Od dawna wiadomo, że Sacha Baron Cohen to aktor wyjątkowy i niepodrabialny. Dał się światu poznać przede wszystkim z roli Borata, ale ma w zanadrzu o wiele więcej. Tym razem pokaże się w filmie, który, biorąc pod uwagę tematykę, powinien wywołać u polskiej publiczności wyjątkową nostalgię.

Czy nazwałbym się fanem Sachy Barona Cohena? Raczej niespecjalnie, natomiast jest w jego karierze parę konkretnych tytułów, które uznaję za świetne w jego wykonaniu. Oczywiście doceniam jego dorobek jako Borat, ale widzę w nim więcej: przebiegłego Thenardiera z "Nędzników", Aladeena z "Dyktatora", Abbiego Hoffmana z "Procesu Siódemki z Chicago", Roberta Ravenscrofta z Apple'owskiego serialu "Sprostowanie", a ostatnio wspominałem piękny epizod jako Mefisto w "Ironheart". Cohen jest aktorem nieszablonowym, niezwykle balansującym między świetnymi, wręcz parodystycznymi komediowymi kreacjami a wyrazistymi rolami w dramatach. Teraz przyszła pora na komedię Netfliksa.
Panie przodem to nowa komedia Netfliksa. W Polsce mamy już Seksmisję
Głównym bohaterem filmu jest Damien (Sacha Baron Cohen), pełniący wysoko postawioną funkcję w jednej z firm bogaty kobieciarz. Wskutek zrządzenia losu i niespodziewanego splotu okoliczności budzi się w świecie, w którym społeczna i zawodowa dynamika zupełnie się zmieniła. Innymi słowy - to kobiety rządzą i są uznawane za te silne. Ma to odzwierciedlenie także w jego firmie, gdzie Alex (Rosamund Pike), wcześniej wyśmiewana na spotkaniach zarządu, teraz trzyma ster.
Opis przywodzi na myśl wspomnienia z początków lat 2000, kiedy dość popularne były komedie wykorzystujące koncept albo bohatera przemieniającego się w jakąś inną wersję siebie ("Dziś 13, jutro 30", "17 Again"), lub świata przemieniającego się obok niego. Najmocniejsze jednak skojarzenia większość polskiej publiczności zapewne bardziej poczuje wobec "Seksmisji" Juliusza Machulskiego - kultowej produkcji, w której Maks (Jerzy Stuhr) i Albert (Olgierd Łukaszewicz) trafiają pod kuratelę kobiet, które zaczęły dominować nad światem.
O ile w polskim wydaniu opowieść miała wymiar bardziej "apokaliptyczny" z uwagi na tematykę filmu, o tyle tutaj prędzej możemy się spodziewać ciętego humoru wymierzonego w stereotypy płciowe. Zwłaszcza, że Netflix tak opisuje tę produkcję: "Przewrotna satyra o tym, co by było, gdyby role się odwróciły. Bezwstydny kobieciarz dostaje nauczkę, gdy trafia do równoległego świata rządzonego przez kobiety i zadziera z ostrą babką, która naprawdę daje mu popalić". Reżyserką filmu jest Thea Sharrock ("Zanim się pojawiłeś", "Piękna gra", "Wredne liściki").
Warto równocześnie zaznaczyć, że "Panie przodem", choć roztaczające aurę zbliżoną do "Seksmisji", nie są inspirowane polskim filmem. Materiałem, który służył twórcom nowego dzieła Netfliksa, był francuski film z 2018 roku, zatytułowany "Nie jestem łatwy". Podobnie jak w tegorocznej produkcji, głównym bohaterem był Damien, męski szowinista w pełni korzystający z dobrodziejstw patriarchatu, który budzi się w alternatywnej rzeczywistości, w której sam doświadcza seksizmu.
Premiera "Panie przodem" 22 maja na Netfliksie.
Panie przodem - obsada filmu Netfliksa
- Sacha Baron Cohen
- Rosamund Pike
- Emily Mortimer
- Fiona Shaw
- Tom Davis
- Charles Dance
- Richard E. Grant
- Kadiff Kirwan
- Bill Paterson
- Kathryn Hunter
- Weruche Opia
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Najlepsze polskie filmy w serwisie Netflix. 30 perełek w 2026 roku
- Wrócił jeden z najlepszych seriali Netfliksa. Czy wciąż jest tak znakomity?
- Thriller Netfliksa mnie zmroził. Mocny film na faktach
- Mroczne kryminały przejmują Netfliksa. Po tym podwójnym uderzeniu nie pozbieracie się
- Zła influencerka podbiła Netfliksa. Gdzie są teraz bohaterowie filmu?



















