Wkrótce do kin trafi nowy film z Olivią Colman, zatytułowany "Mów mi Jimpa". Aktorka znów wcieli się w rolę córki, która konfrontuje się ze swoim rodzicem. Ma w tym filmowe doświadczenie, chociażby z niesamowitego "Ojca" Floriana Zellera. To dzieło przez ogromne D.

Są takie filmy, które niezależnie od jakości, powodują absolutne zniszczenie emocjonalne. Niniejszy przypadek spełnia owy warunek, ale poza tym jest po prostu przykładem niezwykłego, precyzyjnego kina oraz niesamowitego aktorstwa. Poruszanie się po takich tematach jak problemy z psychiką, depresja, czy demencja, zwykle wymaga nie tylko mistrzowskiej precyzji twórczej, ale przede wszystkim autentyzmu i wrażliwości. "Ojciec" bierze na warsztat ostatnie z wymienionych, w niezwykły sposób portretując stan głównego bohatera i to, jak oddziałuje on na najbliższe otoczenie.
Ojciec sprawi, że nie będziecie mieli czym płakać. To wielkie kino
Anthony (Anthony Hopkins) to starszy pan chorujący na demencję. Często zdarza mu się zapominać kto jest kim, gdzie co jest (zwłaszcza jedna z najważniejszych dla niego rzeczy - zegarek). Niektóre sceny z jego egzystencji są niemalże zapętlone. Na drugim (i jednocześnie pierwszym) planie jest Anne (Olivia Colman), bardzo oddana mu córka, której plany życiowe zaczynają coraz bardziej kolidować z opieką nad chorym rodzicem. W związku z tym, zmęczona dotychczasowym stanem swojego życia Anne desperacko poszukuje opcji opieki nad tatą podczas jej planowanej nieobecności.
To film, który może mieć niesamowitą siłę rażenia, zwłaszcza dla osób, dla których życie blisko kogoś chorego na demencję to codzienność. Zeller w "Ojcu" wykonał doskonały unboxing umysłu osoby cierpiącej na tą chorobę. Główny bohater problem z rozpoznaniem twarzy, myli wydarzenia, potrafi być zagubiony i jednocześnie wmawiać, że sobie radzi, wietrzyć spisek wymierzony w nią. Anthony taki jest: potrafi zaczarować nową opiekunkę, popisywać się elokwencją, by później kazać jej - ujmę to najdelikatniej, jak można - odejść. W jednej chwili sugeruje córce, żeby jechała, ułożyła sobie życie, w kolejnej płaczliwym tonem prosi ją, by go nie zostawiała.
Jako widzowie możemy siedzieć obok Anthony'ego, być naocznymi świadkami tego, co się dzieje w jego umyśle. To niezwykle angażująca uwagę perspektywa, ale Zeller, wraz ze współscenarzystą, Christopherem Hamptonem, nie zapominają o Anne, jej roli w życiu ojca, a także jej codziennej egzystencji, w ramach której widać coraz większe wypalenie, ból i zmęczenie - kompletna bezsilność, potęgowana możliwym poczuciem winy. Olivia Colman w niesamowity sposób oddała te emocje i jest mi szczerze przykro, że nie nagrodzono jej za to Oscarem. Otrzymał go jednak (i dobrze) Hopkins, którego tytułowa kreacja zdewastowała mnie swoją prawdziwością i oddaniem stanu osoby z demencją.
Dla tych, którzy mieli lub mają w rodzinie taką osobę, patrzyli jak ich nie rozpoznaje, jak myli wydarzenia i generalnie jest w innym świecie, ten film może być rozdrapaniem własnych ran, przypomnieniem żałoby i zżerania przez bezsilność. To szczere kino, horror, który nie jest horrorem gatunkowym, ale życiowym.
"Ojciec" jest dostępny do obejrzenia w ramach usług VOD takich platform jak Canal+ i Prime Video.
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Super Mario Galaxy Film ma pierwsze recenzje i prognozy zarobków. Coś tu nie gra
- Film o Skibidi Toilet trafi do kin, gdy nikt już nie będzie wiedział, o co chodzi
- Oto nowości Prime Video na kwiecień 2026. Wyglądają znakomicie
- Supergirl w nowym zwiastunie wygląda świetnie. Ależ widowisko
- Co obejrzeć na ADN? Lista tytułów dostępnych w Polsce robi wrażenie


















