REKLAMA

Serialowy One Piece ma mieć 12 sezonów? Nie kupuję tego, Netflix też nie kupi

„One Piece” to fascynujący projekt - adaptacja, która teoretycznie nie miała prawa się udać, a jednak przeszła najśmielsze oczekiwania zarówno twórców, jak i fanów. Miłośnicy oryginału: zachwyceni. Krytycy: nie szczędzą pochwał. Subskrybenci Netfliksa: oglądają na potęgę. Nic dziwnego, że wnet wykrystalizował się też bardzo ambitna wizja przyszłości tej petardy.

Już po sukcesie 1. sezonu „One Piece” twórcy przebąkiwali o swoich wstępnych planach na imponującą liczbę sezonów. Doskonałe przyjęcie i wysoki wskaźnik oglądalności „dwójki” raczej nie ostudziło ich zapału.

Producent Marty Adelstein przyznał przecież bez ogródek, że ekipa ma nadzieję na jakieś 12 sezonów (sic!), bo „materiału jest ogrom” (zgadza się: ponad 1080 rozdziałów mangi). Twórcy ocenili, że sześć sezonów stanowiłoby mniej więcej połowę historii i że „bez problemu” są w stanie stworzyć przynajmniej tyle.

Brzmi to fajnie, ale kłóciłbym się co do rzekomej bezproblemowości takiego przedsięwzięcia. Zacnzijmy od tego, że opowiedzenie tej historii zajęłoby od 15 do nawet 20 lat. 

one piece 12 sezonow netflix wielki plan serial
REKLAMA

One Piece i aż 12 sezonów? Nie łudźcie się

To fascynująca wizja - bliżej jej jednak do pięknego marzenia niż planu, który faktycznie ma szansę doczekać się realizacji. Bądźmy rozsądni: dwanaście sezonów wydaje się całkowicie poza zasięgiem platformy. Weźmy pod uwagę, że „Virgin River”, nieporównywalnie tańszy serial (budżet „One Piece” to ok. 18 mln dol. na odcinek), ustanowi zaraz rekord długości seriali fabularnych Netfliksa przy 8. sezonie w przyszłym roku. A serwis jest przecież bezlitosny - budżet serialu fantasy będzie tylko rósł, zatem jeśli wyniki oglądalności zaczną spadać, produkcja zostanie błyskawicznie anulowana. Nawet 6 sezonów wydaje się już zatem bardzo ambitnym celem. 

REKLAMA

Mimo że między pierwszym a drugim sezonem minęło 2,5 roku, spadek oglądalności nie był drastyczny - zwłaszcza na tle innych produkcji (dla porównania: 2. sezon „Wednesday” stracił około połowę widowni). Ale jednak nastąpił: sequel „One Piece” zanotował 16,8 mln wyświetleń w ciągu pierwszych czterech dni, podczas gdy „jedynka” nabiła ich 18,5 mln. Przy tak długofalowych planach i konieczności zwiększania budżetu, należy oczekiwać wzrostów lub chociaż stabilnej widowni. Dla porównania, „Gra o tron” - produkcja o zbliżonym w pewnym momencie budżecie - z roku na rok poszerzała liczbę odbiorców. Tymczasem „One Piece” nie zdołało nawet osiągnąć 1. miejsca w amerykańskim TOP 10 (choć globalnie radziło sobie lepiej). Przypomnę też, że największe serialowe hity platformy - „Stranger Things” czy „The Crown” - kończyły się na 5. czy 6. serii.

Warto też zwrócić uwagę na inny „drobiazg” - gdyby serial rzeczywiście miał trwać 12 sezonów, odtwórca roli Luffy’ego dobiłby w tym czasie do czterdziestki.

Serialowe „One Piece” od początku było niezwykle trudnym projektem - ze względu na ogrom materiału źródłowego (manga i anime) oraz koszty i czas potrzebne, by opowiedzieć całość. Oczywiście pierwotnie wcale nie zakładano, że serial dotrze do samego końca historii; niedawno twórca mangi, Eiichiro Oda, przyznał, że ma własną wizję punktu, w którym wersja aktorska powinna się zakończyć, choć nie zdradził szczegółów.

Jaki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny? Zamiast porywać się z motyką na słońce, czyli na adaptację całości mangi (aż do jej jeszcze nieukończonego finału), bardziej logicznym rozwiązaniem byłoby zakończenie serialu w okolicach słynnej sagi Marineford i następującego po niej przeskoku czasowego - naturalnego punktu kulminacyjnego tej historii.

Celem pozostaje zatem to, by netfliksowe „One Piece” trwało tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Póki co fani je uwielbiają - co w przypadku aktorskich adaptacji anime jest rzadkością - chwaląc idealny casting i dużą wierność oryginałowi. Trudno jednak wyobrazić sobie kontynuowanie tytułu przez kolejnych kilkanaście lat.

Pamiętajmy, że wspomniane wypowiedzi twórców to raczej coś na kształt wyrażenia swych ambicji i nadziei, a nie żadne oficjalne deklaracje i plany, na które Netflix dał zielone światło. Platforma nigdy nie ogłosiła planu na 12 sezonów, a serial rozwijany jest etapami. 

Na razie pewne jest jedno: 3. sezon już powstaje i będziemy na niego czekać znacznie krócej, niż przyszło nam czekać na „dwójkę”. 

REKLAMA

Czytaj więcej:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-24T11:33:22+01:00
Aktualizacja: 2026-03-24T09:53:50+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T19:07:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T15:16:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T09:36:21+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T09:02:09+01:00
Aktualizacja: 2026-03-22T16:30:40+01:00
Aktualizacja: 2026-03-22T14:29:42+01:00
Aktualizacja: 2026-03-22T14:13:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-22T13:35:19+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA