak dobry jak „Past Lives”, ale z całą pewnością wart jest poświęcenia mu jednego z leniwych, majowych wieczorów. 

materialiści hbo max co obejrzeć
REKLAMA

W „Materialistach” Song ściera miłość z potrzebą stabilizacji i bezpieczeństwa, którą mogą zaspokoić pieniądze. Fabuła koncentruje się na Lucy (Dakota Johnson), profesjonalnej swatce pracującej dla bogatych klientów. Jej życie to w gruncie rzeczy katalogowanie ludzi według parametrów: dochodów, wyglądu, wzrostu, wieku i tak dalej. Można by rzec, że próbuje sprowadzić miłość do arkusza kalkulacyjnego, ale nie do końca o miłość chodzi większości jej klientów. Każdy ma swoje indywidualne oczekiwania, trudno zatem zarzucać bohaterce cynizm. I dziwić się, że zaczęła wierzyć w ten system, skoro tak wiele osób wokół traktuje związki jak inwestycje.

Sytuacja komplikuje się, gdy w jej życiu pojawiają się dwaj mężczyźni: ten „idealny” - przystojny, bogaty i emocjonalnie stabilny Harry (Pedro Pascal), oraz były partner, John (Chris Evans), z którym była niegdyś związana ze względu na szczere uczucie, którym wzajemnie się darzyli. Niestety, okazało się, że samo uczucie to zbyt mało, gdy brakuje pieniędzy. 

REKLAMA

Co obejrzeć w HBO Max? Polecamy Materialistów

Song umiejętnie uchwyciła całą tę mechanikę współczesnego randkowania, jakimś cudem nie popadając w banał. Kreśląc ilustracje w stylu „związek jako transakcja”, „partner jako zasób” (nic nowego, serio) dopowiada przy okazji, że przeciętny człowiek zazwyczaj (choć, wiadomo, nie zawsze) ostatecznie wcale nie chce (albo nie potrafi, albo i jedno i drugie) sprowadzić tej kluczowej interakcji wyłącznie do kwestii społecznego kapitału.

„Materialiści” nie są filmem o tym, że ludzkość się zepsuła, jest chciwa i zależy jej na pieniądzach - Song stara się raczej przedstawić różne niuanse, przyczyny decyzji, które wydają się wypływać wyłącznie z egocentryzmu, które odruchowo chcielibyśmy napiętnować.

Jest tu zatem niemało trafnych tez, a przy okazji refleksji na temat kapitalizmu i naznaczonych neoliberalnym piętnem relacji. Sporo tu prawdy, a to sprawia, że obraz potrafi być boleśnie przygnębiający. Song konsekwentnie odmawia widzowi emocjonalnego komfortu: tam, gdzie Hollywood podsunęłoby katharsis, ona woli zamilknąć. Z drugiej strony: chętnie podsyca nadzieję. Wierzy w miłość i romantyzm, choć przypomina, że o jedno i drugie wcale niełatwo. Ot, trzeźwa ocena rzeczywistości, która nie zabija marzeń. Szanuję.

„Materialiści”, co ciekawe, potrafią zająć dość długimi sekwencjami rozmów - te bywają ponure, a czasem subtelnie zabawne, a charyzmatyczna obsada umiejętnie je uatrakcyjnia. Nie ma tu żenady, nie ma nudy, są ludzie z krwi i kości, których rozumiemy i czujemy. Nieidealni, chaotyczni, wrażliwi, a jednocześnie zdolni, by ująć myśli prosto, trafni, czasem poetycko. Szanuję jeszcze bardziej.

„Materialiści” - jak te postacie - nie są filmem idealnym, ale ich wady nie są warte rozpisywania się. Polecam sprawdzić. 

Materialiści - obsada

W filmie występują: Dakota Johnson jako Lucy Mason, Chris Evans – John Pitts, Pedro Pascal – Harry Castillo, Zoë Winters – Sophie, Marin Ireland – Violet, Louisa Jacobson – Charlotte, Dasha Nekrasova – Daisy, Eddie Cahill – Robert, Sawyer Spielberg – Mason, Joseph Lee – Trevor.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-08T19:13:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T15:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T12:12:04+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T08:35:52+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T17:29:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA