REKLAMA

Najlepsze seriale Apple TV. Nikt inny nie ma takich produkcji

Apple TV już na stałe wpisał się w krajobraz serwisów VOD, dostarczając w każdym miesiącu kilka nowych tytułów. Wybraliśmy najlepsze seriale platformy. A było w czym wybierać

apple tv najlepsze seriale
REKLAMA

Apple TV+ to wyjątkowe zjawisko na scenie serwisów dostarczających treści w odcinkach. Amerykańska firma zainwestowała naprawdę duże pieniądze w swoje treści oryginalne i nie da się ukryć, że ta inwestycja się opłaciła. Serwis przez kilka lat swojej działalności dostarcza produkcje dobre lub bardzo dobre, wpadki są naprawdę nieliczne. Dlatego postanowiłem zebrać w mojej opinii najlepsze produkcje w odcinkach, które są tam dostępne.

W międzyczasie serwis zdążył trochę się zmienić. Dokonano między innymi rebrandingu. W gruncie rzeczy niewielkiego. Serwis z Apple TV+ przemianowano na Apple TV.

REKLAMA

Najlepsze seriale Apple TV:

Terapia bez trzymanki

To coś dla fanów i fanek komedii nietypowych. Przy produkcji serialu pracował między innymi twórca „Scrubs”, który jest mistrzem timingu w komedii. Swoim absolutnie wyjątkowym ciepłem „Terapia bez trzymanki” (oryginalny tytuł to „Shrinking”) przypomina trochę inny wymieniony tu tytuł „Teda Lasso”. Fabuła opowiada o terapeucie, który sam potrzebuje pomocy, bo cały czas nie przepracował swojej żałoby po zmarłej żonie. Komedia od Apple’a wyróżnia się przede wszystkim kapitalnymi dialogami, atmosferą i wyjątkowo mądrym przekazem. A i oczywiście gra tam Harrison Ford.

Servant

Długo zastnawiałem się, czy w tym zestawieniu powinien znaleźć się serial Shyamalana. Dlaczego? Jest on bowiem bardzo nierówny. Pierwsze dwa sezony to świetny  horror, pełen niepewności i wielu znaków zapytania. To jednocześnie opowieść, która w swoim centrum stawia ludzi i ich problemy, nie zaś zdarzenia nadprzyrodzone. Punktem wyjścia jest tu gigantyczna strata, chyba jedna z tych największych, mianowicie śmierć dziecka. Przy okazji jest to serial bardzo dobrze nakręcony, pełen mięsistych ujęć i wspaniale przemyślanych kadrów. Niestety, pod koniec 2. sezonu okazuje się, że tego nastroju nie da się utrzymywać w nieskończoność, a i dobre pomysły fabularne uleciały gdzieś po drodze. W kilku słowach: warto, ale do pewnego momentu.

REKLAMA

Ted Lasso

REKLAMA

Bez dwóch zdań „Ted Lasso” to ciągle otwarta księga, bo gdy ten tekst powstaje, nie wiemy jeszcze, jak wypadnie 3. Sezon. Jednak już w tym momencie możemy powiedzieć wprost, że to jeden z najcieplejszych seriali komediowych ostatnich lat. Tytułowy bohater zostaje zatrudniony jako trener AFC Richmond, brytyjskiego klubu piłkarskiego. Rzecz jednak w tym, że ów trener nigdy nie przygotowywał drużyny piłki nożnej, a nawet nie zna jej zasad. Wierzy jednak, że wszystko to da się nadrobić pozytywnym nastawieniem i dobrymi emocjami. Ogląda się to wspaniale, a powrót do każdego kolejnego odcinka jest niczym powrót do domu.

The Morning Show

Jeden z tych pierwszych seriale Apple TV, którymi platforma próbowała nas przekonać, że nie jest tylko przejściowym graczem na rynku VOD. Świetna obsada miała być (i w gruncie rzeczy cały czas jest) wizytówką serwisu. Na ekranie pojawiają się bowiem Jennifer Aniston, Reese Witherspoon i Steve Carell, ten ostatni w świetnej dramatycznej roli.

The Morning Show to serial zdecydowanie udany, świetnie pokazujący media w czasach #MeToo, z prowadzonym równorzędnie wątkiem transformacji przemysły medialnego i rozrywkowego. Choć produkcja złapała w połowie 2. sezonu zadyszkę i jej los stanął pod znakiem zapytania, to produkcja ma wrócić w trudnej do przewidzenia przyszłości.

REKLAMA

Rozdzielenie

REKLAMA

Ta produkcja w mojej opinii jest najlepszym serialem 2022 roku i jedynie „Andor” od Disney+ był w stanie choć zbliżyć się poziomu serialu Dana Ericksona. W tej opowieści nic nie jest oczywiste. Fabuła zabiera widza w nieodległą przyszłość, kiedy to opracowano technologię potrafiącą oddzielić świadomość tak, aby ta część umysłu, która pracuje, nie była obecna, gdy człowiek wraca do domu. Rodzi to bardzo wiele pytań dotyczących pracy, życie prywatnego, ale też człowieczeństwa jako takiego.

Czytaj także: Rozdzielenie" jest jak "The Office", ale dla geeków. To najlepszy serial, jaki widziałem w tym roku

Studio

Absolutny sztos z Sethem Rogenem w roli głównej. Produkcja zabiera nas do tytułowego studia filmowego, które właśnie dostało nowego dyrektora. Matt Remick (Rogen właśnie) bardzo potrzebuje uznania. Z jednej strony chce być doceniany przez gwiazdy, wygrywać nagrody, realizować ambitne projekty. Z drugiej jednak musi utrzymać firmą na powierzchni. A czasy, jak wiadomo, są niełatwe, zwłaszcza dzisiaj, gdy serwisy streamingowe przejmują również branżę kinową. Zabawne, świetnie nakręcone i przede wszystkim - mądre.

REKLAMA

Wdowia zatoka

To bez dwóch zdań największe odkrycie tego roku. Serial łączy bowiem ze sobą horror, tajemnicę rodem z "Twin Peaks", ale również humor. Zwłaszcza ten ostatni sprawia, że serial po prostu płynie. Historia opowiada o burmistrzu, który postanawia przekształcić swoje miasteczko w turystyczną atrakcję. Mieszkańcy ostrzegają go jednak, że miejsce jest przeklęte. Czy to prawda?

REKLAMA

Jedyna

Serial, po którym wiele się spodziewaliśmy, bo odpowiada za niego twórca "Breaking Bad". Tym razem Vince Giligan zdecydował się opowiedzieć o kosmitach, którzy najechali Ziemię. Nie najechali jej oczywiście tak do końca, bo ich celem jest przejęcie umysłów ludzi. Nie wszystkich ludzi, gdyż nasza bohaterka, prywatnie pisarka powieści romansowych, oparła się ich atakowi. Serial przede wszystkim kusi swoim spokojnym rytmem, brawurowo postawionym problemem, a także absolutnie nieprzewidywalną fabułą.

REKLAMA

Silos

To jak na razie najdłuższy projekt sci-fi od Apple TV. To fascynująca opowieść, która wykorzystuje mroczny kostium, aby pokazać złożoność ludzkich losów wobec nietypowej... lokalizacji. Musicie bowiem wiedzieć, że produkcja opowiada o przyszłości, w której społeczność mieszka w wielkim, sięgającym kilkaset pięter w głąb silosie. Ich prawa, ich społeczeństwo dostosowane są do bardzo trudnych warunków życia, co jest przyczynkiem do głębszego spojrzenia na człowieczeństwo.

Czarny ptak

To opowieść o odkupieniu, ale też jeden z popularnych w ostatnich latach seriali więziennych. Główny bohater odsiaduje długi (bo dziesięcioletni  wyrok) i w pewnym momencie dostaje szansę na jego skrócenie. Wszystko, co musi zrobić, to zmusić jednego ze współwięźniów do zeznań. Władze podejrzewają go bowiem o zabójstwo kilkunastu nastolatek. To bardzo głęboki i przejmujący serial. Choć wspominałem tu o serialach więziennych, to w „Czarnym ptaku” więcej jest „Oz” niż „Orange is the New Black”.

Czytaj także: Musicie jak najszybciej zacząć oglądać "Czarnego ptaka". To może być najlepszy serial tego roku

For All Mankind

Zdecydowanie nie jestem fanem opowieści o historii alternatywnej. Te zwykle są albo nudne („Człowiek z wysokiego zamku”), albo intelektualnie leniwe („1983”) i choć często stoi za nimi niezły pomysł, to zwykle okazuje się, że prawdziwe wydarzenia są znacznie, znacznie ciekawsze. Są też produkcje bardzo płodne intelektualnie, które nie zamykają się w prostym „co by było gdyby…” ale właśnie zachęcają do dalszych pytań.

Takim serialem jest właśnie „For All Mankind”. Punktem wyjścia jest tu wyścig kosmiczny rozgrywający się w drugiej połowie XX wieku, z tą jednak różnicą, że to Rosjanie wygrali, jak się potem okazało, pierwszy etap, czyli postawili człowieka na Księżycu.

REKLAMA

Czytaj także:

REKLAMA
Konrad Chwast
Redaktor

Szef serwisu Rozrywka.Blog. Współpracownicy wyobrażają sobie go jako dżentelmena w surducie i z cygarem w ręku. Na co dzień walczy na polu walki z brakiem kultury, prowadząc Rozrywka.Blog. Specjalista od seriali i ich historii. Kocha dobre fabuły również w komiksach i animacji. W wolnych chwilach gra w gry bez prądu, maluje figurki. Wcześniej zajmował się zawodowo grami planszowymi, pracował branży PR i marketingu internetowym.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA