Nowy thriller Netfliksa błyskawicznie stał się globalnym hitem. Widzowie z całego świata stracili głowy dla "Morderczego żywiołu", który wcale przecież dobry nie jest. Wydaje się wręcz tanią podróbą znacznie lepszej produkcji sprzed paru lat. "Pełzająca śmierć" naprawdę trzyma w napięciu od początku do samego końca.

"Morderczy żywioł" wbił na Netfliksa 10 kwietnia. W sam weekend użytkownicy platformy nie mogli się od niego oderwać. Po trzech dniach dopłynął na pierwsze miejsce globalnej topki najpopularniejszych filmów anglojęzycznych platformy z zeszłego tygodnia. Ten szał na nowy thriller survivalowy z rekinami wciąż trwa. Przynajmniej w naszym kraju. W Polsce do tej pory nie schodzi ze szczytu zestawienia najchętniej oglądanych pełnych metraży w serwisie.
Przy takiej popularności ktoś mógłby pomyśleć, że "Morderczy żywioł" jest dobrym filmem. Nic bardziej mylnego. Na Rotten Tomatoes ma 42 proc. pozytywnych recenzji, co i tak jest dla niego zbyt wysokim wynikiem. Przecież potrafi tylko przynudzać, bo stojący za kamerą Tommy Wirkola próbuje zaserwować nam thriller survivalowy spod znaku animal attack z prawdziwego zdarzenia. A przecież reżyser "Zombie SS" opowiada o zalanym podczas huraganu miasteczku, do którego wpływają rekiny. Spokojnie mógłby skręcić w stronę b-klasowego szaleństwa w stylu "Rekinado". Zamiast tego woli zachować jednak totalną powagę.
Pełzająca śmierć - co obejrzeć zamiast hitu Netfliksa?
Bo zrobić dobry, trzymający w napięciu film oparty na b-klasowym koncepcie wcale nie jest łatwo. Wielu mniej lub bardziej utalentowanych twórców już się o tym przekonało. Ale! Nie brakuje też chlubnych wyjątków. Jednym z nich jest "Pełzająca śmierć", w którą "Morderczy żywioł" zdaje się wpatrywać jak w obrazek. W końcu w filmie Alexandre'a Aji z 2019 roku mamy do czynienia z podobną historią. Tam też rozpętuje się potężny huragan. Tam też nadchodzi powódź. Nie ma tylko rekinów. Zastępują ich wygłodniałe aligatory.
Tylko Alexandre Aja nie rozmienia się na drobne, prezentując nam kilka historii naraz. Woli czynić swoją opowieść bardziej emocjonalną. Dlatego skupia się na losach Hayley, która odnajduje ciężko rannego ojca w jego domu. Przez powódź utyka tam razem z nim, stając się celem grasujących dookoła aligatorów. Próba wydostania się z beznadziejnej sytuacji staje się dla głównych bohaterów możliwością naprawienia nadszarpniętych relacji. Brzmi znajomo? Powinno. Bo Tommy Wirkola w "Morderczym żywiole" bezczelnie przetwarza ten motyw w wątku dr. Dale'a Edwardsa i jego bratanicy Dakoty. Robi to tak nieudolnie, że w przeciwieństwie do "Pełzającej śmierci" o jakimkolwiek zaangażowaniu nie może być mowy. Bohaterowie hitu Netfliksa nie są skonfliktowani, nie mają czego przepracowywać. Słowem: nudy.
W przeciwieństwie do Tommy'ego Wirkoli reżyser "Pełzającej śmierci" wie też, że przemoc to frajda. Dlatego cały czas się w niej rozsmakowuje. Wywodzi się z francuskiej ekstremy ("Blady strach"!), więc nie boi się taplać w gore. Aligatory w jego filmie naprawdę szaleją - odgryzają kończyny bohaterom, zjadają ich, rozszarpują. Możemy się temu przyjrzeć z taką samą fascynacją i odrazą jak ranom i śladom ugryzień, którym Alexandre Aja przygląda się dłużej niż podpowiadałby zdrowy rozsądek. Oblewa nas krwią, żeby przemoc stała się frajdą. Nie to co w "Morderczym żywiole", gdzie najwięcej radości sprawiają eksplodujące rekiny. Prócz tego najwięcej krwi widzimy przy okazji wybuchu ciężarówki z mięsem czy podczas porodu w wodzie.
Oba filmy mają ze sobą wiele wspólnego. Wyznaczają sobie niemal identyczne cele, tylko próbują je osiągnąć różnymi środkami. Jednemu się udaje, drugiemu nie. Z tego właśnie względu hit Netfliksa staje się jedynie marnym ersatzem "Pełzającej śmierci". Jeśli więc szukacie dobrego animal attack na weekend omijajcie szerokim łukiem "Morderczy żywioł", ale bez trwogi sięgajcie po film Alexandre'a Aji. Nie tylko potrzyma was w napięciu, ale też zapewni sporo rozrywki. Dzięki temu nie gryzie. Połyka w całości.
Więcej o Netfliksie poczytasz na Spider's Web:
- Nowy thriller jest numerem 1 Netfliksa na świecie. Będzie 2. część?
- Wrócił jeden z najlepszych seriali w historii Netfliksa. Czy trzyma poziom?
- Film o rekinach podbija Netfliksa. Pożera konkurencję
- Lepszego fantasy Netflix nigdy nie miał. Widzowie sprzedaliby duszę za kontynuację
- Widzowie wybaczają błędy thrillerowi Netfliksa. Ja nie umiem



















