REKLAMA

Członki, bąki i jucha. Dlaczego Rycerz Siedmiu Królestw jest tak obleśny?

Zamiast rycerskich eposów i dworskiej etykiety, otrzymujemy widok Dunka załatwiającego się za drzewem przy dźwiękach znanej czołówki. Serial „Rycerz Siedmiu Królestw” szokuje fizjologią, co wzbudziło wątpliwości nawet u samego George’a R.R. Martina. Czy „obleśny” humor to tylko tania prowokacja, czy może sprytne narzędzie Iry Parkera do walki z systemową nierównością i obalania barier społecznych za pomocą teorii karnawalizacji?

rycerz siemiu krolestw humor
REKLAMA

Nie będę owijał w bawełnę. Też z początku krzywiłem się na poziom obleśności w serialu. Byłem zaskoczony, jak bardzo „Rycerz Siedmiu Królestw” wypina się na telewizyjny świat, od którego przecież wszystko się zaczęło. Pierwsza moja robocza teoria brzmiała, że to po prostu humor, który ma ilustrować temat serialu, czyli niziny społeczne, o których opowiada.

To jednak nie do końca tak.

REKLAMA

Rycerz Siedmiu Królestw i słaby żołądek

Widzimy to już w pierwszych minutach. Dunk bierze do ręki miecz i podejmuje decyzje, że jednak będzie rycerzem. W tle słychać pierwsze nutki czołówki do „Gry o tron” i nagle otrzymujemy cięcie, po którym Dunk defekuje za drzewem. Zabawne? Jeszcze jak, cytując klasyka. Potem nie jest lepiej, bo poznajemy mistrza gier, który spluwa, jakby był magiem wody. A chwilę wcześniej pojawia się niezapomniana scena z członkiem ser Arlana.

Momentami ten ton serialu jest nie do zniesienia. I mówię to jako człowiek, który czytał „Krew i ogień”, w którym jednym z narratorów był zdegenerowany i lubieżny „karzeł”, jak nazywa go Martin. Showrunner podjął decyzję o takim kierunku bardzo celowo, forsując swoją wizję artystyczną wbrew samemu Martinowi. Autor „Pieśni lodu i ognia” pisał o scenie pod drzewem tak:

Tak, to była niespodzianka (…). Nie twierdzę, że moi bohaterowie się nie załatwiają, ale zazwyczaj nie rozpisuję się na ten temat. Kiedy zobaczyłem wersję roboczą, napisałem: »Co to jest? Skąd się to wzięło? Nie wiem, czy naprawdę potrzebujemy tego gówna«. Ale [showrunner Ira Parker] z jakiegoś powodu to polubił” – mówił Martin dla Hollywood Reporter.

Parker zasłania się faktem, że Dunk jeszcze nie jest bohaterem, tylko „dzieciakiem o bardzo słabym żołądku”. Tylko że Parker ten zabieg powtarza, jak wtedy, gdy nasz Duncan Wysoki wygłasza przemowę przez Próbą Siedmiu. Przemowę, która zostaje przerwana głośnym bąkiem.

Dlaczego Parker tak bardzo boi się patosu, skoro nie może go uniknąć w opowieści o rycerzach, honorze, kodeksie i obronie słabszych?

To prostsze niż się wydaje. Ira Parker nie opowiada historii o nizinach społecznych, tylko o systemie. System składa się z wielu reguł, których celem jest utrzymanie status quo, a mówiąc prościej: utrzymanie silnej pozycji grupy panującej. Podczas gdy świat turniejów, dworów i królewskich komnat jest elitarny, tak jedzenie czy defekacja jest egalitarna, to coś, co łączy wszystkich.

Mocne, obrzydliwe sceny stanowią przeciwwagę dla dworskiej etykiety i perfumy, ale jednocześnie są przemocą sensoryczną wymierzoną nie tylko w bohaterów świata, ale również… w samych widzów. Intensywna defekacja jest kpiną z wysublimowanego, inteligenckiego humoru i tak, również z poczucia humoru oglądających. Parker odrzuca konwenanse, ale nie robi tego w zachowawczy i wystudiowany sposób, tak bardzo charakterystyczny dla wielu twórców, których moglibyśmy wpisać „zwrot ludowy” w polskiej kulturze.

Żeby przełamać intensywność podziału góry z dołem, Parker wrzuca do serialu postać Lyonela Baratheona, który w środku imprezy bawi się Dunkiem jak brat z bratem. Choć Śmiejąca się Burza trochę drwi z naszego biednego rycerza, w pewnym momencie dochodzi do symbolicznej zamiany, kiedy dwaj rycerze rozmawiają jak równy z równym, a Duncan nosi jego poroże. To obraz przypominający o tradycji karnawału, w trakcie którego przestawały istnieć podziały, wysokie mieszało się z niskim, chłopstwo z panami.

dunk i baratheon rycerz
Karnawałowa zamiana ról

Prowadzi nas to do Michaiła Bachtina, kulturoznawcy, który spopularyzował w termin karnawalizacja w literaturze. Bachtin wskazywał tam, że śmiech jest siłą wywrotową, która znosi hierarchię.

Ludowy śmiech, który organizuje wszystkie formy realizmu groteskowego, od wieków związany był z dołem materialno-cielesnym – pisze Bachtin.

Wprost więc sugeruje, że ten śmiech z „narządów płciowych, brzucha i zadu” wiązany był z ludową grą w sprowadzanie na ziemię tego, co na górze.

I dokładnie taką samą rolę te wszystkie „obrzydlistwa” pełnią w „Rycerzu Siedmiu Królestw”. To nie jest opowieść o honorze, rodach i smokach. To pierwsze od lat w popkulturze krytyczne spojrzenie na nierówność w świecie fantasy. Choć nie tylko tam.

REKLAMA

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej na temat "Rycerza Siedmiu Królestw", to w tym miejscu możecie poczytać o ser Lyonelu Baratheonie. Możecie też poznać odpowiedź na pytanie: gdzie podziały się smoki? Pisaliśmy też o pojawieniu się Jaja w "Grze o tron", wyjaśnialiśmy, kim jest hedge knight - wędrowny rycerz, a także omówiliśmy nowych Targaryenów i wielki twist. A może nie wiecie, jak serialowa zdrada łączy się z "GoT", dlaczego Baleor ma czarne włosy oraz o co chodziło w Rebelii Blackfyre'ów? I chcielibyście się dowiedzieć, kiedy zobaczymy 2. sezon i co o nim wiemy?

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-25T11:52:20+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T10:41:53+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T09:20:36+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T09:13:33+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T08:59:22+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T22:29:41+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T19:12:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T17:02:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T15:59:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T12:59:37+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T09:55:39+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T09:10:30+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T08:48:26+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA