Doskonały serial Apple TV "Znajomi i sąsiedzi" wrócił. Zachodziłam w głowę, co też twórcy wymyślą, żeby rozkręcić produkcję i na czym tym razem się skupią. Spodziewałam się, że nowa odsłona będzie dobra, ale nie powtórzy raczej sukcesu poprzedniej. Bardzo się pomyliłam - 2. sezon jest boski.

Kiedy ogłoszono, że "Znajomi i sąsiedzi" zostaną przedłużeni na nowy sezon, ucieszyłam się, że Jonathan Tropper, twórca serialu, wciąż ma pomysł na fabułę produkcji. Jednocześnie pojawiły się we mnie obawy, że kolejna odsłona będzie powtórką z rozrywki (szczególnie gdy okazało, się, że główny bohater nadal będzie okradał domy swoich obrzydliwie bogatych sąsiadów). Poza tym finał 1. sezonu nie zostawiał raczej żadnych wątpliwości ani cliffhangerów. Co w takim razie może napędzać 2. sezon? Tego się nie spodziewacie.
Znajomi i sąsiedzi - recenzja 2. sezonu
Przypomnę, że w finale 1. sezonu Andrew "Coop" Cooper (Jon Hamm) został uniewinniony w sprawie o zabójstwo swojego sąsiada, a jednocześnie męża jego kochanki, Samanthy Levitt (Olivia Munn). Mimo że dzięki temu zaczął być lepiej postrzegany przez mieszkańców zamożnej dzielnicy Westmont Village i wrócił do pracy w branży funduszy hedgingowych, nie zrezygnował ze dodatkowego źródła dochodu, jakim jest okradanie bogatych sąsiadów. Robił to w duecie ze sprzątaczką Elainą (Aimee Carrero) - on wchodził do willi i zabierał konkretne przedmioty, a ona stała na czatach.

Coop nie może obecnie narzekać na swoje życie, czego nie można powiedzieć o Mel (Amanda Peet). Po rozstaniu z Nickiem (Mark Tallman) została w wielkim domu wraz ze swoimi dziećmi - buntowniczą Tori (Isabel Gravitt) i cichym, choć powoli wychodzącym ze skorupy Hunterem (Donovan Colan). Kobieta jest obecnie bezrobotna, choć w głowie kiełkuje jej pomysł na napisanie książki. Próbuje nawet wrócić do randkowania, lecz skutecznie przeszkadza jej w tym nadchodząca menopauza. Mel jest przebodźcowana, rozedrgana i znerwicowana, co nie wpływa dobrze ani na nią, ani na jej otoczenie.
Tymczasem w Westmont Village pojawia się nowy mieszkaniec - owdowiały miliarder Owen Ashe (w tej roli James Marsden). Przystojnemu i szarmanckiemu bogaczowi prędko wpada w oko Sam, która po wydarzeniach z finału poprzedniej odsłony jest scancelowana przez swoje koleżanki z osiedla. Miliarder ma jednak w sobie mroczną stronę, o której przekona się sam Coop. Mimo że nie widać tego na pierwszy rzut oka, z biegiem czasu okazuje się, że wdzięk uroczego i nieco dziecinnego mężczyzny, który szasta pieniędzmi jak by były banknotami z Monopoly, to tylko przykrywka. Dlaczego? Tego już nie zdradzę - tym będziecie się delektować z każdym kolejnym odcinkiem.

Nowy sezon daje wystarczająco dużo czasu każdemu z bohaterów. Tym razem już nie tylko wątpliwe zajęcie Coopa jest w centrum uwagi, ale również Mel. W nowych odcinkach jest ona dużo bardziej złożoną bohaterką, co śledzi się z przyjemnością - cierpi po rozstaniu z Nickiem, popada w marazm po utracie pracy i walczy z perimenopauzą, a jednocześnie próbuje nadążyć za swoimi dziećmi (ich okres dojrzewania przeczołgał ją chyba bardziej, niż samą Tori czy Huntera). Dodatkowo pojawia się również wątek z Sam, z którą Mel od rozwiązania śmierci jej męża pozostaje w konflikcie. W tym sezonie Mel jest wielokrotnie wystawiana na próbę i można tylko odliczać, aż w końcu wybuchnie.
Dochodzą do tego również wątki związane z dziećmi Cooperów. Hunter zaczyna coraz bardziej otwierać się na relacje damsko-męskie z koleżankami ze szkoły, z kolei Tori wciąż szuka drogi, jaką mogłaby obrać po ukończeniu liceum. Nie muszę chyba tłumaczyć, że jej niekonwencjonalne podejście nie do końca podoba się jej rodzinie, o czym najbardziej daje jej do zrozumienia Mel. W każdym razie zarówno Tori, jak i Hunter są dużo bardziej wyraziści, a ich perypetie ogląda się z nie mniejszą ciekawością, niż pozostałych bohaterów. No właśnie, bo w grze został jeszcze Barney (Hoon Lee) oraz Grace (Eunice Bae). U nich też nie jest lekko - nie dość, że w ich życiu zachodzi potężna zmiana, której chyba nikt się spodziewał, to Barney będzie musiał poradzić sobie z namolną rodziną małżonki.

Nie sądziłam, że 2. sezon będzie na tyle dobry, że uda mu się przebić poprzednią odsłonę pod względem ilości zaskoczeń, zwrotów akcji i intrygi, dzięki której Coop paradoksalnie znów staje się sobą. Świetna obsada, doskonały scenariusz i zawiła fabuła sprawiają, że gdybym miała polecić jeden serial z serwisu Apple TV, to byłby to właśnie tytuł "Znajomi i sąsiedzi". Świetna robota.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Apple TV przedłuża serial, który wciągnął mnie od 1. odcinka. Słusznie - jest doskonały
- Apple TV+ przywrócił mi wiarę w seriale. Na maksa wkręciłam się w tę nową produkcję
- Rok temu zakochałam się w tym serialu od Apple TV. Czas na 2. sezon
- Znajomi i sąsiedzi już zaraz. Kiedy premiera 2. sezonu?
- Apple TV pozamiatał. Doskonałe nowości na kwiecień 2026



















