REKLAMA
  1. ROZRYWKA.BLOG
  2. Uncategorized
  3. Netflix

Nocne kły: recenzja nowego horroru Netfliksa o wampirach

"Nocne kły" pojawiły się już na Netfliksie. Z naszej recenzji dowiecie się czy warto obejrzeć nowy horror o wampirach platformy.

10.21.2021
18:07
nocne kły netflix recenzja premiera
REKLAMA

"Nocne kły" zaczynają się od pokazania potencjału na dobry film. W końcu, gdy spoza kadru dobiega nas głos jednej z bohaterek, mówiącej, że ludzie mają z wampirami sojusz i tworzą o nich opowieści myląc podstawowe fakty, spodziewamy się zabawy mitologią krwiopijców. Czegoś świeżego w stylu masakry z "Krwawego nieba". Nic z tych rzeczy. Adam Randall szybko wykłada karty na stół, udowadniając, że nie ma nam nic ciekawego do powiedzenia, a próbuje co najwyżej czarować pozą. Pod wysmakowanymi kadrami, w tym skrzętnie wystylizowanym światem przedstawiony, kryje się bowiem pustka.

Randall atakuje nas neonową estetyką. Próbuje zahipnotyzować nią widzów, aby ci nie chcieli zrezygnować z seansu. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Nie jest to neo(n) noir w stylu "Drive". "Nocnym kłom" sporo brakuje do ambientowych zabaw w stylu Nicolasa Windinga Refna i żadnych śladów charakteru w tej opowieści nie zobaczymy. A przecież mogła to być wampiryczna wariacja na temat "Zakładnika". Bo w zawiązaniu akcji do samochodu niczego nieświadomego Benny’ego wsiadają wampirzyce Blaire i Zoe. Chłopak zastępuje swojego brata pracującego jako szofer. Pasażerki każą mu się wozić po całej dzielnicy, a twórcy zamiast coraz bardziej skręcać w stronę trzymającego w napięciu thrillera, zaczynają bezpłciowo wykorzystywać young adultowe tropy narracyjne rodem ze "Zmierzchu". Serio.

REKLAMA

Nocne kły - recenzja horroru Netfliksa o wampirach

Między protagonistą a jedną z wampirzyc - Blaire - zaczyna coś iskrzyć. Ewidentnie czują do siebie miętę. Dlatego chłopak będzie narażał się na śmiertelne niebezpieczeństwo, próbując pomóc swoim pasażerkom wyjść cało z opresji. A tych będzie całkiem sporo, bo na zlecenie Victora kobiety mają zerwać sojusz z ludźmi, łamiąc jego zasady i zabijając swoich pobratymców. A ostatnią przeszkodą do osiągnięcia tego celu okaże się przyrodni brat Benny’ego - Jay. Akcja zagęszcza się więc z każdą sceną, ale zaskoczeń tu nie będzie. Nawet jeśli coś nie zostaje na samym początku powiedziane wprost, to łatwo domyśleć się, w którym kierunku zmierza narracja.

Reżyser próbuje być transgresyjny. Wampirzyce chętnie wypijają krew ludzkich ofiar, mówiąc o tym niczym o felatio, Victor ma kanibalistyczne zapędy i wszystkich ściga grupa osób uzbrojonych w nowoczesne kusze. Są bójki, zabijanie i one-linery. Randall nie pozwala nam się jednak nimi nacieszyć. To co najciekawsze ginie w niekończących się dialogach. Bohaterowie gadają, gadają i nie mogą przestać. Rozmemłanie fabuły zabiera całą przyjemność z seansu. W "Nocnych kłach" zabrakło więc przede wszystkim pomysłu na poprowadzenie opowieści.

Ambicje twórców pozostają w sferze pretensji, bo nie ma tu mowy o emocjonalnym zaangażowaniu.

REKLAMA

To klisza na kliszy, kliszą pogania. Zamiast psychologicznej prawdy, dostajemy dialogi wyjęte żywcem z „Pamiętników wampirów”, a aktorzy wypowiadają swe kwestie jakby od niechcenia. Dlatego gdy pojawia się Megan "Zabójcze ciało" Fox i Sydney "Biały Lotos" Sweeney film nagle ożywa. Między ich postaciami jest zdecydowanie więcej chemii niż między Zoe i Blaire (o relacji Blaire i Benny’ego nie wspominając). Ta jedna krótka scena z ich udziałem pozwala nam na chwilę obudzić się z letargu, tylko po to, żeby zaraz do niego powrócić. To jedyny moment, w którym pojawia się cień charakteru, a my dochodzimy do wniosku, że świat przedstawiony ma nam o wiele więcej do zaoferowania, niż ujawnia reżyser.

Mamy do czynienia z filmem straconych szans, który ciągle tylko szczerzy tytułowe kły, a nigdy nie jest na tyle odważny, aby nas ugryźć. Ciągle tylko kusi obietnicą bezpardonowej rozrywki, aby na koniec srogo rozczarować. Randall nie potrafi wycisnąć z opowieści nawet krzty jej potencjału, pozwalając nam co najwyżej lizać cukierek przez szybę. Najlepszą puentą będzie więc stwierdzenie, że "Nocne kły", cóż…

SSĄ.

"Nocne kły" obejrzycie na Netfliksie.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA