Mam zgryz z nowym, 5. i zarazem finałowym sezonem „The Boys”. Nie opuszcza mnie wrażenie, że to wszystko już widziałem, ale wcale nie chodzi o to, iż znam komiksowy pierwowzór. Coś tu jest nie tak.

„The Boys” okrzyknięty został jedną z najlepszych ekranizacji komiksów w historii nie bez powodu. Duża zasługa w tym tego, iż papierowy oryginał z lat 2006-2012 napisany przez Gartha Ennisa oraz ilustrowany przez takich artystów jak Darick Robertson czy Russ Braun był odświeżający. Dostaliśmy satyrę na superbohaterów i to idącą o krok dalej niż „Watchmeni” z lat 80. ubiegłego wieku.
Ekranizacja serii „The Boys”, za którą wziął się Amazon, rozbiła bank.
Do ról w „Chłopakach” dobrano fenomenalnych aktorów, którzy tchnęli życie zarówno w dążącego po trupach do celu Rzeźnika (Karl Urban), jak i robiącego dokładnie to samo, tylko w przeciwnym kierunku, Ojczyznosława (Antony Starr). To samo dotyczy również pierwszoplanowego bohatera, Hughie’ego (Jack Quaid), który wraz z widzami odkrywał przez kilka sezonów ten ponury, mroczny świat.
Problem w tym, że po latach szokowania nas coraz to wymyślniejszymi mutacjami supków, którzy przyjęli Związek V, a także pomysłami na rozczłonkowywanie ciał i inne okropieństwa, scenarzystom trudno jest przebić samych siebie. Grają hity, które już przebrzmiały! Faceci z dużym przyrodzeniem, kobiety rozrywająca głowe i złole, na widok których obiad chce wracać - to wszystko już było.
To samo tyczy się rozterek głównych bohaterów w „Chłopakach”.
Spędziliśmy z każdą postacią już tak dużo czasu, że znamy ich jak łyse konie. Rzeźnik sugerujący Ryanowi, by ten poświęcił życie w walce ze swoim ojcem, to czysta synteza tej postaci - a tak jak Hughie miał swoje wahania nastroju, tak znów przywrócono go do ustawień fabrycznych, tj. chłopaka o złotym sercu, który dzięki wierze w siłę przyjaźni pokonuje wszelkie przeciwności.
Szkoda też, że serial całkowicie pomija bohaterów siostrzanego serialu, czyli „Gen V”. Można było zakładać, iż to oni będą tym powiewem świeżości, co wprowadzi w drużynie nową dynamikę, ale tak się nie stało - może i dołączyli do Starlighterów, ale działają na własny rachunek. Niby mamy spójne uniwersum, a postaci z „The Boys” zaliczyły w spin-offie kilka cameo, ale to tyle.
Finałowy sezon to tylko i aż stare, dobre „The Boys”.
Mother’s Milk cierpi na kryzys tożsamości, podczas gdy Starlight i Hughie stają się sobie obcy jak wygasające małżeństwo, a z kolei zakochani w sobie na zabój Frenchie i Kimiko uznali, iż nie są ze sobą kompatybilni - ale w praktyce wyszło to wszystko scenarzystom nie organicznie, tylko naciąganie. To też tylko echa tego, co już znamy, a serial nie pozwala postaciom się rozwinąć.
Niby można to tłumaczyć tym, iż to są poturbowane psychologicznie jednostki, które widziały w życiu masę guana i którym należy się nie dalsza walka z Vought, tylko kozetka u terapeuty, ale z perspektywy widza powtarzanie tych samych motywów nie jest czymś interesującym, świeżym. „The Boys” z kolei jest jak giełdowa spółka, która niby robi to samo, co do tej pory, ale nie robi więcej.
To już najwyższa pora, by Chłopaki padli trupem.
Ta core’owa grupa bohaterów, wśród których kilku nie ma przecież żadnych nadnaturalnych zdolności, wychodzi do tego cało ze wszelkich opresji i to zaczyna robić się nudne! Ludzie umierają dookoła nich, a ci odziani są w coraz bardziej widoczny okiem widza fabularny pancerz. Łezka w oku może i się kręci, gdy umierał taki A-Train, no ale to nie był ani Hughie, ani Frenchie, ani MM.
Żywię jednak nadzieję, że te wszystkie sidequesty, jakie przypadły w udziale zarówno Chłopakom, jak i Homelanderowi, mają się już ku końcowi, a serial, tak jak sugeruje sam Karl Urban, trzyma wszystkie cztery asy nadal w rękawie. Jesteśmy w końcu już równo w połowie, a tak naprawdę nadal nie wydarzyło się nic, co by zmieniło status quo i zostały cztery odcinki na to, by obsmarować wiatrak.
Czytaj też: W jaki sposób Gen V poradziło sobie ze śmiercią pierwszoplanowego aktora?
Kolejne odcinki finałowej, 5. serii „The Boys” trafiają do Prime Video co środę. Zgodnie z planem ostatni epizod „Chłopaków” powinien pojawić się w VOD od Amazonu dokładnie 20 maja 2026 r. To nie będzie oznaczać końca tego uniwersum, bo na etapie produkcji są kolejne spin-offy, w tym jeden o Soldier Boyu oraz „The Boys: Mexico”. Do tego mamy nadzieję na 3. sezon „Gen V”.



















