Intensywność
Dean Koontz na swoim koncie ma już dziesiątki książek, często nazywanych przez prasę mianem bestsellerów jeszcze przed ich premierą. Zawsze w jego dziełach mogłem znaleźć coś z thrillerów, elementów fantastyki, trochę z powieści grozy i odrobinę tego czegoś, co trzymało mnie przy każdej kolejnej powieści od pierwszego akapitu aż po ostatnie zdanie. Z każdą kolejną książką jednak jakoś te wszystkie zalety blakły i muszę przyznać, że najnowsze powieści już nie są tym samym, co te sprzed paru lat. Być może Koontz się powoli wypala, a może nie służy mu ta "masówka"... A jak broni się "Intensywność"?
