W nowym thrillerze SkyShowtime "Under Salt Marsh", Rafe Spall wciela się w detektywa Erica Bulla, który wraca do nadmorskiego miasteczka, by zmierzyć się z nierozwiązaną sprawą zaginięcia dziecka. W wywiadzie aktor opowiada o pracy z Kelly Reilly, specyficznym akcencie klasy robotniczej oraz o tym, dlaczego plan zdjęciowy był... mokry.

Rafe Spall to aktor, którego widzowie mogą kojarzyć z takich hitów jak "Big Short", "Życie Pi" czy kultowego odcinka "Black Mirror: White Christmas". Syn legendarnego Timothy’ego Spalla przez lata pracował na własne nazwisko, budując wizerunek aktora, który stawia na autentyczność. W swoim najnowszym projekcie, serialu Under Salt Marsh, Spall wciela się w postać złożonego detektywa z klasy robotniczej, udowadniając po raz kolejny, że najlepiej czuje się w rolach ludzi naznaczonych wewnętrznym pęknięciem.
Rafe Spall - wywiad
Pytanie: Co przyciągnęło Cię do tego projektu?
Rafe Spall: Przyciągnął mnie scenariusz, postacie i szansa na współpracę z tak genialnymi aktorami jak Kelly Reilly.
Jakie było Twoje pierwsze wrażenie po przeczytaniu scenariusza i zapoznaniu się z postacią Erica Bulla?
Rafe Spall: Zanim przeczytałem scenariusz, otrzymałem zarys postaci Erica. Zawsze ciekawie jest zobaczyć, do jakich ról ludzie uważają cię za odpowiedniego. Uderzył mnie jako postać niezwykle intrygująca – wadliwa, mroczna i złożona. Tekst miał w sobie coś nieziemskiego, a sam koncept był wciągający. Przypominało mi to Miasteczko Twin Peaks i Detektywa, choć to zupełnie autonomiczna historia.
Kim jest Eric Bull?
Rafe Spall: Eric to policjant z Midlands – konkretnie z Black Country, skąd pochodzą moja mama i partnerka. To akcent rzadko słyszany w telewizji, więc chciałem go przemycić. To chłopak z klasy robotniczej, ambitny, ale dręczony przez sprawę z przeszłości w Morfa Halen, gdzie nie udało mu się rozwiązać zagadki zaginięcia dziecka. Ta porażka wciąż mu ciąży.
Jaka relacja łączy go z miasteczkiem Morfa Halen?
Rafe Spall: Jest tam obcy, a miasteczko traktuje go z nieufnością. Ale myślę, że on ma to gdzieś. Jest tam, by wykonać zadanie – znaleźć mordercę. Ta sprawa jest dla niego osobista, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego własną traumę z dzieciństwa. W młodości stracił przyjaciela i czuje się za to odpowiedzialny, więc to śledztwo dotyka go bardzo bezpośrednio.
Opowiedz nam o jego relacji z Jackie Ellis, graną przez Kelly Reilly.
Rafe Spall: Jackie i Eric byli partnerami, choć ona była wyższa stopniem. Teraz nie jest już w policji – pracuje jako nauczycielka. Ich relacja rozpadła się, gdy Eric aresztował siostrę Jackie, błędnie podejrzewając ją o udział w zniknięciu córki. To zniszczyło więzi rodzinne Jackie i jej karierę. Mimo wszystko, odnawiają kontakt podczas nowej sprawy. To platoniczna, głęboko emocjonalna więź - niemal jak między rodzeństwem.
Jak wyglądają jego relacje z detektyw Deng?
Rafe Spall: Deng, grana przez Naomi Yang, to nowa partnerka Erica. On ją szanuje, ale ona go irytuje. Myślę, że dzieje się tak dlatego, że Deng odzwierciedla te cechy jego samego, których on w sobie nie lubi. To bardzo ludzka dynamika.
Jak przygotowywałeś się do roli Erica Bulla?
Rafe Spall: Gram zawodowo od blisko 25 lat i mój proces jest raczej prywatną sprawą. Skupiam się na zachowaniu spokoju i pewności siebie - to sprawia, że scena staje się żywa. Śpiewam przed dublami, żeby rozładować napięcie. Nie chodzi o prezentowanie postaci, ale o to, by moment był prawdziwy. Po prostu bądź obecny. Słuchaj drugiego człowieka tak bardzo, jak to tylko możliwe.
Jak wspominasz współpracę z Claire Oakley?
Rafe Spall: Claire jest genialna. Jest inteligentna, miła i niezwykle wspierająca. Oczywiście miała swoje wyobrażenia o Ericu Bullu i o tym, jakim jest człowiekiem, ale nigdy nie narzucała mi, jak mam go grać. Wykorzystałem jej pierwotne pomysły jako fundament, a ona entuzjastycznie przyjmowała to, co sam wnosiłem do roli. Pewność siebie jest bardzo ważna – musisz czuć, że ktoś widzi twój wkład i pomaga mu się rozwinąć. Ona to potrafi.
A jak pracowało się ponownie z Kelly Reilly?
Rafe Spall: To nasz trzeci wspólny projekt. Moja druga praca w życiu to była właśnie sztuka z nią w National Theatre, gdy miałem 18 lat. Później spotkaliśmy się przy dramacie "He Kills Coppers". Kelly to jedna z najwybitniejszych aktorek swojego pokolenia. Jest fantastyczną artystką, człowiekiem i naprawdę unikalnym talentem.
Co Twoim zdaniem świadczy o dobrym kryminale?
Rafe Spall: Nie powiedziałbym, że kryminał to mój ulubiony gatunek, ale uwielbiałem The Killing. Dobry dramat potrzebuje mocnej fabuły, owszem – ale to postacie utrzymują go przy życiu. Widzowie utożsamiają się z ludźmi pełnymi wad, autentycznymi. To sprawia, że historia zostaje w pamięci.
Serial porusza też temat zmian klimatycznych. Możesz o tym opowiedzieć?
Rafe Spall: Burza w "Under Salt Marsh" jest kluczowa dla fabuły – grozi zatopieniem miasteczka i zmyciem wszystkich dowodów. Wizja Claire zawiera komentarz na temat zmian klimatu, a zrównoważony rozwój był ważną częścią samej produkcji. Ale głębszą interpretację zostawię jej. Ja tylko pomagam opowiedzieć tę historię.
W serialu jest scena walki w zalaniu magazynie. Jak wyglądały zdjęcia?
Rafe Spall: Szczerze? Nic fajnego. Nie przepadam za popisami kaskaderskimi. Moja idealna scena to taka, w której siedzę w cieple i rozmawiam, najlepiej w łóżku. Zawsze żartuję, że idealną rolą jest granie kogoś w śpiączce – i tak ci płacą! Ale tak, zalany plan był wyzwaniem. Niemniej jednak, jestem w niezwykle uprzywilejowanej pozycji, mogąc to robić, i jestem za to bardzo wdzięczny.
Na koniec – jak opisałbyś "Under Salt Marsh" w trzech słowach?
Rafe Spall: Bardzo. Cholernie. Mokro.
Wywiad zrealizowany we współpracy ze SkyShowtime.
Więcej o SkyShowtime poczytasz na Spider's Web:
- Mocny kwiecień 2026 w SkyShowtime. Na te nowości warto czekać
- Dla tego filmu warto zaspać do pracy. Doskonały kryminał
- Dwie petardy w SkyShowtime. Serwis rozpieszcza subskrybentów
- To jak 6. sezon Yellowstone. Polska data premiery Rancza Duttonów
- Nowy akcyjniak od scenarzysty Johna Wicka już w SkyShowtime. Tego mi było trzeba



















