REKLAMA

Minecraft to kopalnia absurdalnych żartów, które bawią bardziej niż powinny

"Minecraft" to film głupi, wręcz durny. Wszystkie żarty są poniżej jakiegokolwiek poziomu. Ba! Pukają w dno od spodu. I właśnie dzięki temu ta adaptacja popularnej gry wideo bawi dużo bardziej niż powinna.

Minecraft to kopalnia absurdalnych żartów, które bawią bardziej niż powinny
REKLAMA

W "Minecrafcie" budujemy i eksplorujemy losowo wygenerowany świat, stworzony z bloków. Trudno tu mówić o tradycyjnie pojmowanej fabule - cała opowieść, jeśli w ogóle powstaje, to raczej przy okazji. Dramaturgia nie wynika z gotowego scenariusza, tylko przypadkiem - jest wypadkową losowych zdarzeń i działań gracza. Wszystko rozgrywa się na jego zasadach, bez cutscenek, dialogów, czy misji pobocznych. To już łatwiej zrobić film z "Chińczyka" niż czegoś tak randomowego.

Gdyby twórcy potraktowali "Minecrafta" jak grę narracyjną, mogliby nam dostarczyć film równie denny co "Warcraft". I na pewno byliśmy blisko katastrofy. Pod scenariuszem podpisało się aż pięć osób, przez co nie należy oczekiwać jakiejkolwiek spójności. Na szczęście za kamerą stanął człowiek, który potrafi te dziwaczne klocki fabularne zgrabnie do siebie dopasować. Wciąż dostajemy pozszywanego grubymi nićmi potwora Frankenstaine, ale przynajmniej sprawdzającego się w roli tego, czym oryginał w swej istocie zawsze był - pochwały kreatywności. Tylko podaną z charakterystycznym dla Jareda Hessa humorem.

Minecraft: Film - recenzja

REKLAMA

Umówmy się: głębsze i sensowniejsze fabuły wymyślają czterolatki, układające babki w piaskownicy. Ale nie o to w tej zabawie chodzi, bo Hess szybko przerzuca naszą uwagę z "co" opowiada, na "jak" opowiada. Po raz kolejny w swojej twórczości gardzi standardowymi bohaterami. Woli pochylać się nad losem oferm, przegrywów, odklejeńców. Źródłem humoru jest napięcie między ich wysokim mniemaniu o sobie, a ograniczonymi zdolnościami. Tym samym mamy śmiać się ze sposobu, w jaki radzą sobie z kolejnymi przeszkodami i nie dowierzać, że osiągają jakiekolwiek cele. To przecież zwykłe głupki.

Minecraft: Film - recenzja - opinie

Głupkiem numer jeden w tym wypadku jest Steve, który za dzieciaka marzył o pracy w kopalni, ale skończył jako korpoludek. W końcu jednak przypomina sobie o dawnych ambicjach i przechodzi do innego wymiaru. Uczy się, jak sobie radzić z szybko zapadającą nocą i atakującymi go zombie, a nawet zaprzyjaźnia się z wilkiem Denisem - swoją drogą najlepiej napisaną postacią w całym filmie. Gdy tutorial ma już za sobą, od razu odkrywa niecne plany Małgosi. Wiedźma chce wyplenić z kanciastego świata wszelką kreatywność, aby przykrył go wieczny mrok.

Głupkiem numer dwa jest Garrett, który mentalnie tkwi w latach 80., kiedy to był królem życia, bo wymiatał w jednej grze wideo. Mentalnie złamany, choć wciąż przekonany o swej wyższości wchodzi w posiadania bloku i kryształu, mogących przenieść go do wymiaru Minecrafta. Moce artefaktu odkrywa dzięki nowopoznanemu nastolatkowi. Henry akurat głupkiem nie jest. To zwykły wyrzutek wyśmiewany przez rówieśników z powodu swoich zainteresowań inżynierią. Gdy tylko wspólnie wyruszają do innego świata, w ślad za nimi rusza siostra chłopca i agentka nieruchomości, prowadząca przy okazji własne zoo, bo "trudno się utrzymać z jednego etatu".

Niech was nie przeraża natłok postaci, gdyż wszystko sprowadza się do prostego schematu: czwórka nieudaczników dostaje się do innego wymiaru i chce się z niego wydostać. Pomaga im w tym Steve, przy okazji wciągając ich w swój konflikt z Małgosią. Każdemu z nich przyjdzie przepracowywać swoje wady, przez co dostajemy coś na kształt kanciastego "Czarnoksiężnika z krainy Oz", w którym pierwsze skrzypce gra niewybredny humor.

Cienka jest granica między filmem po prostu głupim, a tak głupim, że aż zabawnym. W mojej skromnej opinii wcześniejsze produkcje sygnowane nazwiskiem Hessa - na czele z "Napoleonem Wybuchowcem" i "Nacho Libre" - nie potrafiły jej przekroczyć i pozostawały po prostu głupe. "Minecraft" wesoło ją przeskakuje i gna przed siebie, stając się tak głupim, że aż zabawnym. Większość żartów przystosowana jest do familijnej widowni - opiera się na slapsticku bądź idiotycznych zachowaniach bohaterów. Zdarzają się jednak również dowcipy pikantniejsze, a wręcz pieprzne. Oczywiście, nie eksplicytnie, acz sugestywnie. Niemniej jak na produkcję z kategorią wiekową PG, twórcom zdarza się ostro jechać po bandzie.

"Minecraft" od początku do końca jest filmem gówniarskim. Twórcy nie traktują swojej opowieści na poważnie i ciągle robią sobie jaja. W kwestii humoru dociskają pedał do dechy i na nic się nie oglądają. Z tego właśnie powodu otrzymujemy produkcję słabą, wątłą i pozbawioną dobrego smaku, ALE! Najbardziej w niej żenuje, że przy tak niskim poziomie można pęknąć ze śmiechu. Bo wykopując z siebie wewnętrznych krytyków, na tej adaptacji gry wideo będziecie bawić się jak pigmeny.

Więcej o nowościach filmowych poczytasz na Spider's Web:

Tytuł filmu: Minecraft: Film
Rok produkcji: 2025
Czas trwania: 101 minut
Reżyser: Jared Hess
Aktorzy: Jason Momoa, Jack Black
Nasza ocena: <3/10
Ocena IMDB: 6,1/10

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-04T16:01:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T11:30:50+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T07:27:25+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T19:01:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T09:43:26+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T19:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T07:49:25+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA