REKLAMA

Miał być paździerz, jest dobry film akcji. Niespodzianka od Prime Video

Z całym szacunkiem i z pełną sympatią do Jasona Momoy i Dave’a Bautisty - panowie nie są raczej tożsami z gwarancją udanego kina. Przeciwnie: w portfolio obu tych lubianych gwiazdorów znajdziemy przeważającą część naprawdę mizernych produkcyjniaków. Po obejrzeniu zwiastuna „Ekipy wyburzeniowej” byłem przekonany, że i tym razem nie powinienem oczekiwać udanego seansu.

ekipa wyburzeniowa film recenzja opinie akcja prime video co obejrzeć
REKLAMA

Z wielką przyjemnością muszę przyznać się do błędu, bo choć „Ekipa wyburzeniowa” wciąż nie jest obrazem z najwyższej półki, to doskonale spełnia swoje założenia, a nawet dorzuca coś w bonusie. Ale po kolei. Angel Manuel Soto zrealizował pełnoprawną, klasyczną komedię akcji w stylu buddy-cop i w kategorii wiekowej R. Fabuła skupia się na przyrodnich braciach - Johnnym (Momoa) i Jamesie (Bautista) - którzy po latach nieporozumień muszą się zjednoczyć po tym, jak ich ojciec zostaje zamordowany. Chłopaki - jeden nieprzewidywalny i porywczy ex-Navy SEAL, drugi rodzinny, zdyscyplinowany i opanowany, wiadomo, klasyczne kontrapunkty - rozpoczynają wspólne dochodzenie. Śledztwo, jakżeby inaczej, z czasem ujawni znacznie większą konspirację, która bezpośrednio zagraża ich rodzinie. Trzeba będzie zatem uporać się z nią w tradycyjny sposób. Znaczy: brutalnie przedzierając się przez kolejne zastępy wrogów.

REKLAMA

Ekipa wyburzeniowa - opinia o filmie Prime Video

Obraz Soty kompetentnie realizuje założenia gatunku i konwencji; nie udaje niczego więcej, za to przykłada się do tych komponentów, względem których możemy mieć największe oczekiwania.

Osadzona w scenerii klimatycznych ulic i plaż Hawajów (pomińmy fakt, że większość zdjęć kręcono w Nowej Zelandii) opowieść stawia na wysokobudżetowe, pełne podkręconej przemocy, dynamiczne sekwencje starć, komediowe dialogi i slapstickowe wstawki. W tle, wiadomo, tematyka rodzinna i braterskie relacje. Całość zaskakująco często - zwłaszcza w kwestii fabularnych punktów zwrotnych i dialogów - przywodzi na myśl scenariusz „Zabójczej broni”. Jeśli chodzi o mnie: to duża zaleta.

Okazuje się, że Bautista i Momoa potrafią wygenerować uroczą aktorską chemię - ich relacja to skuteczny motor napędowy filmu, a kreacje skutecznie wspierają scenariuszową bazę. Momentami cięte, ironiczne słowne przepychanki (wulgarne, rubaszne, a przy tym wszystkim czułe) i cała dynamika między tą dwójką to najpewniej najjaśniejszy element produkcji. Panowie są napisani i zagrani tak, że wydają się przy tym wszystkim znacznie bardziej ludzcy niż większość protagonistów kina akcji. Jest tu zresztą taka scena - następstwo mordobicia - w którym te wielkie chłopy siedzą obok siebie - krwawiące, poturbowane - i dyskutują o źródłach swojemu bólu. Innym razem - również wyczerpani po akcji - bracia obejmują się i odsłaniają emocjonalnie. To między innymi dzięki temu „Ekpię” ogląda się tak dobrze - bo śledzenie tych postaci sprawia frajdę również pomiędzy długimi scenami rozwałki. Za fasadą archetypu jest coś więcej, dzięki czemu wyróżniają się na tle innych gatunkowych postaci, sprawiają, że obserwujemy ich z zaangażowaniem i sympatią. Nie nudzą, są wiarygodni, są jacyś.

Kolejny udany komponent to efektowne, energiczne (choć w żadnym wypadku nie rewolucyjne), znakomicie wyreżyserowane potyczki i ich choreografie. I wreszcie: bezpretensjonalna, popcornowa atmosfera; rozrywkowy klimat na wieczorny, domowy seans, który nie wymaga zanadto pomyślunku, za to cieszy oczy i potrafi rozbawić. Jasne, scenariusz podąża nieco zbyt utartymi ścieżkami kina buddy-cop i nie wprowadza absolutnie nic nowego, postacie drugoplanowe są płaskie jak kartki papieru, a tonalna mieszanka (rodzinna tragedia kontra slapstick i przerysowana przemoc) momentami nieco zbyt bardzo się gryzie, ale żadne z tych potknięć nie sprawiło, że seans stał się męczący lub frustrujący.

Sota doskonale wykorzystuje charyzmę głównych bohaterów, rozwija ich, dba o atrakcyjne tempo, potrafi rozbawić i nie traci uwagi widza. Przy okazji zaskakuje, bo jego obraz skrywa więcej niuansów i głębi (oczywiście - bez przesady!), niż można byłoby się spodziewać po takim scenariuszu. To film znacznie lepszy, niż sugerują opis i zapowiedzi - może nie na tyle dobry, by całkowicie zlekceważyć część zbyt znajomych składowych elementów fabuły i niezręczny balans między żartobliwym a sentymentalnym tonem (twórcom zbyt często wydaje się, że to prosta sprawa - a jest wręcz przeciwnie), ale i tak warty uwagi. Myślę, że to jeden z lepszych buddy-akcyjniaków ostatnich lat.

Film obejrzysz tutaj:

Ekipa wyburzeniowa - obsada

  • Jason Momoa – Jonny Hale
  • Dave Bautista – James Hale
  • Claes Bang – Marcus Robichaux
  • Temuera Morrison – Peter Mahoe
  • Jacob Batalon
  • Frankie Adams
  • Miyavi – Nakamura
  • Stephen Root
  • Morena Baccarin – Valentina
  • Roimata Fox – Leila Hale
  • Lydia Peckham
  • Roimata Fox – Leila Hale
  • Branscombe Richmond
  • David Hekili Kenui Bell
REKLAMA

Czytaj więcej:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-29T10:11:25+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T19:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T14:29:28+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T19:54:52+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T18:14:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T15:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T13:15:37+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T10:02:08+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T09:57:05+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T08:29:28+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA