REKLAMA

Fani Star Wars niemal ją zniszczyli. Po dekadzie terapii jest już inną osobą

Udział w nowym filmie z uniwersum „Star Wars” miał być dla Kelly Marie Tran windą, otwarciem wrót do rozpoznawalności, szansą na rozkręcenie kariery. I poniekąd tak się właśnie stało. Niestety, rola Rose Tico przysporzyła jej też masę problemów. 

kelly marie tran star wars
REKLAMA

W „Ostatnim Jedi” - filmie, który podzielił fanów „Star Wars” - Tran portretuje Rose: odważną, zdeterminowaną członkinię Ruchu Oporu, która dołącza do Finna (John Boyega) w misji wymierzonej w Najwyższy Porządek. Odgrywa także istotną rolę podczas bitwy o Crait pod koniec filmu, by później powrócić też w Epizodzie IX.

Mimo spolaryzowanych reakcji fandomu, można powiedzieć, że aktorka faktycznie zaliczyła pewien przełom: później wystąpiła m.in. w animacji Disneya pt. „Raya i osatni smok”, sequelu „Krudów”, serialu „Sorry for Your Loss” z Elizabeth Olsen, romantycznej komedii „The Wedding Banquet”, a obecnie promuje horror „Rock Springs”, który miał premierę na festiwalu Sundance. No, ale nie zawsze było tak kolorowo. 

REKLAMA

Fani Star Wars kontra Kelly Marie Tran. Jest dobrze, ale było ciężko

Podczas rozmowy ze „ScreenRant”, przeprowadzonej w trakcie festiwalu SXSW przy okazji promocji „Rick Springs”, Tran została zapytana o to, jak wybiera swoje projekty i w jakim momencie kariery się obecnie znajduje. Aktorka najpierw odniosła się do swojej „szalonej” drogi w ostatniej dekadzie, licznych wyzwań w branży oraz tego, jak wielkim przywilejem jest dla niej możliwość wybierania ról. Podkreśliła też, że współpraca z reżyserem „Ostatniego Jedi”, Rianem Johnsonem, była dla niej „darem”, ponieważ odegrał on rolę mentora na wczesnym etapie jej kariery. Po „Star Wars” mogła swobodnie przejść od ról głosowych m.in. w Disneyu do bardziej niezależnych projektów.

To było szalone 10 lat. Kiedy wracam myślami do tamtego czasu, wciąż doceniam ten ogromny zaszczyt i czuję wdzięczność, że tu jestem. Uświadamiam sobie, jak niewiarygodnie trudno jest w ogóle zrobić jakikolwiek film, a tym bardziej znaleźć się w gronie pracujących aktorów, którzy mogą decydować: czy ten projekt mi się podoba, czy nie. Sam ten fakt to cud, za który jestem wdzięczna każdego dnia.

Jeśli chodzi o wybór projektów - „Ostatni Jedi” był moim pierwszym filmem. To szaleństwo. Niezły debiut. Mogę tylko powiedzieć, że to było niesamowite doświadczenie. Praca z Rianem Johnsonem była darem: to jeden z najbardziej życzliwych ludzi, jakich znam i naprawdę mnie prowadził na tym etapie. A potem, tak jak mówisz, miałam możliwość zrobić „Rayę”, a teraz jestem w miejscu, w którym po prostu kocham kino niezależne.”

Wreszcie padły pytania o trudne doświadczenia (tu przede wszystkim w rozmowie z „CBR”). Aktorka opowiedziała:

Dziękuję za dostrzeżenie tej drogi, którą przeszłam. Powiedziałabym, że nie sądzę, abym była jedyną osobą z takim doświadczeniem... Widzieliśmy to wielokrotnie - kobiety o innym kolorze skóry w dużych, ugruntowanych franczyzach przechodzą przez bardzo podobne sytuacje. Kiedy dziś myślę o tamtym czasie, czyli okresie sprzed dziesięciu lat, uświadamiam sobie, że to, czego wtedy nie rozumiałam, to fakt, że to nie była moja wina. (...) Moją pierwszą reakcją było wzięcie wszystkiego do siebie. Traktowałam to jako dowód na to, że nie powinnam tam być... Gdyby coś takiego wydarzyło się dziś, po dziesięciu latach terapii, grup wsparcia i pracy nad sobą, myślę, że podeszłabym do tego zupełnie inaczej.

Aktorka podkreśliła również, jak bardzo jest wdzięczna twórcom, z którymi dziś pracuje - za to, że dają jej przestrzeń do celebrowania tych aspektów siebie, które kiedyś postrzegała jako „powody, dla których nie powinnam być w tym miejscu”. Dodała: „To największy dar”.

Przypomnę, że niemal natychmiast po premierze filmu Tran stała się obiektem nienawistnych ataków w sieci - nie, nie chodzi o krytykę, a o czysty hejt (nie tylko seksistowski i rasistowski), wyzwiska, poniżanie, a nawet groźby. W kolejnych miesiącach tysiące fanów oraz wielu znanych aktorów publicznie okazało jej wsparcie, jednak Tran zdecydowała się ostatecznie usunąć swoje konta w social mediach.

Czytaj więcej:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-18T12:49:34+01:00
Aktualizacja: 2026-03-18T12:14:03+01:00
Aktualizacja: 2026-03-18T10:51:13+01:00
Aktualizacja: 2026-03-17T17:23:58+01:00
Aktualizacja: 2026-03-17T16:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-17T15:43:10+01:00
Aktualizacja: 2026-03-17T13:18:48+01:00
Aktualizacja: 2026-03-17T10:14:41+01:00
Aktualizacja: 2026-03-17T09:13:15+01:00
Aktualizacja: 2026-03-16T19:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-16T16:04:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA