Pędźcie do kin. "Czas krwawego księżyca" Scorsesego przypomina, jak wielkim jest twórcą
"Czas krwawego księżyca", najnowsze dzieło Martina Scorsesego, może odstraszać koniecznością spędzenia w kinie blisko trzech i pół godziny. Fani osiemdziesięcioletniego już, legendarnego twórcy, powinni być do takiego metrażu przyzwyczajeni, choć po solidnym, acz niedoskonałym "Irlandczyku" wielu widzów odgrażało się, że to lekka przesada, a jak Scorsese, to tylko w domowych warunkach z dostępną opcją pauzy. Miejmy jednak nadzieję, że podobne narzekania nie przełożą się na frekwencję - ta adaptacja powieści Davida Grana to wybitnie zrealizowana i opowiedziana, prawdziwie epicką saga o chciwości, zbrodni i wyparciu. Mimo nieśpiesznego tempa, seans upływa w okamgnieniu.

REKLAMA