REKLAMA

Na HBO Max trafił thriller, którego bały się kina. Jest genialny

Swego czasu ten thriller robił furorę w Prime Video. Jeśli jednak nie posiadacie dostępu do tej platformy, teraz macie szansę dopaść go w HBO Max. Warto. Tym bardziej, że przez długi czas Polacy nie mogli go nigdzie dorwać.

hbo max the order ciche bractwo
REKLAMA

Film Jasona Kurzela pochyla się nad aktualną niestety tematyką ekstremizmu w Stanach Zjednoczonych. Choć akcja „The Order: Cichego braterstwa” jest osadzona w latach 80., w oczywisty sposób koresponduje ze współczesną rzeczywistością zdziczałej Ameryki Północnej, gdzie skrajne grupy ideologiczne odgrywają bardzo istotną rolę w życiu nie tylko politycznym, ale i społecznym. W związku z tym niektórzy dystrybutorzy obawiali się, że tytuł podsyci polaryzację, zwłaszcza w okresie narastających napięć politycznych w okresie, gdy Donald Trump wracał do Białego Domu.

Nic dziwnego, że producent obrazu - Stuart Ford - spotkał się z tak wieloma obawami i odmowami ze strony potencjalnych dystrybucyjnych partnerów - niektórzy bez ogródek stwierdzili, ze „The Order” to rzecz zbyt problematyczna i może podkręcić społeczne napięcia. Również kiniarze byli niepewni: ich zdaniem ryzyko protestów czy bojkotów ze strony różnych politycznych grup było wysokie. Co gorsza, wspominano też o sporej szansie na to, że pewne środowiska potraktują elementy fabuły jako inspirację do swych ekstremistycznych działań - co w przeszłości w USA już się zdarzało.

Po dłużącym się okresie poszukiwań dystrybutora, który zgodzi się na współpracę, obraz wreszcie trafił do amerykańskich kin - ale w bardzo ograniczonej dystrybucji (część sieci nie zdecydowała się na wprowadzenie dzieła do repertuaru). „The Order” ominął też polskie kina - z dużym opóźnieniem trafił do Prime Video, a teraz również do HBO Max.

REKLAMA

Co obejrzeć w weekend? The Order - premiera w HBO Max

Jeśli zatem subskrybujecie ten serwis, a jesteście fanami gatunku - koniecznie sięgnijcie po ten tytuł. To intensywny, oldschoolowy dreszczowiec, który pochyla się nad konkretnym zjawiskiem i proponuje studium postaci - pokazuje dwie postaci, których ego i obsesja wywierają silny wpływ na podejmowane decyzje, będące w istocie dwiema stronami tej samej monety.

O co tu chodzi? „The Order” opowiada historię agenta FBI (Jude Law), który zderza się z ekstremistyczną grupą terrorystów przewodzoną przez Boba Mathewsa (Nicholas Hoult). Zainspirowany istniejącą naprawdę książką „The Turner Diaries” - biblią dla wielu podobnych ugrupowań - dąży do destabilizacji kraju i, jakżeby inaczej, uczynienia z niego miejsca etnicznie „czystego”, znaczy się: białego. Nie jest to jednak przerysowany, kreskówkowy fanatyk: reżyser Jason Kurzel stawia na surowy realizm, czyniąc ze swojego filmu analityczny portret budowania terrorystycznych komórek. To jeden z dwóch największych atutów filmu: arcyciekawa ilustracja stopniowo postępującego radykalizmu, pompowanego przez kolejnych rozczarowanych rzeczywistością, sfrustrowanych ludzi.

Druga mocna strona obrazu, to styl wizualny: surowy realizm, brzydota, rezygnacja z efekciarstwa - przemoc jest wiarygodna, niespodziewana, nikt nie próbuje jej estetyzować. Co nie oznacza, że film ucieka od tradycji gatunku - bliżej mu po prostu do jego ujęcia okiem Michaela Manna. Ah, no i Law i Hoult - znakomici.

Gorąco polecam.

REKLAMA

Czytaj więcej:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-21T12:24:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-21T06:39:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-20T15:16:08+01:00
Aktualizacja: 2026-03-20T14:59:04+01:00
Aktualizacja: 2026-03-20T10:52:13+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA