REKLAMA

Kultowy horror wywraca bebechy. Nie zaśniecie po nim

Sam Raimi właśnie powrócił na wielki ekran ze swoim nowym dziełem. To dobra okazja, by nadrobić jedno z jego kultowych dzieł, znajdujące się w ofercie HBO Max. Gdyby jakość filmu była mierzona poziomem obrzydliwości, tu posypałyby się Oscary.

wrota do piekiel film
REKLAMA

Sam Raimi to zdecydowanie jeden z najważniejszych amerykańskich twórców filmowych. Powszechnie jest uznawany za jednego z ojców współcześnie znanego nam kina grozy - jego reżyserskim debiutem było "Martwe zło" z 1981 roku, które doczekało się kolejnych odsłon, patronowanych przez Raimiego albo w roli reżysera, albo producenta wykonawczego (jak w przypadkach z 2013 i 2023, kiedy nowe filmy nakręcili Fede Alvarez i Lee Cronin). Raimi jest również wyjątkowym przypadkiem, bowiem oprócz trylogii o Spider-Manie, udało mu się w "Doktorze Strange'u i multiwersum obłędu" znakomicie połączyć marvelowskie realia z własnym horrorowym sznytem. Ten zaś jest wspaniale widoczny we "Wrotach do piekieł" - jednym z moich ulubionych filmów Raimiego, którego nowy film, "Pomocy", można oglądać już w kinach.

REKLAMA

Wrota do piekieł, czyli uwaga na guziki i klientów w banku

Główną bohaterką filmu jest Christine Brown (Alison Lohman). Wiedzie raczej spokojne życie - mieszka z chłopakiem Clayem (Justin Long), ma stabilną pracę w banku. Pragnie awansu, jednak szef sukcesywnie jej odmawia, tłumacząc, że musi się wykazać. Wkrótce do dziewczyny przychodzi pani Ganush (Lorna Raver), która zdesperowana prosi o przedłużenie spłaty raty kredytu. Gdy Christine odmawia, starsza kobieta rzuca na nią klątwę. Wkrótce życie młodej pracowniczki banku zamienia się w piekło - pada bowiem ofiarą prześladowań demona.

Bardzo często o danych filmach mówi się, że za sprawą różnych obrazów wywracają wnętrzności, wywołują odruch wymiotny, innymi słowy, akcja o kryptonimie "obrzydliwość" jest realizowana z wielką mocą. Nieraz są to przesadne, podkręcające marketing określenia. W przypadku "Wrót do piekieł" mają jednak rację bytu. Raimi nieraz udowadniał światu, że straszenie, operowanie mocnymi i niesmacznymi obrazami, ma w małym paluszku. Choć da się utrzymać zainteresowanie samą, nieraz zahaczającą o rejony czarnej komedi, fabułą, to właśnie to, co najbardziej ekstremalne, jest najlepsze.

Ostatnio zarzucałem "Powrotowi do Silent Hill", że straszy na poziomie taniego horroru z 2009 roku. Muszę oddać sprawiedliwość - "Wrota do piekieł", wydane właśnie w tym roku, na poziomie budżetu nie są najdroższe (30 mln), a mimo tego doskonale wykorzystują swój potencjał, mają znakomicie osadzone jumpscare'y i efekty specjalne, które, nawet jeśli widać, że nie są nie wiadomo jak zaawansowane, udanie wpisują się w klimat grozy, zainscenizowany przez Raimiego. Scena z udziałem kozła to jeden z przykładów potwierdzających tę regułę. Sprawiedliwość trzeba również oddać nieżyjącej od niedawna Lornie Raver, wcielającej się w postać pani Ganush. Moim zdaniem to jedna z ponadczasowych, przerażających, kultowych ról w historii gatunku, o której będę pamiętał do samego końca i za każdym razem będę pilnował swoich guzików.

"Wrota do piekieł" są dostępne do obejrzenia na HBO Max.

Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google

REKLAMA

Więcej o HBO Max poczytasz na Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-10T19:11:29+01:00
Aktualizacja: 2026-02-10T18:02:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-10T15:28:14+01:00
Aktualizacja: 2026-02-10T12:34:27+01:00
Aktualizacja: 2026-02-10T12:17:19+01:00
Aktualizacja: 2026-02-10T11:58:44+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T18:13:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T15:13:57+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T13:53:47+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T10:11:52+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T09:05:36+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T08:33:47+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T13:13:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T11:12:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T10:13:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T09:56:06+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T06:11:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA