Widzowie pokochali "Love Never Lies", bo jest ostry jak żyleta. Dawno nie widziałam tylu dram w jednym programie
Pierwsza polska wersja "Love Never Lies" dobiegła końca. Mimo ujęć w rajskich okolicznościach przyrody, na greckiej wyspie, show ani trochę nie było sielskie. Roiło się w nim od ciężkich emocji, kłamstw, zdrad czy niewyjaśnionych sytuacji. Emocjonalny koktajl zaserwowany przez twórców show, udzielił się też widzom i czasem ciężko patrzyło się na ludzi, którzy wzajemnie ranili się i zadawali sobie ból.

REKLAMA