Choć w kinach wciąż puszczana jest trzecia część kultowej serii "Avatar", żywe są dyskusje na temat przyszłości serii. Jedną z niewiadomych jest tożsamość potencjalnego złoczyńcy kolejnych części. Jest potencjał, by następca Quaritcha był znacznie ciekawszą postacią.
"Avatar" gości na ekranach kin od 17 lat. Pierwsza część miała swoją premierę w 2009 roku, kolejną nakręcono trzynaście lat później, zaś najnowsza, "Ogień i popiół" od miesiąca znajduje się w repertuarach kin na całym świecie. James Cameron wyreżyserował wszystkie trzy produkcje, tym samym zapisując się w annałach kina jako twórca, który stoi za najbardziej kasowymi filmami - pierwsze dwie części zarobiły na siebie ponad 2 miliardy dolarów w box office, "trójka" zaś póki co notuje wynik w okolicach 1,2 mld. Finansowy sukces naturalnie prowokuje dyskusje co do korzystania z kury, która cały czas znosi złote jaja.
Avatar 4 - kto będzie złoczyńcą? Jest pewien trop
Od jakiegoś czasu jak najbardziej poważnie mówi się o tym, że "Avatar 4" i "Avatar 5" są w planach - mają się pojawić na ekranach kin kolejno w 2029 i 2031 roku. James Cameron nie ukrywał, że nie planuje zakończyć serii na trylogii i wciąż ma jeszcze wiele do opowiedzenia na temat Pandory i jej mieszkańców. Ciężko nie zazdrościć takiego zapału. Póki co przedmiotem dywagacji pozostaje, czy i w jakim stopniu kolejne części Avatara będą trzymać się Sullych, czy przedstawią nam zupełnie nowych bohaterów. Na pewno jest potencjał, by przedstawić światu nowego złoczyńcę.
O kim mowa? Portal ScreenRant sugeruje, że tym kimś mógłby zostać Tyler Bukowski. To postać, która nie pojawiła się dotychczas w żadnym z filmów kinowych. Jest on głównym antagonistą w serii komiksów "Avatar: The Gap Year - Tipping Point", pojawia się również w grze "Avatar: Frontiers of Pandora", a konkretniej w rozszerzeniu zatytułowanym "From The Ashes". Bukowski to major służący pod dowództwem pułkownika Quaritcha, który ma nieco inny punkt widzenia na sprawy niż jego zwierzchnik.
W centrum motywacji Bukowskiego jest jego córka, którą za wszelką cenę chcę uratować przed życiem na umierającej Ziemi. Obiera jednak inną strategię: zamiast polityki bezpośredniego wyniszczenia, pragnie skolonizować planetę za sprawą bardziej dyplomatycznych środków, prób zawierania sojuszy, porozumienia. Chce, żeby jego córka mogła żyć na Pandorze i koegzystować z Na'vi. Jeśli będzie to konieczne, użyje siły, by móc do tego doprowadzić, choć wierzy, że oba gatunki nie muszą prowadzić ze sobą wojny.
Jeśli Cameron i spółka zdecydują się na taki rozwój wydarzeń, może to być jedno z najciekawszych posunięć fabularnych w całej serii. Już w "Ogniu i popiele" dostaliśmy arcyciekawą Varang, ale niestety, jej potencjał został brutalnie roztrwoniony. Wprowadzenie złoczyńcy, który ma pokojowe zamiary i szczerze chce koegzystencji, ale zarazem zdaje sobie sprawę, że jeśli się nie uda, to dla ludzkości może nie być już szansy, byłoby świetnym, pełnym potencjału, posunięciem. Czas pokaże, czy twórcy skorzystają z tej opcji.
Jeśli chcecie przeczytać naszą recenzję filmu "Avatar: Ogień i popiół", znajdziecie ją tutaj. Omawiamy również plany Jamesa Camerona na rozwój uniwersum, pomysły reżysera na kolejne filmy z serii, ile trwa trzecia część, zmarnowany potencjał jednej z postaci filmu, możliwy termin streamingowej premiery.
"Avatar: Ogień i popiół" w kinach od 19 grudnia.
Jest tego więcej: Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
Więcej informacji o filmach przeczytacie na Spider's Web:





































