Sylwia Butor przeprasza po streamie Łatwoganga
Zorganizowany przez Łatwoganga charytatywny stream odbił się szerokim echem w przestrzeni publicznej. Głównie ze względu na ogromne kwoty i pozytywny charakter wydarzenia, jednak nie zabrakło momentów, które odbiorcy uznali za niewłaściwe bądź kontrowersyjne. Częścią jednego z nich była Sylwia Butor, która właśnie zabrała głos w sprawie.

Ostatnie kilka dni upłynęły przede wszystkim pod znakiem ogólnonarodowej ekscytacji inicjatywą, za którą odpowiedzialny był tiktoker Łatwogang. Po opublikowaniu współtworzonego przez Bedoesa i chorą na raka Maję Mecan singla "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)", Łatwogang ogłosił rozpoczęcie 9-dniowego streama, w trakcie którego będzie słuchał tej piosenki na żywo i w tym czasie zbierał pieniądze na rzecz Cancer Fighters, fundacji wspierającej walkę z rakiem. Słowo się rzekło - za sprawą transmisji na konto fundacji trafi ponad 250 milionów złotych.
Sylwia Butor tłumaczy się z zachowania na streamie Łatwoganga
W streamie brali udział najróżniejsi znani ludzie, reprezentanci różnych światów - mediów, muzyki, sportu, czy kina. Nie zabrakło również influencerów: wśród nich pojawiły się min. członkinie grupy Dresscode oraz modelka Sylwia Butor. Dziewczyny pojawiły się na transmisji w godzinach późnowieczornych. Osoby oglądające transmisję zaobserwowały, że zachowanie influencerek nieco wymyka się spod kontroli - dziewczyny wpychały się przed kamerę, zachowywały się bardzo głośno; generalnie w sposób, który łatwo stanowił pożywkę dla krytyków, podnoszących argument o autopromocji niektórych uczestników wydarzenia.
Zarówno członkiniom Dresscode, jak i Sylwii Butor solidnie oberwało się od opinii publicznej za ich zachowanie w trakcie streamu. Grupa wydała już oświadczenie w tej sprawie (pisaliśmy o tym tutaj). Butor spotykała się również z zarzutami, że w trakcie transmisji polecała wcierki do włosów konkretnej firmy i wykorzystała wydarzenie do promocji samej siebie oraz kosmetyków. Modelka postanowiła zwrócić się do swoich odbiorców i odnieść się do tej sprawy.
Na maksa niefortunny był ten komentarz o wcierce, jak ja sobie później zdałam sprawę z tego, że ktoś to mógł odebrać, jak odebrał. I jeszcze mało tego, widzicie, to, że ludzie tak to odebrali. Z całym szacunkiem do Was, bo nie o to mi chodzi, że chcę was lekceważyć [...] to był po prostu głupi, palnięty żart. No niestety to, że to się działo na żywo, ma to do siebie, że nawet jak się palnie coś głupiego, to słowo powiedziane, nagrane, jest nie do odwrócenia. Nie można powiedzieć „Jezu, przejęzyczyłam się” czy coś tam, no tak normalnie w towarzystwie sobie człowiek gada. To jest po zawodach, kaplica, kaput.
Modelka tłumaczyła, że nie miała intencji, które jej się zarzuca, a dodatkowo odniosła się do innego zarzutu - internauci mieli stwierdzać, że Butor może być pod wpływem alkoholu w trakcie transmisji. To również zostało absolutnie zdementowane przez influencerkę. Niezależnie od jej tłumaczeń dotyczących autoreklamy, ciężko nie odnieść wrażenia, że jej oświadczenie jest raczej wymuszonym przez sytuację, chaotycznym ruchem skoncentrowanym na naprawie wizerunku. Zarzuty o nadmierną autopromocję influencerów nie są niczym nowym w przestrzeni publicznej, a w przypadku takich inicjatyw jak ta Łatwoganga, ludzie patrzą na to ze szczególną uwagą. Tak jak w opisanym przypadku.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Kim jest Łatwogang? O charytatywnym streamie tiktokera mówią wszyscy
- Łatwogang czy WOŚP: kto zebrał więcej pieniędzy? Oto liczby
- Wszystkie najważniejsze momenty streamu Łatwoganga
- Na finiszu streamu Łatwoganga Bedoes powiedział coś szkodliwego. Wyprostujmy to
- Łatwogang zakończył transmisję. Ile zebrano pieniędzy?


















