REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Seriale

Jak wypadł Rick Grimes w nowych odcinkach „The Walking Dead”? Czekałem na jego powrót latami

Żywe trupy wracają na ekrany w kolejnym spin-offie. „The Walking Dead: The Ones Who Live” to wielki powrót Ricka Grimesa i Michonne do tego uniwersum. Jak wypadli i czym się do tej pory zajmowali?

26.02.2024
8:35
Tak wypadł Rick Grimes w nowych odcinkach The Walking Dead
REKLAMA

Uwaga na spoilery z „The Walking Dead: The Ones Who Live”

REKLAMA

„The Walking Dead” domknęło się po 11. sezonach, ale uniwersum pełne tytułowych żywych trupów ma się całkiem dobrze za sprawą licznych spin-offów, którymi AMC strzela niczym z karabinu. Już po zakończeniu serialu-matki dostaliśmy „The Walking Dead: Daryl Dixon” osadzone fabularnie we Francji oraz „The Walking Dead: Dead City” o przygodach Maggie i Negana w Nowym Jorku. Nie ma jednak wątpliwości, że najbardziej oczekiwanym jest ten, który wyszedł teraz: „The Walking Dead: The Ones Who Live”.

Czytaj inne nasze teksty dotyczące uniwersum „The Walking Dead”:

To tutaj po latach nieobecności do uniwersum powraca Andrew Lincoln jako Rick Grimes. Aktor wcielający się w głównego bohatera pierwszych sezonów „The Walking Dead” opuścił go wiele lat temu, ale jego postaci (w przeciwieństwie do komiksowego pierwowzoru!) nie uśmiercono. Inni bohaterowie byli co prawda długo przekonani, że zginął, ale my od początku wiemy, iż go pojmano; na jego poszukiwania ruszyła dopiero po latach jego partnerka, Michonne, a teraz dowiadujemy się, co było dalej.

„The Walking Dead: The Ones Who Live” - recenzja

Chociaż nie dostaliśmy pełnoprawnej 12. serii „The Walking Dead”, to już przy serialu o Maggie i Neganie pisałem, iż „The Walking Dead: Dead City” wygląda bardziej jak bezpośrednia kontynuacja niż jak spin-off. W przypadku „The Walking Dead: The Ones Who Live” to wrażenie jest jeszcze silniejsze, bo powrócił tutaj główny bohater pierwszych sezonów. Minęły jednak lata, a Rick Grimes, który został siłą oderwany od rodziny i przyjaciół, zmienił się nie do poznania. To już nie ten sam lider, który prowadził uciekinierów z Atlanty.

Rick Grimes został porwany przez tajemniczą organizację wojskową, o której wreszcie dowiadujemy się nieco więcej. Nadal to jednak enigmatyczne zbiorowisko ludzi, których cele i dążenia są nie do końca jasne: czemu ukrywają swoje istnienie przez innymi ocalałymi i jaki mają interes w tym, by śledzić ich z daleka, porywając przy okazji wybranych ludzi? Mam nadzieję, że kolejne odcinki „The Walking Dead: The Ones Who Live” dadzą nam wreszcie na te pytania satysfakcjonujące odpowiedzi.

Andrew Lincoln gra Ricka Grimesa tak, jakby to była jazda na rowerze.

A o jeździe na rowerze mówi się w końcu to, iż się jej nie zapomina i tak samo jest z aktorem, który wskoczył po latach w buty Grimesa bez żadnego problemu. Chociaż sam Rick się zmienił wraz z upływem lat, to jego obecność na ekranie cieszy tak samo, jak przez te wszystkie poprzednie sezony „The Walking Dead”. AMC podjęło bardzo dobrą decyzję, by nie uśmiercać tego bohatera i odłożyć go do przysłowiowej lodówki, w której całkiem nieźle się zakonserwował.

Rick Grimes to zaś tylko jedna dobra wiadomość, a kolejną tą, która przeżyła jest Michonne, w którą wciela się Danai Gurira. Jej postać czekała na to, by odnaleźć swojego ukochanego i ojca swego dziecka tak samo długo, jak widzowie, a jej cierpliwość została nagrodzona. Niestety wcale to nie oznacza, że ich wspólna przyszłość będzie usiana różami, bo „The Walking Dead: The Ones Who Live” nie byłoby dobrą historią, gdyby wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Z jakiego powodu Rick Grimes przez tyle lat był nieobecny?

Wiemy już, że związane było to z tym, że przetrzymywała go wojskowa organizacja CRM, która chroni ukryte miasto. Grimes wielokrotnie próbował uciec - ale bez skutku. W ramach jednej z prób uciął sobie nawet dłoń, która była przywiązana do linki, ale i to nie wystarczyło. Był zmuszany do tego, by pracować na przedmieściach w strefie, z której po sześciu latach pracy, przy np. zabijaniu Szwędaczy, można trafić do wspomnianej metropolii i zostać jej pełnoprawnym obywatelem, o czym marzą chyba wszyscy oprócz Ricka.

W przypadku Ricka nie było jednak to takie proste, bo zwrócił na siebie uwagę jednego z wojskowych. Ten postanowił go zwerbować, bo zobaczył w nim materiał na lidera, który mógłby zmienić CRM od środka. Grimes postanowił zagrać w jego grę, chociaż cały czas marzył jedynie o powrocie do Judith i Michonne (którą na start „The Walking Dead: The Ones Who Live” widać jedynie w jego snach). Wiadomo jednak, że takie status quo długo utrzymać się nie może…

Co dalej z „The Walking Dead”?

Nie ma wątpliwości, że AMC nie ma zamiaru kończyć swojej przygody z żywymi trupami. Chociaż pierwszy spin-off, czyli „Fear the Walking Dead”, również został zakończony, to myślę, że przed wszystkimi nowymi serialami jeszcze długa droga. „The Walking Dead: Dead City” i „The Walking Dead: Daryl Dixon” skończyły się cliffhangerami, więc drugie sezony są niemalże pewnie. Otwartym pozostaje pytanie, czy „The Walking Dead: The Ones Who Live” będzie faktycznie krótką serią limitowaną, czy też również i tutaj będzie szansa na nowe epizody i kolejną serię.

REKLAMA

Nie zdziwię się też, jeśli kiedyś dostaniemy coś na kształt „Avengersów” w świecie „The Walking Dead”, a bohaterowie wszystkich spin-offów znów się spotkają na ostateczne starcie z siłami zła - czy to w postaci coraz groźniejszych truposzy, czy to jakiejś paskudnej organizacji (być może nawet tej, która porwała Ricka Grimesa). Może to być już taki pełnoprawny 12. sezon „The Walking Dead”, albo nawet film - już przy oczekiwanym od lat powrocie Andrew Lincolna padł pomysł, by powrócił on w właśnie w długometrażowej produkcji.

„The Walking Dead: The Ones Who Live” zadebiutował z pierwszym odcinkiem w Stanach Zjednoczonych na antenie stacji AMC oraz w niedostępnym u nas oficjalnie serwisie streamingowym AMC+. Sezon będzie liczył łącznie sześć epizodów, które będą emitowane co niedzielę. Czekamy teraz na informację na temat jego dostępności w polskiej telewizji i polskich serwisach VOD. Na razie musimy jednak zadowolić się klipami, które trafiają do mediów społecznościowych.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA