Dla nowego serialu Prime Video zarwałem nockę. Choć do teraz nie wiem, czemu tak dobrze się bawiłem
Wrzucając takie seriale w dni robocze, Prime Video powinno dawać usprawiedliwienie nieobecności w pracy. Gdy włączy się pierwszy krótki odcinek "Łowcy nagród", pozostałe siedem wchodzi już jak złoto. Choć wcale nie powinno.
OCENA

Czemu ten serial się tak dobrze ogląda? Przecież już sam koncept nie zapowiada niczego odkrywczego. Brzmi jak kolejna opowieść o cynicznym twardzielu, który goni prawdziwe demony z piekła rodem, zmagając się jednocześnie z tymi metaforycznymi własnymi. To przecież historia brutalnie zamordowanego łowcy nagród. Hub Halloran nigdy do świętych nie należał i dlatego diabeł mógł go wskrzesić, aby gonił dla niego złe moce na gigancie. Jego jednak dużo bardziej interesuje naprawienie relacji z byłą żoną i pozbycie się jej nowego faceta.
Mając na uwadze, że za serial odpowiada telewizyjny oddział Blumhouse, fanów horrorów powinien przejść dreszcz prawdziwej (z)grozy. Przecież wytwórnia słynie z nisko- lub średniobudżetowych straszaków, w których brak pieniędzy na gatunkowe atrakcje zakrywa się źle pojętą emocjonalnością. Zamiast mrozić krew w żyłach, mogą co najwyżej zanudzić widza na śmierć. Choć "Łowca nagród" wpisuje się w tę wątpliwą strategię artystyczną, szybko zdobywa uwagę widza i nie puszcza jej do samego końca.
Łowca nagród - recenzja serialu Prime Video
Zaczyna się co prawda szybko. Twórcy nie marnują czasu i główny bohater ginie już w pierwszej scenie, aby z miejsca powrócić do życia. Gdy powstaje z martwych, od razu odpala papierosa i wypuszcza dym z podciętego gardła. Brakuje tej energii w reszcie serialu, bo jednak chciałoby się, żeby twórcy jakoś lepiej wykorzystali nieśmiertelność Huba. Zamiast wysłannika piekieł w stylu Constantine'a, staje się nad wyraz ludzki - może znieść więcej niż zwyczajny człowiek, ale rany z jego ciała znikają, a jego jedyną nadprzyrodzoną mocą okazuje się rozpoznawanie ludzi opętanych przez demony. Jest jednak Kevinem Baconem.
Wcielający się w główną rolę aktor jest po prostu cool. Hub w jego wykonaniu to wyluzowany typ, który wszystko przyjmuje z przymrużeniem oka. Nastoletniemu synowi zakazuje nauki, żeby stał na czatach, gdy on będzie mierzył się z demonem. Nie cofnie się nawet przed nasłaniem na niego policji, gdy będzie potrzebował odwrócić od siebie uwagę funkcjonariuszki. To kombinator. Cel uświęca dla niego środki, więc kolejne potyczki wygrywa brudnymi zagrywkami. Czuć od niego dystans tak do siebie, jak do sytuacji, w jakiej się znalazł. Próbuje przecież oszukać samego diabła, szukając luki w cyrografie.
Charyzma Bacona ciągnie ten serial do przodu, ale wciąż mógłby on być bardziej demoniczny. Ma ku temu sporo potencjału, bo pełno w nim interesujących koncepcji, jak choćby ta, że demony zabijają ludzi przed ich opętaniem, aby uniknąć nieprzyjemnych egzorcyzmów. "Łowca nagród" bawi się wyświechtanym schematem, przemycając mnóstwo wywrotowych idei, ale żadna z nich nie zostaje właściwie rozwinięta. Twórcy pozwalają nam co najwyżej liznąć mitologię świata przedstawionego, gdyż wolą skupiać się na bardziej przyziemnych sprawach. Tu opowiedzą o kobiecie, która zaprzedała duszę, aby uratować syna, a tam pochylą się nad zapomnianymi marzeniami Huba. I to kiedy tuż obok diabelskie siły wychodzą na żer.
Nawet jeśli Hubowi zdarza się latać z piłą mechaniczną, co czyni go mniej ironiczną i bardziej powściągliwą wersją Asha z "Martwego zła", twórcy nie mają odwagi Sama Raimiego. Nie chcą/nie potrafią docisnąć pedału gazu do dechy. Nie boją się brutalności, bo lubią nam pokazywać otwarte rany i pławić się w przemocy, ale robią to niezmiernie rzadko i tylko na chwilkę. Chciałoby się, żeby gatunkowe atrakcje były dłuższe, bardziej skomplikowane i satysfakcjonujące. W proponowanym nam wydaniu finezją nie grzeszą, przez co pozostawiają po sobie spory niedosyt i musimy obchodzić się smakiem. Na szczęście odcinki są na tyle krótkie, że robi się całkiem intensywnie.
"Łowca nagród" przejawia niespełnione ambicje, ale nigdy nie staje się pretensjonalny. Okazuje się po prostu szybką b-klasową rozrywką. Nie dłuży się, ani nie przynudza, dzięki czemu chce się go oglądać za jednym zamachem. I można się przy nim bawić na tyle dobrze, żeby chcieć sprzedać diabłu duszę za 2. sezon.
Więcej o nowościach Prime Video poczytasz na Spider's Web:
- Hej, użytkownicy Prime Video, nie takiego filmu akcji szukacie. Przestańcie już oglądać ten hit platformy
- The 50: kiedy premiera reality show od Prime Video? Harmonogram odcinków
- Na Prime Video wjechał nowy kanał. To coś dla fanów polskiego kina
- Cytadela: sezon 2. opóźniony, spin-offy wstrzymane. Co się dzieje?
- Najlepszy horror zeszłego roku obejrzysz online bez dodatkowych opłat. Oczywiście, że chodzi o Substancję