Ten oparty na faktach dramat nie cieszył się w Polsce zbyt dużą popularnością. Silą rzeczy: w końcu ominął polskie kina i nie trafił dotychczas do żadnego popularnego serwisu streamingowego. Teraz dzięki Netfliksowi możecie nadrobić drugi reżyserski projekt znakomitego amerykańskiego aktora, Chiwetela Ejiofora. Warto.

Bohaterem filmu jest Robert Peace (Jay Will) - genialny chłopak dorastający w biednej dzielnicy East Orange w New Jersey. Wychowuje go samotnie matka Jackie (Mary J. Blige), która pracuje na kilku etatach, aby zapewnić synowi edukację w prestiżowej szkole prowadzonej przez benedyktynów.
Rob od najmłodszych lat wykazuje wybitny talent do nauk ścisłych. Ostatecznie dostaje się na Yale, gdzie studiuje biochemię i ma przed sobą potencjalnie wielką karierę naukową. Jednak jego życie jest naznaczone tragedią: ojciec Roba, Skeet (Ejiofor), odsiaduje wyrok za podwójne morderstwo - zbrodnię, do której popełnienia się nie przyznaje. Rob wierzy w jego niewinność i poświęca ogromną część życia, aby zebrać pieniądze na procesy apelacyjne.
Finansowanie walki o uwolnienie ojca będzie niestety wymagać drastycznych kroków. Chłopak zaczyna hodować i sprzedawać marihuanę, wykorzystując swoją wiedzę chemiczną do stworzenia „designer weed”. To decyzja, która stopniowo prowadzi go z powrotem do świata przestępczego, z którego tak bardzo próbował się wyrwać.
Rob Peace - co obejrzeć na Netfliksie?
„Rob Peace” to bardzo paradoksalna biografia - historia zarazem inspirująca i głęboko przygnębiająca. Zacznijmy jednak od tego, co obraz najlepiej ilustruje: a są to mianowicie fundamentalne bolączki i napięcia amerykańskiego społeczeństwa. Ejiofor podnosi rękę na „american dream” i przypomina, że to tylko iluzja. Edukacja i talent nie zawsze wystarczą, by wyrwać się z systemowych ograniczeń, takich jak bieda, rasowe nierówności czy poczucie lojalności wobec społeczności, z której się wywodzi. Dlatego też choć Rob dostaje się na elitarną uczelnię, to nie wystarcza - chłopak wciąż jest mentalnie i emocjonalnie związany z miejskiem i środowiskiem, w którym dorastał.
Wątek wspomnianej lojalności jest tu zresztą uwypuklony jako poważny problem. Najważniejszym motorem działań bohatera jest przecież miłość do ojca. Pytanie, czy rzeczywiście moralne jest niszczyć własne życie w imię lojalności wobec przedstawiciela poprzedniego pokolenia.
„Rob” to smutny w wydźwięku film: historia kogoś, kto mógł zmienić świat, ale został przez niego zmiażdżony mimo najczystszych, najszczerszych intencji. Opowieść uderza tym mocniej, że bazuje na faktach. Wybitna kreacja Jaya Willa dodatkowo podkręca ciężar emocjonalny. Niestety: to nie jest łatwy, oczyszczający seans. Za to dość refleksyjny, mimo dość przewidywalnych i nieco zbyt dydaktycznych fragmentów. Mimo emocjonalnej dosłowności, nie stosuje tanich chwytów, jest szczery i uczciwy. Owszem, przygnębia, ale to przygnębienie niesie ze komentarz, nad którym warto przycupnąć.
Czytaj więcej:
- Vladimir ma szalone zakończenie. Twórczyni serialu wyjaśnia
- Mistrz koreańskiego kina wpędza widzów w pułapkę. Nie ma z niej wyjścia
- Czy One Piece doczeka się 3. sezonu? Wszystko jasne
- Co wiemy o 4. sezonie Stamtąd? Będzie bardzo brutalnie
- Do Gwiezdnych wojen wracają najlepsi bohaterowie. Czekam niecierpliwie



















