REKLAMA

Marvel zrobił w końcu prawdziwy serial, a nie film w odcinkach. Ale to i tak za mało

„Daredevil: Odrodzenie” to pierwszy pełnoprawny serial z cyklu MCU, jaki wyprodukowano na potrzeby Disney+. Poprzednie to były tak naprawdę filmy, tylko podzielone na kawałki. Niestety i tak pod względem strukturalnym ta nowa opowieść o Diable z Hell’s Kitchen nie umywa się do „Daredevila” od Netfliksa, o „Agentach T.A.R.C.Z.Y.” nie wspominając. Dlaczego?

daredevil born again serial disney plus plakat
REKLAMA

Disney+ to stosunkowo młody serwis streamingowy. Jego twórcy uznali, że najlepszym sposobem na to, by go wypromować, będzie zalewanie nas treściami w szaleńczym tempie. Mając z kolei takie marki jak „Gwiezdne wojny” i Marvel w zanadrzu, zarządy nakazały osobom odpowiedzialnym za te cykle produkcję taśmową. Jakie są tego efekty, widać po ocenach „Akolity”, o „Secret Invasion” nie mówiąc.

Oczywiście nie wszystko to, co dał nam Disney, było złe. W przypadku Marvela bardzo podobały mi się zarówno „Ms. Marvel” oraz „Hawkeye”, jak i „The Falcon and the Winter Solider” oraz „Moon Knight”. Problem w tym, że w każdym z tych przypadków nie czułem, że to serial w klasycznym tego słowa rozumieniu. To były długie opowieści podzielone na (zbyt małe) kawałeczki.

REKLAMA

„Daredevil: Odrodzenie” to na szczęście serial z krwi i kości.

Tyle dobrego, że osoby decyzyjne ws. seriali na podstawie komiksów Marvela poszły po rozum do głowy. Tak jak z początku kręcono je tak, jak filmy kinowe, tak w przypadku „Daredevil: Odrodzenie” zdecydowano się wrócić do stołu kreślarskiego po rozpoczęciu prac. Przepisano scenariusze i zatrudniono showrunnera (poprzednie seriale takowych nie miały!), a to sporo pomogło.

Mamy tutaj odcinki nakręcone tak, by z jednej strony były częścią większej historii, ale przy tym stanowiły zamkniętą całość, ale w każdym z nich możemy wskazać jakiś motyw przewodni. Nie zabrakło przy tym oczywiście cliffhangerów, a do tego Marvel pozwolił sobie nawet na typowy bottle episode, który Daredevil niemal w całości spędził w banku, nie posuwając tej większej historii o jotę.

Niestety to nadal za mało i za późno.

Osoby zarządzające dystrybucją seriali w Disney+ najwyraźniej uznały, że w dobie streamingu subskrybenci nie są gotowi na powrót do klasycznego formatu telewizyjnego, dlatego odcinek z bankiem wyemitowano od razu z kolejnym, w którym już całkiem sporo się działo. Do tego nadal w „Daredevil: Odrodzenie” brakuje wyrazistych postaci pobocznych.

Do serwisu Disney+ trafiło już 7 z 9 odcinków, które będą składać się na pierwszy sezon „Daredevil: Born Again” i nie sposób pozbyć się wrażenia, że mamy tutaj tylko dwóch bohaterów, czyli tytułowego Matta Murdocka oraz jego nemezis, burmistrza Wilsona Fiska a.k.a. Kingpina. Wszyscy pozostali to nie są ludzie z krwi i kości, tylko takie rekwizyty, z którymi czasu nie spędzamy prawie wcale.

I nic nie wskazuje na to, by w ostatnich dwóch odcinkach to się zmieniło.

W przypadku „Daredevila” od Netfliksa, którego „Daredevil: Odrodzenie” jest bezpośrednią kontynuacją, naprawdę sporo czasu spędzaliśmy z innymi bohaterami, którzy mieli swoje długie wątki - czy to w ramach epizodu, czy to rozciągnięte na cały sezon. W przypadku nowej produkcji tego nie ma. A chętnie dowiedziałbym się czegoś o np. White Tigerze lub o nowym przeciwniku Murdocka o ksywce Muse.

Czytaj inne nasze teksty poświęcone ekranizacjom komiksów Marvela:

Niestety w przypadku „Daredevil: Born Again” albo bohater i antagonista się pojawiają, albo służy ona temu, by powiedzieć coś nowego na ich temat. Mam jednak nadzieję, że w przypadku drugiego sezonu, który został już zapowiedziany, to się zmieni. To, że pierwszy wypadł mimo wszystko nieźle, biorąc pod uwagę zwłaszcza wspomniane zawirowania na planie i poza nim, to i tak cud. 

REKLAMA

Mam też nadzieję, że włodarze Disney+ wyciągnęli wnioski i nie będą już wyważać otwartych drzwi, a do tego pogodzili się z tym, że branżowe standardy nie wykształciły się bez powodu. No a jeśli już w przypadku ekranizacji komiksów zdecydują się je łamać, to w pełni świadomie, a my dostaniemy kiedyś serial na miarę nieodżałowanych „Agentów T.A.R.C.Z.Y.”.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-02T19:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T07:49:25+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T09:43:45+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T08:16:49+02:00
Aktualizacja: 2025-03-31T15:08:34+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA