REKLAMA

Charlize Theron atakuje Chalameta. Aktorka opowiada bzdury

Słowa Timothée Chalameta o balecie i operze do dziś odbijają mu się czkawką - to dość ironiczne, bo choć aktorowi zdarzały się niemądre i aroganckie wypowiedzi, akurat ta rzeczywiście została wyrwana z kontekstu i dość niesprawiedliwie oceniona. Mijają tygodnie, a kolejni artyści postanawiają wbić gwiazdorowi szpilę. Tym razem temat podjęła Charlize Theron.

timothee chalamet charlize theron
REKLAMA

Wielu hollywoodzkich aktorów zdecydowało się gniewnie zareagować na słowa Chalameta bez większego zastanowienia. To, że krótka, rzucona mimochodem uwaga gwiazdora w rozmowie dla CNN została wyrwana z kontekstu i w ciągu ostatnich trzech miesięcy przeobrażona w pełnoprawną kontrowersję, nie jest jednak zanadto zdumiewające - w końcu współcześnie najczęściej konsumujemy krótkie formaty, kilkunastosekundowe fragmenty wypowiedzi, i to na ich podstawie wyrabiamy sobie opinię.

Przypomnę, że Chalamet narobił sobie sporo problemów komentarzem nt. opery i baletu podczas rozmowy o przyszłości kina, a wówczas część środowiska artystycznego zareagowała tak, jakby dosłownie wypowiedział wojnę sztukom performatywnym. Rzecz w tym, że Chalamet wcale nie powiedział nic w stylu: „balet jest nieważny” czy „opera jest przestarzała”. To interpretacja ukuta przez odbiorców na pod wpływem łańcucha cudzych sugestii, bez obejrzenia całego wywiadu.

W istocie Chalamet mówił właśnie o przyszłości kina i o tym, jak zmienia się sposób konsumpcji kultury. W tym kontekście jego uwaga o balecie i operze była skrótem myślowym - przykładem sztuk, które już dziś funkcjonują raczej na marginesie mainstreamowej uwagi. Problem polega na tym, że ten skrót został odczytany dosłownie, jakby był oceną wartości tych dziedzin, a nie ilustracją szerszego zjawiska. Aktor zmierzał do tego, że jeśli widownia się rozproszy, nawet dominujące dziś medium może upaść - pozycja kina jest bowiem bardziej krucha niż kiedykolwiek wcześniej.

REKLAMA

Charlize Theron atakuje Chalameta

Ironia całej sytuacji polega na tym, że Chalamet wcale nie jest żadnym ignorantem w tej materii - ma rodzinne związki z baletem (jego babcia, matka i siostra były tancerkami), więc tym trudniej podejrzewać go o lekceważenie tej sztuki! Dlatego też bardziej adekwatne byłoby uznanie jego wypowiedzi za nieprecyzyjną niż rzeczywiście obraźliwą.

A biorąc pod uwagę powyższe, reakcja Charlize Theron nie brzmi, pisząc delikatnie, zbyt rozsądnie:

Za 10 lat AI będzie w stanie wykonywać pracę aktorską Timothee Chalameta, ale nigdy nie zastąpi występów na żywo, takich jak balet. (...) Mam nadzieję, że kiedyś go spotkam. To był bardzo nieodpowiedzialny komentarz na temat jednej formy sztuki - właściwie dwóch - które musimy nieustannie wspierać, bo tak, one mają trudniej. Ale za 10 lat AI będzie w stanie robić to, co robi Timothee, natomiast nigdy nie zastąpi człowieka tańczącego na scenie na żywo.

Oczywiście, aktorka ma rację, ale to nie zmienia faktu, że balet i opera to sztuki marignalizowane, posiadające coraz węższe grono odbiorców - i AI w żaden sposób na to nie wpłynęło. Poza tym wypadałoby, by artyści nie nakręcali kulturowych afer bez zapoznania się z pełną wypowiedzią kolegi z branży. Nawet jeśli jest to gość, którego ego zaczęło już poważnie frustrować publiczność.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-19T16:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-19T13:13:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-19T12:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-19T11:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-19T09:57:14+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T13:41:10+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T13:04:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA