REKLAMA

Laurka to gęsty thriller. Ale czegoś mi w nim zabrakło

Alicja Sinicka dostarczyła czytelnikom thriller, w którym wnika w głąb umysłu straumatyzowanej kobiety. Doskonale buduje suspens, badając kondycję głównej bohaterki, ale niestety odbyło się to kosztem czegoś innego.

OCENA :
6/10
alicja sinicka thriller ksiazka recenzja
REKLAMA

Sinicka przekonała mnie do swojej twórczości powieścią "Desperatka" - był to solidnie napisany thriller, który czytałam z przyjemnością. Kiedy nakładem wydawnictwa W.A.B. ukazała się "Laurka", wiedziałam, że będzie to książka, z którą będę chciała się zapoznać. Ostatecznie nie ujęła mnie tak jak się tego spodziewałam - zabrakło mi tej iskry z poprzedniego tytułu autorki, która nie pozwała mi rozstać się z tą powieścią. Mimo to widzę w niej sporo zalet i uważam, że warto było podjąć tę próbę stworzenia thrillera psychologicznego. Ale od początku.

REKLAMA

Laurka - recenzja thrillera Alicji Sinickiej

Historia zaczyna się od traumatycznego dla głównej bohaterki wydarzenia, które będzie miało wyniszczający wpływ na jej dalsze życie. Otóż pewnej majowej nocy w domu Joanny i Sławka na wrocławskich Maślicach dochodzi do włamania. Na swoje nieszczęście kobieta wpada na włamywaczy w kominiarkach, którzy dotkliwie krzywdzą ją przy pomocy łomu. Ostatnie, co widzi Asia, to tatuaż na przedramieniu składający się z chińskich znaków.

Od tej feralnej nocy mija rok. Małżeństwo wyprowadziło się ze starego domu i obecnie próbuje poukładać sobie życie w innym miejscu. W międzyczasie policji udało się namierzyć włamywaczy, a Asia rozpoczęła terapię, by pozbierać się po traumatycznym zdarzeniu. Przez większość czasu musi sobie jednak radzić sama. Podczas gdy ona zajmuje się udzielaniem lekcji angielskiego online, jej mąż jest nieobecny w związku ze swoją pracą - Sławek pracuje jako trener osobisty tenisa i często wyjeżdża wraz ze swoją podopieczną, by trenować ją gdzie indziej.

Mimo że Asia usilnie stara się prowadzić normalne życie i zapomnieć o sprawie, wciąż dręczą ją demony przeszłości. Próbuje jednak nawiązać kontakt z nowymi sąsiadami, aby łatwiej funkcjonowało jej się w nowym otoczeniu. Niedaleko mieszkają Celina i Andrzej, a także Marzena i Łukasz wraz z dwiema córkami. Po grillu, na którym Asia poznaje nowych znajomych, w towarzystwie Marzeny udaje się do domu. Dochodzi wówczas do nieprzyjemnej sytuacji związanej z Kamilą, córką sąsiadki, która nie chce otworzyć matce drzwi.

Następnego dnia Marzena odwiedza Asię wraz z młodszą córką, Leną. Jest ona przeciwieństwem swojej butnej siostry - mało co mówi i komunikuje się w dużej mierze poprzez pisanie. Kiedy sąsiadka wraz z dziewczynką opuszczają dom Asi, gospodyni na odchodne dostaje od Leny uroczą z pozoru złożoną na pół laurkę. Początkowo otwiera ją z uśmiechem, spodziewając się zobaczyć koślawe litery układające się w napis "dziękuję". Zamiast tego z zaskoczeniem przyjmuje do wiadomości fakt, że Lena zostawiła jej wiadomość o treści "pomocy".

Autorka świetnie buduje suspens, oddając gęstą atmosferę

Od tej pory Asia zaczyna uważnie obserwować otoczenie, czując, że jej sąsiedzi mogą skrywać jakieś sekrety. Właściwie wszyscy są podejrzani, no i dosyć nieprzyjemni - szczególnie mężczyźni. W tym aspekcie nie ma zaskoczeń, bo od razu czuć, że mają oni coś za uszami. W sytuacjach związanych z tymi ludźmi, czy to na grillu, czy podczas przypadkowych spotkań, można odczuć, jak atmosfera gęstnieje - autorka świetnie to oddała. Dotyczy to również przemyśleń Asi, bo to właśnie głównie na tym skupia się fabuła. Chwilami trudno było przez te momenty przebrnąć, bo główna bohaterka bardzo irytowała mnie brakiem sprawczości. W jej zachowaniach nie odnalazłam logiki i konsekwencji.

Podobało mi się to, w jaki sposób został zastosowany tutaj gaslighting. Im dalej w las, tym Asia była już tak zdezorientowana, że nie miała pojęcia, co jest prawdą, a co nie. Tymczasem ludzie starali się jej wmówić rzeczy, których ona po prostu nie mogła sobie przypomnieć.

Choć fragmenty związane z psychologią postaci były opisane świetnie - w niektórych momentach naprawdę czułam niepokój i w napięciu przerzucałam kolejne strony - to problem tkwi w nieścisłościach i braku logiki. Na przykład: w pewnym momencie siostra bohaterki, która nie mieszka z nią w domu, pyta o swój ulubiony nóż, który w dziwnych okolicznościach zaginął (czy w nieswoim domu można mieć ulubiony nóż?). Dodatkowo przedmiot został znaleziony przez bohaterkę, a nie przez policję (wytłumaczenie było takie, że policja skupiła się na poszukiwaniach przed domem, a nie za nim). Ponadto niektóre dialogi brzmiały dosyć sztucznie. W efekcie trudno było przez pierwszą połowę książki przebrnąć. Dalej jest na szczęście o niebo lepiej.

Sinicka ma na swoim koncie sporo powieści, ale "Laurka" nie została moją ulubioną. Mimo to warto się z nią zmierzyć - autorka podjęła próbę stworzenia thrillera psychologicznego osadzonego w polskich realiach i, mimo tych kilku nieścisłości, jest to książka, która może wciągnąć niejednego czytelnika. Ja natomiast będę czekać na kolejne wydawnictwa z niecierpliwością, bo wierzę, że spod pióra tej autorki wyjdzie jeszcze niejedna mocna powieść.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-29T10:46:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-29T10:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-29T08:33:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-29T07:44:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-28T16:54:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T15:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T13:02:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T11:23:48+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T11:19:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T10:17:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA