REKLAMA

Stamtąd i podróże w czasie. Jak działają i o co tu chodzi?

„Stamtąd” to wielki serialowy hit, który za sprawą zagrywek przywodzących na myśl kultowych „Zagubionych”, przyspawał do ekranów imponującą liczbę widzów. Teraz produkcja powróciła z 4. sezonem, rozwijając wątek podróży w czasie. O co w nim chodzi?

podróże w czasie stamtąd 4

3. sezon „Stamtąd” istotnie rozwinął mitologię serialu - dowiedzieliśmy się na przykład, że potwory to tak naprawdę pierwsi mieszkańcy miasta, którzy zyskali nieśmiertelność w zamian za poświęcenie własnych dzieci. Tabitha i Jade to nowe wcielenia innych postaci, a tymczasem Julie potrafi... podróżować w czasie. Nie są to jednak podróże, które umożliwiają jej wpływ na rozwój wydarzeń - wygląda na to, że nie może zmienić historii, a jedynie „odwiedzić” przeszłość i prześledzić minione wydarzenia. Rzecz jasna Julie miała nadzieję na coś zgoła przeciwnego, jednak zarówno Człowiek w Żółci jak i Ethan twierdzą, że to niemożliwe.

Co ciekawe, wskazówki dotyczące tej umiejętności pojawiały się już wcześniej. W 2. odcinku 1. sezonu, zatytułowanym „The Way Things Are Now”, Julie wraz z innymi bohaterami biegnie do Colony House, próbując schronić się przed potworami. Wówczas jeden z nich, przypominający nastolatka, podchodzi do Julie i macha do niej, mówiąc: „Julie, nie poznajesz mnie?”. Zastanawiające, biorąc pod uwagę fakt, że to jej pierwsza noc w tym miasteczku. Jeszcze do tego wrócimy.

Dopiero w 8. odcinku 3. sezonu, gdy Julie wraca do ruin, dowiaduje się, że potrafi podróżować w czasie. To dzięki temu cofa się do wydarzeń z przeszłości - i to właśnie ona spuszcza linę Boydowi Stevensowi w premierowym epizodzie 2. sezonu (znaczy się: jej obecność w przeszłości już była częścią tej historii). Jej brat Ethan tłumaczy, że Julie jest tzw. story-walkerem - osobą zdolną przemieszczać się w czasie, ale niezdolną do zmiany biegu wydarzeń. Potwierdza się to, gdy Julie próbuje zapobiec śmierci swojego ojca, Jima, zabitego przez Człowieka w Żółci - i ponosi porażkę.

Stamtąd 4 i podróże w czasie

Czas w Fromville wydaje się działać jak zamknięta pętla, na zasadzie: „to już się wydarzyło, bo wydarzyć się musiało”. To sugeruje mechanikę znaną z teorii „bootstrap paradox” - Julie nie zmienia przeszłości, tylko zawsze była jej elementem, nawet jeśli sama tego wcześniej nie wiedziała. Jeśli chodzi o potwory - Julie mogła spotkać niektóre z nich wcześniej (z ich perspektywy), choć dla niej była to przyszłość. Mogą też funkcjonować poza linearnym czasem, mieć dostęp do „pełnej historii”, a scena z pierwszych epizodów mogła być celowym foreshadowingiem.

W pierwszych scenach nowego odcinka widzimy, że Julie widzi na własne oczy śmierć ojca, po czym znika. Dlaczego? Być może chodzi właśnie o fakt, że bohaterka może wejść w przeszłość, ale nie może jej zmienić, choć bardzo by chciała. Śmierć Jima jest punktem stałym, więc gdy Julie zbliża się do momentu, w którym mogłaby realnie wpłynąć na wynik wydarzeń, zostaje „usunięta” z tej sceny - może to być mechanizm tego świata, działanie siły kontrolującej linię czasową, które natychmiast przywraca właściwą sekwencję minionych chwil.

Tak czy inaczej historia nie dopuszcza wersji, w której Julie skutecznie ingeruje - albo nie dopuszcza jej sam Człowiek w Żółci. W jednej z interpretacji może on rozpoznawać „intruzów” w danym momencie narracji, więc jeśli Julie pojawia się tam, gdzie nie powinna, to on - lub coś z nim związanego - może ją wówczas z tego momentu usuwać. To mogłoby tłumaczyć, dlaczego Człowiek w Żółci zdaje się kontrolować zasady tej gry i karać próby ich złamania.

Na konkretne odpowiedzi będziemy musieli jednak jeszcze trochę poczekać. Kolejne odcinki STAMTĄD będą wpadać do HBO Max co poniedziałek.

Czytaj więcej:

Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).