Gwiazdor „Sukcesji” atakuje krytyków, monarchię Joaquina Phoenixa. „Cała wina leży po jego stronie!”
Brian Cox to legenda kina, która nie gryzie się w język. Cóż, takie jego prawo. Jego krytyka jest, na szczęście, konkretna i merytoryczna, bo obok kilku rzuconych wulgaryzmów sprowadza się wyłącznie do oceny aspektów artystycznych - czy to twórczości reżyserów, czy aktorstwa kolegów i koleżanek po fachu. A jednak z jego ust dawno nie padły tak ostre słowa, jak teraz, gdy przyszło mu skomentować m.in. „Napoleona” Ridleya Scotta oraz pracę odtwórcy tytułowej roli, Joaquina Phoenixa.

REKLAMA