REKLAMA

Czym jest Kraina nocy z nowego „Detektywa”: zwykłą metaforą czy kolejną Carcosą?

Czym jest ta cała Kraina nocy z nowego „Detektywa”? Kolejnym wcieleniem Carcosy czy czymś jeszcze straszniejszym? Ostatni odcinek „True Detective” dał nam tyle samo odpowiedzi, co pytań.

detektyw-4-sezon-czym-jest-kraina-nocy
REKLAMA

„Detektyw” doczekał się 4. sezonu, który jako pierwszy w ramach antologii otrzymał podtytuł: „Night Country” (co przetłumaczono w polskiej wersji na „Kraina nocy”). Z kolei Nic Pizzolatto, który dał nam pierwsze trzy serie, może i jest jego producentem wykonawczym, ale już nie showrunnerem, a do tego nie szczędzi w mediach społecznościowych swojej następczyni, Issie Lopez, krytyki.

REKLAMA

Fanom nie przeszkadza to jednak kibicowaniu Danvers, Navarro i Priorowi, którzy chcą przyszpilić mordercę - kimkolwiek lub… czymkolwiek by on nie był. Co prawda wielu z nas „zadaje złe pytania” i zbyt mocno skupia się na easter-eggach oraz nawiązaniach do pierwszej serii (sam się na tym często łapię!), ale po ostatnim odcinku jedno nie daje mi spokoju, bo wydaje się zasadne w kontekście śledztwa:

Czym jest Kraina nocy z „Detektywa”?

Aż do czwartego odcinka mogliśmy przypuszczać, że podtytuł odnosi się po prostu do miejsca akcji, którym jest fikcyjne miasteczko Ennis zlokalizowane na Alasce (w rzeczywistości serial kręcono w Reykjaviku, Akureyri oraz Dalvik na Islandii). „Night Country” pasuje tu idealnie, bo serial rozgrywa się zimą podczas niekończącej się nocy, a bohaterowie nie widzą ani przez chwilę słońca.

Nasze rozumienie Krainy nocy zmieniło się jednak wraz z zakończeniem czwartego z sześciu odcinków, jakie nakręcono. Okazało się, że na fraza nawiązuje do (nie)rzeczywistej lokacji w okolicach Ennis. Jeden z bohaterów, Otis Heiss, wspomniał o niej, odurzony przy tym heroiną, jako o miejscu, do którego zagłębił się główny podejrzany w sprawie morderstwa Anny Kwotok: naukowiec Raymond Clark.

Czytaj inne nasze teksty o serialu „Detektyw”:

REKLAMA

Night Country to nowa Carcosa

Już w pierwszym sezonie „Detektyw” czerpał garściami z lovecraftowego mythos, serwując nam Króla w Żółci, a antagoniści poszukiwali mistycznej krainy. Szajka morderców wierzyła, że Carcosa zapewni im wieczne życie i pozwoli wyrwać się z okowów śmierci. To jednak widzowie musieli sami zdecydować, czy uznają ją za prawdziwe i magiczne miejsce, czy też za jakąś ideą, pewien koncept.

Kraina nocy, która zlokalizowana jest rzekomo w lodowych tunelach w okolicy Ennis, jest z kolei taką Carcosą czwartego sezonu tej opowieści. Czy faktycznie czai się tam zło w postaci Chtulhu lub jakiegoś innego Przedwiecznego, czy też te zbiorowe halucynacje, jakich doświadczają bohaterowie, to efekt pojawienia się w wodzie toksycznej substacji w wyniku pracy górników?

REKLAMA

Obyśmy tylko na to pytanie nie uzyskali definitywnej odpowiedzi!

Z podobnym dylematem już teraz mierzą się zresztą główne bohaterki. Navarro, niczym Mulder, może i stara się twardo stąpać po ziemi, ale utrata matki i siostry sprawiła, że coraz mocniej wierzy w świat duchowy. Danvers z kolei jest jak Scully, czyli na wskroś racjonalna, ale dzieje się wokół niej coraz więcej rzeczy, których wyjaśnić nie sposób niezależnie od tego, jakie pytania się zada.

REKLAMA

„Detektyw” to zaś z jednej strony kryminał o pracy policjantów w małym miasteczku, a z drugiej horror, w którym najbardziej boimy się tego, czego nie widać. Mam nadzieję, że do samego końca Kraina nocy pozostanie nie w pełni zbadana, a my będziemy zmuszeni samodzielnie podjąć decyzję, czy w zjawiska paranormalne wierzymy, czy też zadowolimy się jakimś racjonalnym wyjaśnieniem.

REKLAMA

Sam skłaniam się ku temu, że „Kraina nocy” to nie miejsce per se.

W głowie zostały mi słowa Otisa Heissa, który stwierdził, iż „oni wszyscy są teraz w Krainie nocy”. Byłbym nieco rozczarowany, ale nie zdziwiony, gdyby okazało się, iż 4. sezon „Detektywa” rozgrywa się w całości w jakimś czyśćcu, z którego wyrwać można się jedynie poprzez „śmierć”, a duchy, którym udało się uciec, w ograniczonym stopniu wpływają na dusze tych, którzy nadal w nim tkwią.

Sam interpretuje ją jednak bardziej jako stan umysłu, wywołany najpewniej kontaktem z narkotyczną substancją - czy to intencjonalnym, czy to mimowolnym w wyniku zatrucia zbiornika wody. Tkwią w niej osoby, które się w życiu pogubiły i nie są w stanie budować zdrowych relacji i nie jest dla nich istotne, czy duchy istnieją, tylko to, co chcą przekazać, wypowiadając takie, a nie inne słowa.

REKLAMA

Bo co łączy Danvers, Navarro, Priora i wielu innych mieszkańców Ennis?

Właśnie to, że są samotni i krzywdzą ludzi, którymi się otaczają. Danvers po śmierci męża traktuje mężczyzn przedmiotowo i krzywdzi pasierbicę mimo dobrych intencji. Navarro z kolei nie była w stanie pomóc swej siostrze i odtrąca mężczyznę, który jest jej oddany, a Prior żyje w przekonaniu, iż nieplanowana ciąża zniszczyła życie jego żonie i stawia pracę ponad domowy mir.

W przypadku całej trójki ich całe prywatne życia są osobistymi „Krainami nocy”. Każde z nich żyje w koszmarze na jawie, z którego nie potrafi się przebudzić. Niewyjaśnione morderstwa i spory o okoliczną kopalnię są w tym kontekście kwestią wtórną - i tematem zastępczym, który pozwala im kopnąć wzdłuż drogi problemy, z którymi nie potrafią się zmierzyć, niczym przysłowiową puszkę.

REKLAMA
Piotr Grabiec
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA